O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

piątek, 19 sierpnia 2011

KOBO: cienie oraz paletka

Dzisiaj na tapetę idą cienie Kobo professional mono eye shadow oraz paletka, również z Kobo.

Tak sobie pomyślałam, że jak już zaczęłam recenzje cieni to będę je ciągnąć... chociaż może zrobię jeszcze jakiś przerywnik, żeby nie było za nudno, bo o cieniach w zasadzie można mówić tylko w kółko to samo, ale do rzeczy.

Na cienie KOBO napaliłam się jak zobaczyłam je w mojej naturze ;) Patrzę, a tu ładna, czarna nowa szafa.. nie podejrzewałam nawet, że to polskie kosmetyki. No nic, następnym razem do natury wróciłam już z pełniejszym portfelem.
Na samym początku kupiłam cień. Miałam w planach caffe latte, ale stwierdziłam, że cielaczków mam już dość i wzięłam brzoskwinię-104 pale peach.

Konsystencja:
Dość dziwna, w mojej kosmetyczce nigdy takiej nie było. Cienie są... suche? I powiedziałabym nawet, że twarde. Ale dzięki temu są też wydajne, bo pędzel nie robi ogromnej dziury w cieniu, ani nic się nie pyli ;)

Trwałość:
Z bazą cały dzień. Zarówno z bazą virtual jak i kobo.

Opakowanie:
Jeśli kupujemy cień pojedynczo, a nie jako wkład to dostajemy go w ładnym, czarnym, dość eleganckim zakręcanym opakowaniu. Pod spodem mamy krótki opis oraz numer cienia wraz z nazwą. Osobiście bardzo lubię, gdy cienie mają nazwy ;) Jednak to co zauważyłam u mojej mamy to napisy z biegiem czasu się ścierają, a szkoda, bo cień leży grzecznie :(


Plusy:
-cienie są matowe
-dobrze napigmentowane
-dobrze się rozprowadzają i rozcierają, a także łączą z innymi cieniami
-jest dużo kolorów do wyboru

Minusy:
-ścierające się napisy
-mogłyby być tańsze-za pojedynczy cień w opakowaniu płacimy ok 17-18 zł.

Makijaż z cieniem brzoskwiniowym można zobaczyć tutaj: http://chochlikkornwalijski.blogspot.com/2011/07/brzoskwinia-z-brazem-czyli-makijaz-na.html.












 Potem jednak pomyślałam, że dokupię sobie jeszcze paletkę i wkład ;) Jeśli chodzi o cień to wzięłam kolor nr 102 almond-taki prawie biały, jak nazwa mówi-migdałowy.
Koszt wkładu to 14 zł. Dostajemy go w plastikowym zabezpieczeniu.

Jeśli chodzi o paletkę to z niej również jestem zadowolona ;) Jest czarna, bez zbędnych dodatków. Na górze mamy wytłoczony napis KOBO Professional. Chociaż denerwuje mnie to, że ona jest taka jakby gumowa przez co zostają tam odciski palców, jak widać na zdjęciu. Jednak co do wykonania nie mam zastrzeżeń-paletka kosztuje 10 zł, a jest solidna i dobrze zrobiona. Pomieści 4 wkłady, słyszałam nawet, że pasują do niej cienie inglota czy MACa... czy to prawda? nie wiem. W każdym razie na dnie ma umieszczone magnesy, więc nie musimy w razie czego doklejać sami ;)






15 komentarzy:

  1. Świetne są! Troszkę drogie, ale myślę że warto wydać. Szkoda że u mnie nigdzie w pobliżu Natury nie ma, ale może przejadę się do Krakowa :)

    Pozdrowienia,
    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładny ten brzoskwiniowy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Do tej paletki pasują na pewno wkłady Kobo (no wiem, wiem - oczywiste ;) i Ingloty i MAC.
    Mam Pale Peach i Ci powiem, ze nie jestem z niego zadowolona, na powiece zmienia kolor na jakiś taki nieładny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :( u mnie wygląda tak jak na ręku... jest gdzieś tam też link w notce do makijażu i wydaje mi się, że tak też wygląda normalnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja do tej paletki Kobo włożyłam cienie z podwójnych paletek Essence :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam cienie Kobo, mam w swojej mini kolekcji dwie paletki i z każdego cienia jestem bardzo zadowolona. Szczególnie z dwóch, przepieknie mieniące sie. Cena fakt wysoka, ale są wg mnie warte swojej ceny. Spokojnie ośmiele sie porównać je do Inglota a nawet co nie które do Mac-a. Hmm...podpowiedziałaś mi pomysł na wpis hihi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. No tak można je porównywać do inglota, ale inglot jest tańszy ;) a ta firma, która przecież dopiero co weszła na rynek życzy sobie moim zdaniem trochę za dużo.. wkład do inglota kosztuje 10 zł-do kobo 14

    OdpowiedzUsuń
  8. W sumie to chyba warto mieć tą bazę.
    a co do komentarza, który dodałaś na moim blogu to szczerze mówiąc nie lubię zdradzać wieku i powiem tyle,że bardzo młoda nie jestem, a na kuracje przeciwzmarszczkową jeszcze za wcześnie
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham Kobo!
    Obserwujemy ? ;>

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bardzo chciałabym te cienie, niestety u mnie Natury nie ma i dostepu do KOBO również ;/

    Zapraszam Cię do mnie (evecandy.blogspot.pl). Bardzo mnie ucieszy Twoje zdanie odnośnie mojej ostatniej notki, każda myśl, słowo jest dla mnie ważne. Będzie mi bardzo miło, jeśli dodasz mnie do obserwowanych, ja zrobię to również – jeśli wyrazisz taką chęć, tym samym będzie mi miło, kiedy będę mogła być na bieżąco z Twoimi nowościami na blogu :)

    Pozdrawiam !

    evecandy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. uwierz mi zaczęłam się najpóźniej z mojego rocznika malować, zawsze mi sie to podobało i miałam tam jakieś kosmetyki od cioci kosmetyczki, ale może dla zabawy i od razu zmazywałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli nie lubisz na dzień, to możesz stosowac ten krem na noc - efekty równie dobre:) a o dłonie warto dbać cały rok, bo to nasza wizytówka jest:)
    Również obserwuję :):*

    Pozdrawiam, evecandy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.