O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

niedziela, 16 października 2011

przegląd pojedynczych cieni

Odgrzebałam z dysku chyba moje pierwsze zdjęcia, jakie kiedykolwiek zrobiłam na bloga, a więc dzisiaj będzie mini przegląd moich pojedynczych cieni ;) O niektórych pisałam o innych nie, także postaram się uzupełnić brakujące informacje.
Zestaw 1, ciemniejszy:
Pierwszy z cieni to Inglot AMC 63.Czarny matowy cień. Kupiłam go już jakieś 1,5-2 lata temu. Wtedy nie słyszałam jeszcze o sleekach, o ile w ogóle te paletki wtedy produkowali, więc znalezienie czarnego matu było dość trudne. Zapłaciłam ok 23 zł. Cień jest dobrze napigmentowany oraz wydajny, robiłam nim i kreski i kładłam na całą powiekę. Potrafi się jednak lekko osypać.
 
 Drugi z cieni to essence 33 party time. Jest to rzeczywiście cień dość 'imprezowy'-ciemny szary z drobinkami.Nie używam go zbyt często, jakoś specjalnie mi nie podszedł...
Nr 3 to my secret 508 jasny szary. Pisałam już o nim (patrz: recenzje).
Skład inglota (zdj słabszej jakości, bo robione tel):
 Zestaw 2, neutralny:
Pierwszy cień to oriflame latte. Z założenia jest to cień cielisty. Jednak u mnie, jako, że mam jasną cerę daje efekt jasnego, delikatnego brązu. Kładę go samego do makijażu make up no make up lub jako cień bazowy pod inne brązy (np dodaję do niego w kąciku ten cień z bell). Jest dobrze napigmentowany, wydajny. Jeśli chodzi o trwałość cieni to u mnie wszystko zależy od bazy. Na bazie z kobo wszystkie cienie trzymają się u mnie zazwyczaj cały dzień. Szczególnie maltretuję go jesienią, widać już dno na sporym obszarze.
Drugi i trzeci cień to my secret 501 i bell satin matt 147. Zostały one opisane już na moim blogu.
 
 Oriflame latte. Chociaż szczerze mówiąc nie mam pojęcia, czy ten cień jest jeszcze produkowany.

Poza tymi cieniami mam jeszcze 2 pojedyncze cienie z kobo, bell, 2 w kremie z essence oraz 1 z catrice (znów patrz: recenzje).

6 komentarzy:

  1. Ja nie przepadam za pojedynczymi cieniami, wolę palety :) Ale czasami jak mnie jakiś pojedynczy cień zauroczy to jestem w stanie go kupić!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam mnóstwo pojedynczych cieni :P. Ale tym z Oriflame to trochę mnie zaintrygowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. ten oriflame jest piekny!:| bell tez sliczny, ale na swatchu oriflame przycmil wszystkie:D!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też mam pół pudełka cieni pojedynczych, bardzo lubię kupować cienie:) Podoba mi się ten cień latte:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że lubimy podobne kolory cieni :)!

    OdpowiedzUsuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.