O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

sobota, 24 września 2016

Catrice hd liquid coverage foundation 010 light beige swatche || catrice hd liquid coverage 010, a bourjois healthy mix 51

Od kilku dni (może tygodnia) w sieci można zauważyć mały szał na podkład catrice. Widziałam kilka pozytywnych opinii, więc postanowiłam go kupić i sprawdzić na swojej cerze. Dla poszukiwaczy swatchy wrzucam porównanie kolorów podkładów catrice hd liquid coverage 010 light beige i bourjois healthy mix 51. Można zauważyć, że healthy mix jest sporo jaśniejszy. Catrice natomiast porównałabym do revlona 150 (chociaż myślę, że jest jednak od niego trochę jaśniejszy).


piątek, 23 września 2016

ROSSMANN -49% || Daty promocji -49% w rossmannie

Pewnie już wiecie, że rossmann od 30.09 szykuje kolejną dużą promocję ;) Jednak gdyby Wam się to jeszcze nie obiło o uszy, to wrzucam "rozkład" promocji. Daty poszczególnych części są już znane i podobno na 100% potwierdzone. 

Planujecie coś kupić? Jakieś nowe produkty albo starych ulubieńców? Chętnie poznam Wasze typy ;)

środa, 21 września 2016

hean matte all day compact powder bronzing 505 jamaica sun vs kobo matt bronzing and contouring powder 308 sahara sand

Moim zdaniem hean, to wciąż nieco niedoceniana (polska) marka. Ostatnio zaopatrzyłam się w kilka ich produktów i sukcesywnie staram się opisywać je na blogu. Dzisiaj padło na bronzer matte all day compact bronzing powder.

Opakowanie, to przezroczysty plastik. Według mnie jest nawet fajne, lubię proste rozwiązania. Napisy mimo upływu czasu pozostają na swoim miejscu.
Z tyłu jest naklejka z opisem oraz informacjami o terminie i odcieniu. Ja wybrałam jaśniejszą wersję- 505 jamaica sun.
Moim zdaniem ten produkt jest świetny. Odcień jest idealny dla bardzo jasnych/jasnych karnacji-delikatny, niezbyt ciemny ani ciepły. Bronzer bardzo dobrze i łatwo się rozciera (mam wrażenie, że dużo lepiej się z nim pod tym względem pracuje, niż z kobo), nie można nim sobie zrobić krzywdy. Poza tym do jego plusów zaliczyć można także trwałość i to, że nie uczula/nie powoduje wysypu nieprzyjaciół. Minusów praktycznie nie widzę.
Dorzucam jeszcze porównanie z kobo 308 sahara sand. Jak widać kobo jest ciemniejszy i wpada w nieco inne tony. Oba są ok, ale muszę przyznać, że wybrałabym raczej hean.

piątek, 16 września 2016

burt's bees revitalizing lip balm with blueberry & dark chocolate

Marka burt's bees ciekawiła mnie od dawna. Nigdy jakoś nie chciało mi się zamawiać ich balsamów na zagranicznych stronach, bo zwyczajnie nie uważam, żeby takie pierdoły były warte zachodu. W końcu jednak zobaczyłam go w jednym z naszych sklepów internetowych, więc postanowiłam kliknąć. Zapłaciłam dość sporo jak na balsam do ust, bo chyba ok 20 zł.. ale czego się nie robi z ciekawości ;)
Wybrałam wersję revitalizing z jagodą i ciemną czekoladą. Po dostaniu się do sztyftu faktycznie można wyczuć oba zapachy.
Szczerze mówiąc po burt's bees spodziewałam się czegoś nadzwyczajnego. Tymczasem jest to dość zwyczajny balsam-jeden z tych lekkich, który nie zostawia ciężkiej warstwy na ustach. Niemniej jednak nawilża, a moje usta mają zapewnione komfortowe warunki w czasie odpoczynku od pomadek i innych kosmetycznych wymysłów.
Czy polecam? Jeśli interesują Was naturalne kosmetyki i lubicie lekkie balsamy, to tak. Jeśli natomiast wolicie ciężkie masła do ust, których "ciężar" jest mocno wyczuwalny, to raczej nie będzie to produkt dla Was. Wszystko zależy od preferencji.
Osobiście nie żałuję, że kupiłam ten produkt. Zaspokoiłam swoją ciekawość, a sama formuła trafia w mój gust (akurat sztyfty do torebki lubię lżejsze, mniej wyczuwalne). Nie wiem czy kupię go ponownie, bo mam mnóstwo innych do wypróbowania, ale na pewno nie zostaje wpisany na czarną listę ;)

środa, 7 września 2016

Inglot what a spice! swatche cieni

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam swatche cieni z najnowszej kolekcji firmy inglot what a spice ;) Są to nowe produkty, więc zdjęć w internecie jest mało-mam nadzieję, że może moje komuś pomogą.

