O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

sobota, 31 grudnia 2011

Życzenia i podsumowanie

Na początku chciałam Wam życzyć szczęśliwego nowego roku oraz szampańskiej i wystrzałowej zabawy ;) Oby dla niektórych rok 2012 okazał się lepszy, dla niektórych niech pozostanie tak samo dobry ;) I oczywiście życzę Wam dotrzymania i spełnienia wszystkich postanowień ;*  
Chciałam Wam od razu podziękować, że ze mną jesteście i nie piszę tego wszystkiego na darmo, mam się z kim dzielić moimi przemyśleniami i nie tylko ;)

A teraz czas na małe podsumowanie :)
Mój blog istnieje od 29 maja 2011r i w tym czasie:
-udało mi się napisać 145 notek
-zgromadzić 145 obserwatorów
-wykonać niezliczoną ilość zdjęć
-ilość wyświetleń mojego bloga sięgnęła 31 728
-zgromadziłam 1219 komentarzy
-najpopularniejszą notka jest ta z serii porównawczej o podkładach, która była wyświetlana 1 058 razy
-zyskałam odbiorców głównie z Polski,a zaraz za nią są: Niemcy, USA, UK i Rosja.
-najpopularniejszym wyszukiwanym słowej kluczowym jest: dermacol 208.

Postanowiłam też podliczyć wszystkie moje kosmetyki ;)
Produkty do ust:
-5 błyszczyków
-1 lip tint
-1 lipstain
-4 pomadki
-1 carmex
Lakiery do paznokci:
-8
Produkty do twarzy:
-2 róże prasowane
-1 próbka różu sypkiego
-1 róż w musie/kremie
-3 pudry, z czego 2 na wykończeniu (szczerze mówiąc każdego używam zależnie od okazji i chyba przynajmniej 2 będę musiała i tak mieć zawsze)
-1 mapka, której używam jako bronzera
-4 podkłady, z czego 2 na wykończeniu
-ok 10 ml podkładu
-dermacol (raczej jako korektor)
-3 korektory
-bb creamy: próbki oraz pełnowymiarowa missha perfect cover
Produkty do oczu:
-3 bazy, z czego 1 na wykończeniu, a 1 się nie sprawdziła, więc raczej nieprędko się skończy
-paletki sleeka: 2
-paletka kobo w liczbie 1 z 2 cieniami w środku
-cienie pojedyncze: 6, w czym 2 w kremie + jedna próbka cienie sypkiego EDM
-inne paletki (wliczam również te z 2 kolorami): 4
-kredki: 3 (cielista, biała i czarna)
-eyelinery: 1 czarny w płynie i 1 żelowy brąz
-tusze do rzęs: 3

I to by było chyba na tyle... straszne to się wydaje jak się tak liczy i widzi ile tego jest ;d Muszę zdecydowanie mniej kupować ;)

piątek, 30 grudnia 2011

sylwestrowe bazgroły

Na szybko pokażę Wam moje sylwestrowe propozycje ;) Dość świecący, wyrazisty, bez niczego na dolnej linii wodnej, ale możecie dodać kreskę białą, cielistą lub czarną ;) Na końcu chciałam położyć kolorowy akcent na rzęsy, ale jak widać coś mi nie wyszło...
Zdj są niestety fatalnej jakości, makijaż robiłam na szybko, jak tylko wstałam (przez 13 -.-), a więc wybaczcie też wszelkie niedociągnięcia ;)
Zostawiam Was z tymi 2 propozycjami i śmigam na siatkę, choć powinnam już iść tam 5 minut temu ;)

środa, 28 grudnia 2011

essence vampire's love: lakiery

Jak wiecie niedawno zakupiłam i dostałam lakiery z edycji limitowanej essence vampire's love. O ile Edzio z domalowanymi mięśniami i wyglądem żula oraz Bella z wiecznie otwartą buzią do mnie nie przemawiają to cała limitka wyjątkowo przypadła mi do gustu i odchudziła nieco mój portfel ;)
 
