O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

niedziela, 30 października 2011

Uwaga!

Ogłaszam, że założyłam sobie nowego bloga, tym razem fotograficznego ;)
Tak, tak, zainspirowałam się Zieloną ;)
Na tym blogu będę dalej pisać o rzeczach kosmetycznych, natomiast na 2 będziecie mogli od czasu do czasu pooglądać sobie moje prace.
Zapraszam ;)

http://subiektywnie-w-obiektywie.blogspot.com/

co by tu dziś zjechać....

Hej ;) Żeby na blogu nie było zbyt kolorowo to muszę Wam czasem poopowiadać o rzeczach nietrafionych ;)
Dzisiaj pomęczę Was wspomnieniami o podkładzie maybelline affinitone. Pamiętam, że był to mój pierwszy 'prawdziwy' podkład, taki lepszy, coś innego niż krem tonujący i inne mazidła dla nastolatek. Mam do niego sentyment i w sumie nie jest najgorszy, parę rzeczy go broni.
W każdym razie dzisiaj krótko:
+całkiem jasny kolor, miałam 03 light sandbeige, chociaż słyszałam, że w PL i tak jest okrojona gama kolorystyczna.
+nie najgorsze krycie.
+w promocji można go dorwać za 20 zł.
-lejąca się konsystencja, potrafił się dosłownie wylewać z opakowania, dlatego trzeba z nim obchodzić się ostrożnie.
-ważył się
-i tłuścił.
-był nietrwały, nawet z bazą
-i szybko się ścierał, co skutkowało ujawnieniem się niedoskonałości.
Także dla mojej mieszanej cery stanowczo się nie nadawał. Raczej go już nie kupię.
Nie mam swatchy, ani nawet zdjęć opakowania, bo miałam go już dawno... Ale na podstawie zdjęcia z neta możecie przynajmniej zobaczyć o który produkt mi chodzi ;)