 Wybrałam na początek 3 odcienie: 299, 301 i 303. Możliwe, że wrócę po więcej, na razie przetestuję właśnie te konkretne sztuki.
 Skład dla zainteresowanych
 Mojemu aparatowi dość opornie idzie ostatnio robienie cieplejszych zdjęć, więc na końcu dołączam także ujęcia robione za pomocą lampy błyskowej. To zawsze pomaga w całkiem dobrym ukazaniu barw.
 No i obiecane swatche ;)

wtorek, 6 września 2016

bourjois healthy mix vs bourjois healthy mix serum

Jako, że podkład bourjois healthy mix bardzo przypadł mi do gustu, to postanowiłam też kupić wersję healthy mix serum. W rossmannach jej już prawdopodobnie nie ma, ale online jak najbardziej można jeszcze kupić.

Opakowanie jest mniej-więcej podobne. Przezroczysty środek, czerwony element na górze. 
 Formuła jednak nieco się różni. Wersja serum jest moim zdaniem jeszcze lżejsza i mniej kryjąca. Nie spodoba się to osobom, które mają wiele do ukrycia, ale te z Was, które lubią bardzo naturalny efekt, mogą spokojnie po niego sięgnąć.
 Kolor obu wersji jest praktycznie identyczny, więc tu nie ma obaw, że nie trafimy. Mój, to oczywiście najjaśniejszy z gamy-51.
Który wariant polecam bardziej? Chyba jednak healthy mix. Wolę nieco mocniejsze krycie i jednak przyzwyczaiłam się już do tamtego produktu. Podstawową wersję na pewno kupię ponownie (obecnie jestem w trakcie 2go opakowania), serum już niekoniecznie. Chociaż nie jest to zły podkład-sprawdził się, ale po prostu mam nieco inne oczekiwania.

sobota, 3 września 2016

ULUBIEŃCY SIERPNIA 2016

Zazwyczaj nie pokazuję tutaj ulubieńców, ale postanowiłam, że raz na jakiś czas taki post może być dobrym pomysłem. Nie co miesiąc, bo nie zmieniam produktów na zasadzie "dobra, teraz używam cały miesiąc tego pudru, w następnym będę katować inny". Ale jeśli coś szczególnie zwróci moją uwagę, może jakaś nowość.. czemu nie? Dzisiaj więc przechodzę do ulubieńców sierpnia ;)

Produkty podzieliłam na 3 kategorie:
  • podkład
  • twarz
  • oczy.

Ze wszystkich podkładów wybrałam dwa-bourjois healthy mix do codziennego, lekkiego makijażu oraz wet n wild coverall do makijażu bardziej długotrwałego. Recenzje obu produktów są na blogu, także nie będę się rozpisywać na temat właściwości itd. Właściwie każda rzecz tutaj opisana ma już swoją recenzję.
Przy reszcie twarzy uwzględniłam dwa produkty-żel do brwi essence make me brow (uwielbiam go, mam chyba dwie sztuki zapasu) oraz bronzer my secret bronze'n'blush contouring palette (róż też lubię, ale latem używam jednak głównie bronzera).
Produkty do oczu stanowią najliczniejszą grupę. Umieściłam tu bazę pod cienie inglot eyeshadow keeper, tusz do rzęs lovely lash extension, cielistą kredkę max factor 090 natural glaze oraz paletę too faced semi sweet.
Tutaj zaznaczyłam, z których cieni korzystałam w tym miesiącu najczęściej. Stawiałam na ciepłe odcienie, chociaż oczywiście cała paleta jest piękna.
Nie mam produktów do ust czy pudru, bo zwyczajnie używam na zmianę tych co zawsze.

czwartek, 1 września 2016

wet n wild coverall cream foundation fair

Testuję bardzo dużo podkładów. Zazwyczaj mam kilka otwartych i dodatkowo kilka kolejnych czeka w kolejce. Szczególnie kuszą mnie wszelkiego rodzaju promocje typu -40% i właśnie na takiej kupiłam podkład wet n wild coverall. Pamiętam, że wtedy za podkład, bazę i cielistą kredkę (wszystko z tej samej firmy) zapłaciłam ok 30 zł. 