Pierwszy w mojej kosmetyczce pojawił się fiolet o wdzięcznej nazwie 03 true love. Z mojej strony jest to na pewno miłość i będę go często używała ;)
 
Drugi kolor, który posiadam to 02 into the dark. Również bardzo ciekawy, raczej pasujący do wszystkiego. 
Oba lakiery mają drobinki, po 10 ml i dość duże pędzelki, co w sumie usprawnia proces malowania. Oba wytrzymują 3-4 dni i nie są jakieś specjalnie oporne na zmywanie.
Do pokrycia paznokcia bez prześwitów wystarczy jedna grubsza warstwa, chociaż jeśli ktoś lubi może położyć dwie cienkie ;)
 Swatche:
Tutaj niestety tylko jedno zdjęcie :(
 Muszę przyznać, że są to jedne z moich ulubionych lakierów i jeśli macie jeszcze okazje to śmiało możecie wrzucić do koszyka ;)

wtorek, 27 grudnia 2011

wigilijny look i makijaze

Święta, święta i po świętach... Tak jak większość jestem straaaasznie najedzona, ze 3 kg cięższa, ale w sumie i zadowolona ;) Moje obijanie się wciąż trwa, do szkoły wracam dopiero 02.01, chociaż żeby nie było tak różowo to na sylwestra planów wciąż brak.. no, nic, może na początek pokażę Wam jakieś tam moje malowidła zwane makijażami.

1. Zwykły, niedzielny szaraczek. Później trochę wyostrzony, wykonany wampirzą paletką essence.
 2. Nudziak. Takie najzwyklejszy i najnudniejszy, cielisty cień na całą powiekę + brąz w zewnętrznym kąciku i załamaniu. Maluję się tak, gdy nic mi się nie chce i nie mam weny twórczej ;d Wykonany paletką bell fashion & mat.

A tak wyglądałam przy wigilijnym stole ;) Powiem Wam, że dość topornie idzie mi przyzwyczajanie się do mocnych kolorów na ustach, ale jakoś powoli idzie... Chociaż miejscami czuję się jakbym wyglądała tak jak obok;d
No i oczywiście wynikiem mojej nudy są też jakieś dziwne i niepotrzebne zdjęcia... zupełnie nie wiem co mam ze sobą zrobić, nic mi się też nie chce, mimo, że pouczyć też by się przydało.
A Wam jak minęły święta? Pracujecie/uczycie się czy dalej obijacie, tak jak ja ? ;>

piątek, 23 grudnia 2011

swiateczny stepik i zyczenia

Hej ;) Witam Was w ten wolny, aczkolwiek pewnie u wielu z Was zapracowany piątek ;) Mam dziś dla Was mały świąteczny step, może komuś się przyda ;)

1. Nakładamy na całą powiekę bazę i jasny, cielisty lub biały cień
2. Bierzemy cień rozświetlający i nakładamy go w wewnętrznym kąciku i na kawałku powieki
3. Aplikujemy cień złoty (lub złoto-rudy, złoto-brązowy) na środku powieki
 
4. Dodajemy bordowy (?) cień w załamaniu, najpierw delikatnie

5. A potem dokładamy go więcej
 
6. Jak widać środek powieki trochę się starł, więc dokładam tego samego złotego cienia na środek powieki, co poprzednio
 7.Kilka zdjęć poglądowych. Na dole mam cień rozświetlający i ten złoty ze środka powieki, a na linii wodnej mam białą kredkę.