sobota, 29 października 2011

Elektroniczne gadżety Chochlika

Czasem dobrze jest napisać jakiegoś nie-kosmetycznego posta. W związku z tym pokażę Wam dzisiaj moje elektroniczne gadżety, te nowsze, z których korzystam na co dzień oraz te nieco starsze.. Więc przygotujcie się na duuużą liczbę zdjęć ;)
1.Apple ipod shuffle. Towarzyszy mi zazwyczaj w drodze do szkoły, gdy idę pieszo oraz we wszelkiego rodzaju sytuacjach, gdzie nie mam co ze sobą zrobić lub po prostu jazda do jakiegoś celu zajmuje mi więcej czasu. Ipod jest mały, ma klips, dzięki któremu mogę go sobie przypiąć do kieszeni spodni. Zazwyczaj właśnie tak robię, a słuchawki prowadzę pod koszulką. Jego pojemność to 2gb, kolor jak widać zielony. Można wybrać czy chcemy słuchać piosenek alfabetycznie czy losowo. Nigdy nie miałam z nim problemów. Wylicytowałam go jakieś 2 lat temu na allegro, z tego co wiem teraz są nieco mniejsze (obcięli ten bok, zostawili same kółeczko).
 2. Intenso, MP4. Kupiłam go jeszcze zanim zdecydowałam się na ipoda. Ładny, czarny. Ma jakąś tam pamięć wewnętrzną, ale generalnie wsadziłam do niego kartę, zdaje się, że można rozszerzyć jego pamięć tylko do 2GB. Mam go też ok 2-3 lata, nic się z nim nie dzieje. Raczej często go nie używam, ale dobre jest to, że mogę obejrzeć na nim film.
 3.Sony DSC-S650, czyli mój 'stary' aparat ;) Ma już ładnych kilka lat, ale nadal dobrze działa. Jest na baterie, ja kupiłam akumulatorki, które można ładować. Pamiętam, że dałam za niego jakieś 600 zł. Nie powiem, że jest zły, ale teraz nawet zwykłe cyfrówki mają jednak lepszą jakość. Ale w podróże go zabieram, nawet jeśli biorę ze sobą lustro. Podoba mi się, że mogę kręcić filmy-nie jest to jakość HD, ale czasem taka możliwość się przydaje. Poza tym mam do niego sentyment-jest to mój 1 tego typu aparat, na nim się uczyłam, robiłam pierwsze zdjęcie, pierwsze 'sesje' ;d
 4.Sony alpha (alfa) 350. Mój obecny aparat-lustrzanka. Każde zdjęcie na tym blogu jest wykonane właśnie tym aparatem ;) Od jego kupna minęły też już jakieś 2-3 lata. Uzbierałam i kupiłam go za własne pieniądze, nie żałuję ;)
 Te zdjęcia zrobione są 'starą' cyfrówką.
 5.A teraz powspominajmy... ;) Kto nie zna pegasusa przyznać się ;) Chyba każdy choć raz w życiu o nim słyszał. Pamiętam, że dostałam go na któreś święta. Działa do dziś i czasem sobie go odpalam, żeby pograć i powspominać czasy dzieciństwa ;)
6. Walkman casio. Myślę, że tego pana też wiele osób pamięta. Przenośny odtwarzacz kaset, to było coś ;)
 7. Discman thomson. Pamiętam jak jęczałam, żeby rodzice mi go kupili. Ogólnie mówiąc: przenośny odtwarzacz płyt.
8. I na końcu coś nowszego, czyli mój telefon. Nokia 5530 XpressMusic. Dotykowy ekran działa dobrze, nic się nie zacina, dźwięk jest ok, w obudowę 'wszczepiony' jest rysik, zdjęcia mimo 3,2mpix wychodzą całkiem ok. Smsy też pisze się wygodnie-może wyświetlić się klawiatura normalna, taka jak w klawiszowych telefonach, qwerty oraz możecie pisać ręcznie za pomocą rysika.Mam go już 2 lata i tak jak zawsze po 2 latach wymieniałam (mam abonament), tak teraz zastanawiam się, czy go nie zostawić ;) Jak widać dbam o rzeczy dlatego raczej nie ma żadnych rysek itp. Tapeta jest to zdjęcie zrobione przeze mnie właśnie tym telefonem ;)

 A tak poza tym ostatnio nic mi się dosłownie nie chce... tylko albo spać albo siedzieć pod kocykiem. A trzeba przecież tyyyyyle zrobić na każdy dzień. Dobrze, że mogę sobie umilić popołudnie kawką w wielgaśnym kubku ;)

piątek, 28 października 2011

catrice swatche

Jako, że nie miałam dzisiaj przez pewien czas co ze sobą zrobić i gdzie iść (czekałam na transport) to wybrałam się.... do drogerii oczywiście ;) Obmacałam chyba wszystko co stało, w dodatku wymaziałam się i zrobiłam swatche ;)
Na odstrzał poszły korektor i podkład z catrice: Re-Touch Light-Reflecting Concealer 010 ivory oraz infinite matt 010 light beige, czyli w najjaśniejszych kolorach.
2 zdjęcia są z internetu (wyszukiwarka google), a 3 moje, w czym jedno w dość ostrym słońcu.
 Myślę, że być może podkładem się w przyszłości zainteresuję, mimo, że na innych zdjęciach w necie wydaje się być ciemniejszy...
Wybaczcie jakość, ale nie noszę ze sobą wszędzie aparatu, więc zdjęcia są wykonane telefonem ;)