Opakowanie, to miękka tubka, przez którą widać ile produktu nam jeszcze zostało. Fajne rozwiązanie, szczególnie jeśli trzymamy całą kolorówkę w kosmetyczce. Pojemność jest dość niestandardowa, bo otrzymujemy 29.6 ml podkładu.
Kolor, który posiadam, to FAIR, czyli najjaśniejszy z gamy. Według mnie jest neutralny, ale jednak idący minimalnie w różowe tony. Nie zrobi z nas świnki, ale jeśli szukacie czegoś mega żółtego, to możecie sobie darować ten konkretny odcień. Kilka zdjęć niżej zobaczycie porównanie z podkładem bourjois healthy mix serum, który jest wyraźnie cieplejszy.
 Mogę zgodzić się z producentem, że podkład jest kremowy i zapewni nam krycie średnie do pełnego. Nie wiem czy jakikolwiek produkt tego typu jest w stanie rozjaśnić cerę i wygładzić zmarszczki, więc tego nawet nie sprawdzałam. Chyba, że chodziło o efekt tymczasowy-nie mam pojęcia. Różnie można taki zapis zrozumieć.
Muszę przyznać, że podkład dość szybko stał się jednym z moich ulubieńców. Jest kremowy, ma wystarczające dla mnie krycie, nie zapycha, nie uczula, długo się utrzymuje. Używałam go w największe upały i naprawdę dawał radę! A jeśli mówi to osoba z bardzo tłustą cerą, to już coś znaczy ;) Towarzyszył mi także na wszelkiego rodzaju imprezach rodzinnych, gdzie z bazą i pudrem kryolanu był w całkiem niezłym stanie nawet po całej nocy "imprezowania". Raz nawet zmieszałam go z żółtym pigmentem, żeby nieco ocieplić kolor i również bardzo ładnie wyglądał na twarzy.
Myślę, że warto mieć w kosmetyczce co najmniej dwa rodzaje podkładów-jeden codzienny, lekki i drugi bardziej trwały. Podkład wet n wild jest naprawdę świetnym produktem, szczególnie, że kosztuje w regularnej cenie ok 17 zł. Zwyczajnie opłaca się go wypróbować (nawet jeśli musiałybyście dodawać trochę żółtego pigmentu). Ja na pewno kupię go jeszcze nie raz ;)

P.S. Jest tu ktoś, kto zaczyna dzisiaj szkołę? Czy są ze mną sami studenci i pracownicy? ;)

wtorek, 30 sierpnia 2016

lovely lash extension mascara || opinia, wygląd na rzęsach

Uwielbiam tusze do rzęs ;) Dają mi pogrubienie, wydłużenie i wyraźnie zaznaczają obecność rzęs. Lubię testować te droższe (chociaż wiele się u mnie nie sprawdziło), ale także jestem ciekawa tanich alternatyw. Maskarę lash extension firmy lovely chwyciłam przy okazji ostatniej promocji -49%, więc zapłaciłam dosłownie kilka złotych. Czego można się po niej spodziewać? Zapraszam do dalszej lektury ;)

Tańsze firmy chyba lubią kolorowe opakowania-pewnie przemawia za tym chęć zwrócenia uwagi na produkt. Ten konkretny jest akurat różowy, ale w sumie nie ma to dla mnie większego znaczenia. Chociaż łatwo go znaleźć ;)
 Szczoteczka jest silikonowa, lekko wygięta. Nie drapie powiek ani ich nie brudzi, więc można powiedzieć, że ma idealny rozmiar i rozstawienie "ząbków".
 Jeśli chodzi o efekt, to już po pierwszym użyciu byłam zachwycona. Tusz bardzo ładnie prezentuje się na rzęsach-są rozdzielone, pogrubione i wydłużone, a efekt można stopniować. Nie zauważyłam, żeby w ciągu dnia odbijał się czy kruszył.

Na rzęsach wygląda to następująco.
 Co prawda nie mogę się już pochwalić wachlarzem wyglądających-jak-sztuczne rzęs, bo przestałam używać wszelkich odżywek, ale na nie nie narzekam. Moim zdaniem są dość przeciętne, ale całkiem ładne. Najważniejsze, że je widać mimo opadających powiek (a nie używam zalotki). Dajcie znać (jeśli macie ochotę) co sądzicie.. Bo różnica między zdjęciami w trakcie używania L4L i teraźniejszymi jest wielka, ale chyba nie jest tak źle.
Ten tusz to zarazem największe zaskoczenie i ulubieniec ostatnich kilku tygodni. W czasie kolejnej promocji chyba kupię kilka sztuk na zapas ;)

środa, 24 sierpnia 2016

Moja organizacja kosmetyków (moja toaletka) || Moja kolekcja kosmetyków || alex ikea

Hej! ;) Postanowiłam, że tym razem pokażę swoją organizację kosmetyków.Od razu mówię, że nie chodzi o to, żeby się chwalić (i tak wszystkie zakupy wstawiam na insta-@chochlikkornwalijski), a o to, żeby komuś ułatwić decyzję albo zainspirować do zmian ;) Ja całkiem niedawno oddałam swoje zwykłe biurko i zamieniłam na najprostszy stół. Do tego dokupiłam komodę alex i tacki na sztućce stodja (również z ikei). 

