O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

sobota, 5 listopada 2011

gadżety kosmetyczne

 Dzisiaj taka mini notka o moich 2 gadżetach kosmetycznych ;)
1.Gąbeczka do nakładania podkładu... tak, wiem, że wiele osób uzna to za coś zbędnego, jednak ja w sumie nie żałuję, że ją mam ;) Dobrze i bez smug rozprowadza podkład, potem wystarczy ją tylko umyć. Mi dobrze się nią nakłada revlon colostay, wydaje mi się, że ma wtedy trochę mniejsze krycie, ale zarazem lepiej się rozprowadza, niż palcami. Z jednej strony jest taka gąbkowata, ale z 2 już bardziej gładka.
 
Gąbeczki pakowane są po 4 sztuki i dostępne w Naturze. Mają różne kształty co w sumie dość fajnie wygląda.
 2. Bibułki matujące (mam akurat beauty formulas). Wiem, że wiele dziewczyn je ma i lubi. Ja szczerze mówiąc mogłabym się bez nich obejść. Raczej nie zauważyłam, żeby jakoś szczególnie matowiły moją twarz.. jednak co do ściągania sebum przy nienaruszeniu makijażu to się zgadzam ;) Ale przecież ściągnąć sebum można nawet chusteczką, więc w sumie nie wiem czy kupię ponownie... Tak swoją drogą to były najtańsze jakie znalazłam u siebie w mieście i jak widać kosztowały mnie 15,50 zł, więc wcale nie aż tak mało..
 Jak zwykle opis i skład:
A Wy macie jakieś swoje ulubione tego typu gadżety, pomoce do makijażu? Poza pędzlami oczywiście ;)

19 komentarzy:

  1. Ja musze sie zaopatrzyc w koncu w takie gabeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gąbeczki też mam i do niektórych podkładów lubię, do innych nie ;) Teraz używam BB creamów, które jednak wolę nakładać łapkami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie używałam bibułek matujących. A gąbeczki mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. używałam przez pewien czas gąbeczki, ale gdy mi się skóńczyły już do nich nie wróciłam, a jest to całkiem fajna sprawa :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie używałam bibułek matujących, ale wiem, że sporo osób ich używa :) A gąbeczki kiedyś miałam i używałam, ale nie były takie urocze jak te :D teraz nie używam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Kupiłam kiedyś takie gąbeczki w Sephorze, ale nie lubię ich używać, mam wrażenie, że cały podkład zostaje w gąbce, a nie na twarzy :|

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam paluszki :) to mi wystarcza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ba używam bibułek! Oh bez nich ani rusz
    pozdrawiam
    Majorka

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam te bibułki, ale szału nie było...

    OdpowiedzUsuń
  10. bibułki to całkiem dobre rozwiązanie dla mnie w szkole ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gąbeczek nie używam ze względów higienicznych - nie chciałoby mi się prać za każdym razem... :P Jeśli chodzi o bibułki matujące - najlepsze są z Inglota, oprócz ściągania sebum matują cerę na kolejnych kilka godzin. Polecam wypróbować, zwłaszcza, że przy zakupie dowolnego produktu są za 9 zł.

    OdpowiedzUsuń
  12. oo, dobrze widzieć ;) Szkoda tylko, że nie mam inglota u siebie.... ale przy okazji przyjrzę im się ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. mam jedne i drugie, ale innej firmy :)
    p.s. zapraszam na rozdanie kosmetyków Under Twenty

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie matujące matujące bibułki za 15zł :) Dobrze wiedzieć żeby nie kupowac :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mam doświadczenie z gąbkami (pozytywne), ale ostatnio zamarzył mi się pędzel do makijażu. natomiast bibułki mogę polecić Clinique

    OdpowiedzUsuń
  16. Bibułki matujące zaczęłam ostatnio używać i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jakichś specjalnych pomocy do makijażu nie używam, jestem dopiero początkującą w tej dziedzinie ;) Jednak ta gąbeczka wygląda ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Też się zastanawiałam nad tymi bibułkami z Beauty Formulas, bo mam z tej firmy plastry do usuwania zaskórników i jestem z nich zadowolona. Dobrze wiedzieć, ze bibułki nie matują. Zasadniczo, odkąd zmieniłam filtr na Dax Cosmetics, który jest w formie lekkiego kremu, to po nałożeniu pudru, nie świecę się, ale czasami po 5 h zajęć, przydałoby się co nieco zebrać z twarzy.

    OdpowiedzUsuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.