wtorek, 25 października 2011

pixie puder rozświetlający i podkład mineralny

Pomyślałam, że trzeba w końcu zabrać się za recenzję Pixie. Od firmy dostałam mnóstwo próbek w różnych odcieniach oraz puder rozświetlający immediate beauty powder w kolorze najjaśniejszym, czyli brightened beauty. Wszystko jak widać było pięknie zapakowane ;)
Jeśli chodzi o puder to opakowanie jest bardzo ładne. Jest to zakręcany słoiczek z ładnym nadrukiem. Zakrętka z grafiką pełni również rolę lusterka. 
W środku znajduje się puszek, którym bez problemu jestem w stanie nałożyć produkt. Szczerze mówiąc puder nakładałam tylko w tej sposób. Nigdy wcześniej nie miałam takiego puszku i byłam go ciekawa ;)Kolor jest rzeczywiście dość jasny, pasuje mi. 
Jeśli chodzi plusy/minusy:
+nie zapycha
+nie wysusza
+nie powoduje powstawania niespodzianek
+całkiem ładnie wygląda na twarzy.
+/- nie daje zupełnie matowego wykończenia. Jest to coś w rodzaju wyglądu naturalnego, może nawet właśnie rozświetlonego. Ja osobiście chyba wolę płaski mat.
+całkiem dobrze się utrzymuje, chociaż wiadomo na mojej mieszanej cerze nic nie wytrzyma całego dnia w stanie nienaruszonym
+widzę, że jest wydajny. Od momentu, gdy go dostałam używam prawie codziennie dość sporą ilość i mam go jeszcze całkiem dużo.
Generalnie największym minusem z tego co widziałam na all będzie cena.
Skład:
 Jak widać próbek dostałam naprawdę sporo. Zaczęłam je swatchować i pokażę to co mam, ale w sumie nie wiem czy jest sens dalej robić zdjęcia... Jeśli chcecie to piszcie propozycję kolorów, które chcielibyście zobaczyć, zobaczę czy mam i zeswatchuję ;)

Z próbek najintensywniej używałam complexion pertector mineral foundation powder, czyli podkład mineralny. Kolory, które sobie upodobałam to breena 0 oraz ellette 0. Są dość jasne.
Plusy/minusy:
+ nie uczula
 +nie podrażnia
+nie powoduje wysypu niespodzianek
+jasne kolory
+z bazą wytrzymuje ładnych parę godzin
+przy grubszej warstwie jest w stanie dość dobrze zakryć niektóre niespodzianki
-może podkreślać wysuszoną skórę
 Miałyście już kontakt z tymi kosmetykami? Lubicie ? ;)

Dziękuję firmie pixie cosmetics oraz p.Sylwii za udostępnienie mi kosmetyków do testów oraz zapewniam, że nie wpłynęło to na moją opinię.

poniedziałek, 24 października 2011

jesienny ponurak

 W szkole byłam pomalowana jedynie cieniem oriflame... jednak postanowiłam, że na wykłady (prawko) pokombinuję i zmaluję jakiś jesienny makijaż (co u mnie oznacza raczej ciemniejsze i dość ponure makijaże, chociaż nie tylko). I oto jest ;)
Generalnie nic trudnego, ale w sumie mi się podoba.
Wykonanie:
Cała powieka oriflame latte, reszta to cienie z paletki oh so special: w załamaniu BOXED, na linii rzęs delikatna kreska NOIR, w zewnętrznym kąciku oraz lekko w załamaniu również NOIR, na dolnej linii rzęs NOIR + GIFT BASKET, ale tego za bardzo nie widać. Możliwe, że trochę się zmyło pod wpływem białej kredki (essence), a i ja trochę przetarłam palcem, bo efekt wydał mi się na początku za mocny.
Zdjęcia są bardzo podobne, ale skoro już zrobiłam to wstawię chociaż parę ;)
A u Was jak wygląda jesienny makijaż? Też już nie szalejecie tak z kolorami, stawiacie na brązy, szarości i czernie ? ;>

  + jeszcze informacja o rozdaniu ;)
Do wygrania róże sleeka, więc warto.

Link do notki: http://kittiesreviews.blogspot.com/2011/10/wygraj-3-roze-sleek.html