Może to trochę teraz nie pasuje do koloru ścian itd, ale nie krzyczcie przy zdjęciu całości. Nie chcę robić remontu/malować ścian/wymieniać wszystkiego w czasie, gdy nawet nie wiem czy będę tu mieszkać (to mój dom rodzinny, a nie wiem gdzie mnie poniesie po skończeniu studiów w czerwcu).

W każdym razie jak widać moja toaletka jest bardzo prosta. Wystarczył mi prosty stół i jeden alex (chociaż możliwe, że w przyszłości dokupię drugiego) + drobiazgi jak wkładki do szuflad czy szklana tacka na stół. Wybaczcie zdjęcia z lampą, ale nie ma opcji, żeby w takim świetle zrobić jakiekolwiek zdjęcia bez niej.
Nie zwracajcie również uwagi na koszyk z kablami, komputer, dywan itd. Jeśli to nadal za rok będzie moje stałe miejsce pobytu, to jest to dopiero początek zmian ;) Nie zrobi się od razu ze zwykłego pokoju nowoczesnego miejsca do robienia makijażu. Zresztą nie mam też tyle miejsca, żeby mieć oddzielny pokój tylko do tego celu.
Jak widać pod moją nieobecność alex i biurko powędrowały na drugą stronę pokoju, ale wygląda to wszystko dokładnie tak samo.
 I czas na szuflady ;) W pierwszej trzymam wszystkie podstawowe kosmetyki. Od góry mamy bronzery, róże i rozświetlacze w jednej przegródce; pudry, produkty mineralne, kamuflaż, cień do brwi, kremowe róże i bronzery w drugiej oraz wszystko co potrzebne do codziennego makijażu w ostatniej (tusze, korektory pod oczy, żel do brwi czy baza pod cienie).
 Z tyłu trzymam moje palety cieni (too faced, zoeva, wkłady inglot, kobo, hean i glamshadows) oraz mini słoiczki z półproduktami (puder ryżowy, krzemionka), których akurat nie widać.
 Druga szuflada również zawiera w sobie same podstawowe produkty-podkłady, bazy, filtr, kremy bb, podręczne pędzle, pojedyncze cienie do oczu, bazy kolorystyczne oraz większe pudry, które nie zmieściły się do pierwszej szuflady.
 Z tyłu po lewej stronie mam produkty do ust w kredce, a po prawej przypadkowe rzeczy, których mogę chcieć użyć. Nie są na tyle ważne abym sięgała po nie codziennie, ale jednak chcę je mieć pod ręką. Są to pędzle, gąbeczka RT, rzęsy, klej do rzęs, mgiełka nawilżająca. I nie wiem dlaczego leżał tam akurat "czyścik" do nosa. Nieważne.
 Ostatnie dwie szuflady, to totalny miszmasz ;) Jest to zbiór pędzli (to wciąż nie są wszystkie, które posiadam..), pomadek, akcesoriów (tacka ze szpatułką do mieszania, "magiczne" ręczniczki do demakijażu, rękawica do mycia pędzli, zestaw do robienia maseczek), pustych magnetycznych paletek podróżnych (np na dwa cienie) i zapasów. Ostatnia szuflada, to praktycznie same zapasy.
 Ten worek, to kolejny zestaw chińskich pędzli ;) Po bokach szuflad wciśnięte są opaski-jedna na rzepę, a druga ze "szlafrokowego" materiały z kokardką (z aliexpress, a jakże).
 Dajcie koniecznie znać co sądzicie o organizacji.. oraz ilości ;) Macie podobne zbiory czy nie lubicie gromadzić kosmetyków w ogóle? Przyznam, że mi ich trochę w tym roku przybyło, ale nie czuję się z tym źle. W dodatku kupno alexa, to jedna z lepszych decyzji w moim kosmetycznym życiu.

P.S. Generalnie nie wyciągałam wszystkich kosmetyków na wierzch, żeby zrobić im dokładne zdjęcia, bo te widzicie codziennie w recenzjach czy na instagramie, więc chyba nie było sensu tego robić. Jeśli chcecie zobaczyć konkretny kosmetyk z bliska, to dajcie znać-jeśli nie było recenzji na jego temat, to na pewno będzie ;)