O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

poniedziałek, 7 listopada 2011

carmex

 Szczerze mówiąc po tym produkcie nie spodziewałam się cudów, mimo, że dużo osób carmex poleca, myślałam 'ee, przereklamowane to, co mi taka wazelinka w sztyfcie może zrobić'.... a no bardzo dużo może zrobić, cieszę się, że postanowiłam się o jego działaniu przekonać na własnych ustach ;) Ale od początku...

Opakowanie jest to klasyczny sztyft, który mieści w sobie 4,25g produktu, dość niestandardowa ilość. Wszystko ładnie się wykręca i wkręca, chociaż moje opakowanie pstryka przy tych czynnościach. Można go łatwo schować do torebki/kieszeni, czy plecaka.

 Sam produkt to bezbarwny sztyft, który nadaje delikatny połysk. Dobrze się rozprowadza i tak samo działa. Zazwyczaj kładę go sobie na noc, wtedy zrobi co ma zrobić, a ja rano budzę się z nawilżonymi, gładkimi ustami ;)
Zaskoczyło mnie to, że nałożony pod pomadkę inglota również spełnia swoją rolę-tak jak zawsze po jej użyciu miałam lekko wysuszone usta, tak gdy nałożę carmex są one dalej w bardzo dobrym stanie ;) Przy aplikacji czuję lekkie chłodzenie, co w sumie mi się podoba...
Jego zapach jest.. specyficzny, mentolowy? Mam wrażenie, że można by było sobie nim przetkać zatkany nos ;d
 Produkt posiada SPF 15, co również jest dobrym rozwiązaniem. Każda ochrona się przyda, nie ważne czy latem, czy zimą.

A więc podejrzewam, że carmex zostanie ze mną na dłużej i jak się skończy kupię ponownie.. ale może inny rodzaj? Widziałam, że wyszedł teraz barwiony, zobaczymy.

16 komentarzy:

  1. jak kupiłam wersję w tubce to nie mogłam za Chiny przekonać się do zapachu ...postanowiłam, że kolejną kupię zapachową bo takiej drażniącej woni nie zniosę :D u mnie sprawdził się nie najgorzej, aczkolwiek, gdy znikał z ust znikało także nawilżenie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślałam, żeby go wypróbować i dobrze, że przeczytałam u Ciebie o efekcie chłodzenia, bo szczerze go nie cierpię. Nie lubię jak mnie coś piecze/chłodzi na ustach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam trzy Carmexy w swoich zasobach i lubię, polecam :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię choć zdecydowanie wolę tubkę od sztyftu. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi sie podoba tylko dla mnie ten zapach .. po prostu śmierdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie miałam nigdy Carmexu, w żadnej drogerii w Bochnii nie mogę znaleźć ;/ Ale podobno do Natury ma przyjść, więc raczej kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię Carmex, ale wersji w sztyfcie jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja czekam na paczkę od carmexu już 2 tygodnie, a lubie te balsamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam w tubce, ma wady:)
    zapraszam do siebie i do obserwacji

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam carmex, ale akurat wersja w sztyfcie jest najsłabsza

    OdpowiedzUsuń
  11. a mi tam pasuje ;)
    Co do dostępności to u mnie jest w naturze ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja kupiłam sobie właśnie pierwszego cramexa, tylko w tubce, ponoć bardziej wydajny :) jak na razie jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Razem z Tisane, to moje klasyki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. fajny ja używam wersji w pudełeczku , świetnie mrowi na ustach ..najlepszy balsam do ust jaki używałam

    OdpowiedzUsuń
  15. mam taki sam w sztyfcie. dobrze działa, szczególnie nałożony na noc. rano budzisz się z ustami idealnymi. dla mnie kwc c; i ten jego zapach !♥

    OdpowiedzUsuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.