O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

środa, 20 grudnia 2017

kosmetyczni i pielęgnacyjni ulubieńcy 2017 || rimmel, maybelline, glamshop, catrice, kryolan itd

Hej ;) Przychodzę dzisiaj z kosmetycznymi oraz pielęgnacyjnymi ulubieńcami roku 2017. Do końca grudnia nie pojawi się już pewnie żaden post, więc chciałam też od razu życzyć Wam wesołych świąt oraz udanego sylwestra ;)

Pierwszymi ulubieńcami są podkłady maybelline fit me oraz catrice hd liquid coverage, korektory to maybelline age rewind eraser eye oraz catrce camouflage w odcieniu wake up effect (nie używam często, ale jeśli pojawiają się jakieś cienie pod oczami, to ten produkt dobrze je neutralizuje). W przypadku pudrów chyba nie będzie zaskoczenia-jak co roku wrzucam tu rimmela stay matte oraz kryolana anti shine.
W przypadku cieni znów nie będzie zaskoczenia-glamshadows, hean, czekoladka I heart makeup vice chocolate, pigmenty glamshop (blasssk jest piękny!) oraz cienie my secret (pigmenty i paletki-trójki). Do tego dwie bazy pod cienie: inglot eyeshadow keeper oraz moje ostatnie odkrycie, czyli wet n wild photofocus eyeshadow primer, które chyba nawet przebija inglota, a jest sporo tańsze. Polecam też glamglue, który stosuję pod pigmenty sypkie.
Z gotowych palet z glamshopu polecam zdecydowanie totalny mat-bardzo uniwersalna paleta, myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Róże, to kategoria, która w tym roku miała mniejsze znaczenie w moim codziennym makijażu. Używałam kilku produktów (od czasu do czasu), ale moim ulubieńcem jest zdecydowanie goły biszkopt z glamshopu. Jest to jeden z niewielu róży, którego na pewno odkupię jak zrobi się już za stary (bo dobrze wiem, że nie zużyję tak wielkiego produktu tego typu-nawet z bronzerami idzie mi ciężko). Lubię też brzoskwiniowy róż sephory, ale nie chcę pokazywać czegoś, co jest już niedostępne w sprzedaży.
W przypadku bronzerów mam do pokazania 5 produktów. Jeśli chodzi o 4 ze zdjęcia poniżej, to 2 są z glamshopu (matowy brązer oraz kontur-mieszam je teraz razem, latem używałam głównie matowego brązera) oraz dwa drogeryjne. Niestety bronzera bell z serii chillout nie można już chyba dostać w biedronkach (a szkoda, bo jest świetny), ale milky chocolate od lovely dalej jest dostępny w rossmannie. Ja go co prawda chyba wolę używać latem, gdy jestem nieco bardziej opalona, ale teraz też od czasu do czasu po niego sięgam. Ostrzegam jednak, że jest to jednak nieco cieplejszy kolor, więc jeśli lubicie pudry w stylu kobo, to ten niekoniecznie się u Was sprawdzi.
Piąty produkt, to bronzer z duo my secret bronze'n'blush contouring palette. Zużyłam cały, a to nieczęsto mi się zdarza ;) Moim zdaniem ma świetny kolor, bardzo ładnie i łatwo się rozciera, a jego zapach dodatkowo uprzyjemnia aplikację.
Na dowód tego jak bardzo go polubiłam pokazuję 2 kolejne, które wrzuciłam do koszyka z szafy my secret. Te jednak czekają na swoją kolej, więc jeszcze się nie wypowiem o ich właściwościach.
Kolejne pojedyncze produkty, to: żele do brwi essence i golden rose, cielista kredka na linię wodną max factor 090 natural glaze, odżywka do rzęs eveline jako baza pod tusz, maskara lovely lash extension oraz dwa produkty do ust: wibo million dollar lips nr 5 oraz konturówka inglota nr 67.
Teraz czas na pielęgnację ;) Trzy niezawodne produkty, to bebeauty nawilżający żel micelarny, ziaja krem z 10% d-panthenolem oraz płyn micelarny garniera.
Kolejne, to glinki z nacomi (używałam białą i zieloną), maska oczyszczająca z sephory, peelingi do ust z sylveco oraz hean i dwa kremy-mincer intensywnie nawilżający krem na dzień oraz swojego czasu uwielbiana przeze mnie ziaja kozie mleko krem 1. Z masek nawilżających lubię te marki ziaja (w saszetkach)-zapomniałam dorzucić do zdjęcia.
Dajcie znać co myślicie o moich ulubieńcach i czy coś pokrywa się z Waszymi ;) Oczywiście chętnie też poczytam o Waszych typach-zawsze mnie to ciekawi.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

my secret natural beauty eyeshadow palette || swatche 5 palet

Hej ;) Dzisiaj przychodzę ze swatchami palet my secret natural beauty. Mam ich aż 5: cinnamon rolls, naturally pretty, chilli chocolate, little star oraz life on mars. Wszystkie są bardzo dobrze napigmentowane, bardzo dobrze się z nimi pracuje i utrzymują się na powiekach cały dzień (z bazą oczywiście). Generalnie jestem z nich bardzo zadowolona-jedyne co, to wieczko dość szybko się rysuje. 

Poniżej możecie je porównać koło siebie,a na dole znajdziecie również swatche pojedynczych palet. Dorzuciłam też swatcha cienia my secret glam & shine w odcieniu 12.
 Cinnamon rolls (ciepłe, matowe odcienie).
 Naturally pretty (matowe, neutralne/chłodniejsze odcienie).
 Little star
 Chilli chocolate
 Life on mars 
Glam & shine 12

niedziela, 17 grudnia 2017

Lovely peach desire eyeshadow palette || swatche

Hej, dziś przychodzę ze swatchami palety cieni lovely peach desire. Kusiła mnie od kiedy zobaczyłam zapowiedzi, więc stwierdziłam, że za 20 zł mogę zaryzykować. Jeszcze jej co prawda nie używałam, ale kolory i pigmentacja są obiecujące.
Jeden cień ma 0,86g, a całość została wyprodukowana w PRC, rzeczywiście posiada zapach (nawet przyjemny).
I obiecane swatche-pierwsze zdjęcie lekko podkręcone, żeby lepiej wyglądało, a drugie bez żadnej obróbki graficznej.

wtorek, 28 listopada 2017

Blask i cienie glambox edycja V || swatche, paleta z bliska

Hej, dzisiaj przychodzę ze swatchami najnowszej palety z glamshopu - blask i cienie. Dostałam ją wczoraj, więc za dużo jeszcze nie powiem.. Na pewno z niektórymi konsystencjami będę musiała się nauczyć pracować (np czaruś jest dość specyficzny, brokaty oczywiście też), ale jak na razie z zakupu jestem zadowolona ;)
 A tak wyglądają pomieszane brokaty.. i próba ich zmycia :D

czwartek, 9 listopada 2017

ulubieńcy października 2017

Zazwyczaj nie wrzucam postów typu "ulubieńcy...", ale tym razem postanowiłam, że pokażę kilka produktów wartych uwagi. Zastanawiam się czy nie robić tego częściej, bo sama lubię oglądać zarówno filmy jak i czytać notki o takiej tematyce.

W tym miesiącu na miano ulubieńców na pewno zasługują dwie palety cieni-totalny mat od Hani oraz chocolate vice od makeup revolution/I heart makeup. Obie bardzo lubię i nie żałuję zakupu żadnej z nich. Dodatkowo bardzo dobrze sprawdziła mi się także baza pod cienie wet n wild photofocus, korektor maybelline eraser eye (odcień fair, niestety teraz nigdzie niedostępny), duet odżywka do rzęs eveline + tusz max factor 2000 calorie, cielista kredka max factor 090 natural glaze i żel do brwi golden rose.
 Do twarzy w tym miesiącu często używałam podkładu maybelline velvet dream, natomiast w codziennym użytku był puder kryolan anti shine i bronzery od Hani, których używam razem (wariant kontur oraz matowy brązer)-męczę je od długiego czasu, a zużycia praktycznie nie widać. Jeśli chodzi o róże, to nie używam ich często, ale jeśli już po jakiś w tym miesiącu sięgałam, to były to-ponownie-produkt od Hani w odcieniu goły biszkopt oraz róż sephory 03 can't stop smiling, chociaż nie jestem pewna czy jest on jeszcze dostępny. W każdym razie dla mnie są to dwa idealne odcienie i właściwie nie potrzebowałabym już innych produktów tego typu.
Jako dodatkowy produkt dorzucam jeszcze płyn do dezynfekcji/czyszczenia pędzli z natury. Stosuję go głównie od razu po użycia pędzli do produktów kremowych-dzięki temu nie zasychają na skorupę i praktycznie od razu są gotowe do ponownego użycia.
A jacy są Wasi ulubieńcy? Lubicie czytać takie notki czy lepiej dać sobie spokój? ;)

wtorek, 7 listopada 2017

wet n wild photofocus eyeshadow primer || najlepsza baza pod cienie dla tłustych powiek

Mam bardzo tłuste powieki.. i w związku z tym wypróbowałam w swoim życiu bardzo dużo baz pod cienie (20+). Przedział cenowy był różny, bo wydawałam dosłownie od ok 8-12 zł za produkt essence aż po ok 80 za paintpota MACa. Z upływem czasu wrzucałam kolejne bazy do koszyka z coraz większym wahaniem, ale za każdym razem powtarzałam sobie, że "może tym razem będzie warto". Tym sposobem znalazłam wcześniej dwie bazy, które się u mnie sprawdziły-zoevę matującą oraz inglota eyeshadow keeper. Teraz jednak pierwsza jest trudno dostępna i pewnie nawet nie chciałoby mi się jej zamawiać a moja wewnętrzna Grażyna skąpiłaby dodatkowo na przesyłkę, a druga jest wciąż dość droga (49 zł), więc postanowiłam szukać dalej. I właśnie tym sposobem wylądowała u mnie baza wet n wild photofocus eyeshadow primer. Jej koszt to ok. 20 zł za 10 ml produktu (czyli tyle ile ma inglot), ja swój egzemplarz kupiłam w naturze.

Opakowanie jest całkiem przyzwoite. Podoba mi się, że produkt jest w tubce i nie trzeba nigdzie grzebać palcem. No i dodatkowo dostajemy kartonik, a to też jakiś plus i dodatkowe zabezpieczenie przed macantami.
 Konsystencja jest naprawdę przyjemna, jakby silikonowa. Baza przez to dobrze i szybko się rozprowadza, ale jednocześnie mam wrażenie, że po chwili lekko zastyga. Cienie na niej dobrze się blendują, nie mam problemu z plamami-chociaż zawsze przed kolejnymi krokami nakładam na całą powiekę (aż pod łuk brwiowy) beżowy cień. Ale oczywiście jest coś ważniejszego od pracy z tego typu produktem, czyli oczywiście utrzymywanie cieni. I tutaj wet n wild radzi sobie świetnie. Używam jej od dłuższego czasu i ani razu mnie pod tym względem nie zawiodła-cienie są na swoim miejscu aż do demakijażu. Nic się nie ściera, nie blaknie, nie wchodzi w załamania, nawet przy lekkim wysiłku fizycznym.
 Ten produkt, to dla mnie swojego rodzaju fenomen. Nie znalazłam wcześniej bazy drogeryjnej, która by się u mnie tak dobrze sprawdzała (w ogóle się sprawdzała tak naprawdę)-tym bardziej posiadająca taką konsystencję. Tymczasem wrzucając produkt do koszyka bez przekonania zyskałam kolejną perełkę w swojej kosmetyczce.. I to za niewielkie pieniądze ;)

piątek, 27 października 2017

Swatche: jasne podklady (maybelline, bell, missha, bielenda, revlon, rimmel) || cz. 8

Hej ;) Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną częścią swatchy jasnych podkladów, które można znaleźć w mojej kosmetyczce. Jest ich sporo, więc myślę, że jest w czym wybierać.
 Podklady na rece są zaaplikowane w tej samej kolejności jak leżą. Od góry:
  • Rimmel lasting finish 010 
  • Missha perfect cover 13
  • Bell jelly makeup 01
  • Revlon nearly naked 120
  • Bielenda make up fluid matujący 1 naturalny
  • Bell hepoallergenic cc cream 01 porcelain
  • Maybelline matte + poreless 105
  • Maybelline dream velvet 01 natural

sobota, 21 października 2017

Nowości kobo: paleta cieni my favorite colors & eyebrow pomade 2 smoked brown || swatche

Hej ;) Do mojej kolekcji wpadly dwie nowości z szafy kobo, więc postanowilam podzielić się swatchami. Pierwsza rzecz, którą kupilam, to paleta cieni my favorite colors (stworzona we wspólpracy z Danielem Sobieśniewskim), natomiast druga, to pomada do brwi w odcieniu 2 smoked brown.
 
 Duży plus za zabezpieczenie zarówno palety jak i pomady ;)