 
  
I efekt końcowy:
 Użyłam cieni z paletek sleeka (oh so special i au naturel). Zbliżenia na poszczególne cienie:

Poza tym mam Wam kilka słów do powiedzenia ;) Wątpię, żeby notka pojawiła się jeszcze dzisiaj lub jutro rano, więc od razu chcę Wam złożyć życzenia.... 
Więc życzę Wam wesołych, radosnych i pogodnych świąt Bożego Narodzenia w gronie najbliższych, spełnienia marzeń oraz wszystkiego co najlepsze ;)
Podejrzewam, że notka przed Sylwestrem jeszcze się pojawi, ale na wszelki wypadek życzę Wam również wystrzałowego Sylwestra i szampańskiej zabawy ;)

Chciałam jeszcze podziękować Klaudii za kartkę-bardzo miło mi się zrobiło ;)

czwartek, 22 grudnia 2011

bazy pod makijaz

Baza pod makijaż, tak samo jak pod cienie przy cerze mieszanej, czy tłustej może być bardzo przydatna ;) Producenci o tym wiedzą, więc można przebierać wśród firm i rodzajów baz-czy to matujące, czy wygładzające. Ja używałam dwóch baz, z jednej jestem zadowolona bardziej, z drugiej mniej... z której? O tym za chwilę ;)
Pierwszą moją bazą była soraya (baza silikonowa do cery normalnej i mieszanej). I powiem Wam, że póki co jest u mnie na pierwszym miejscu ;) Dobrze wygładza powierzchnię skóry i matuje. Makijaż utrzymuje się dłużej, niż bez niej. Wiem, że silikony mogą wiele osób zapychać, mi się jednak nic takiego nie zdarzyło, mimo, że używałam jej na co dzień.
Do gustu przypadło mi też opakowanie-czarne, proste, bez udziwnień, z pompką.

Ilość produktu wydaje mi się dość niestandardowa, bo jest to 33 ml. Zużyłam jakieś 2-3 opakowania, z czego każde jedno kosztowało ok 35 zł.
Drugi produkt jaki miałam to AA efekt matujący, matująca beztłuszczowa baza pod makijaż. Dostałam ją w prezencie. Z tej jestem trochę mniej zadowolona, ale w jakimś stopniu też spełniała swoje zadanie.
Wygląd opakowania już nieco inny, jest to miękka tubka, dość wygodna, chociaż niezbyt piękna.

Nie mogę powiedzieć, że jest to produkt zły, bo nie jest. Matuje i przedłuża nieco żywotność makijażu, ale nie na tak długo, jak ta z sorayi, raczej nie przetrzyma całonocnej imprezy, czy nawet całego dnia w pracy/szkole. Ale z drugiej strony produkt mnie nie skrzywdził, nie zapchał, nie spowodował alergii, czy wysypu niespodzianek, więc jest powiedziałabym przyzwoita, całkiem dobra. Aczkolwiek z tych dwóch na pewno ponownie kupię sorayę.
 
A Wy macie jakieś swoje ulubione bazy? Powinnam jakiejś spróbować? ;)

środa, 21 grudnia 2011

prezenty urodzinowe part 2

Hej ;) Dzisiaj kolejna porcja prezentów, tym razem od Oli (dziękuję ;*). Oczywiście wszystko bardzo mi się podoba i dobrze się składa, bo baza pod cienie kobo już mi się kończy ;)
A dostałam jak widać bazę pod cienie-bell perfect skin eyeshadows base professional oraz lakier do pazurków z MIYO. Paznokcie maluję regularnie tak naprawdę dopiero od wakacji, ale moja kolekcja skutecznie się powiększa o kolejne sztuki lakierów ;d
  Baza wygląda tak:
Oczywiście recenzja obu produktów pojawi się za jakiś czas na blogu ;)

P.S. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za życzenia! ;*

wtorek, 20 grudnia 2011

prezenty urodzinowe

W związku z tym, że mam dziś urodziny to pokażę Wam od razu moje prezenty... chociaż być może będzie ich więcej ;) A co dostałam?
Cienie essence quattro eyeshadow w kolorze 09 denim 4.0. Póki co zauważyłam tyle, że są dość słabo napigmentowane... ale pewnie znajdę dla nich jakieś zastosowanie ;)





Lakier z limitowanej edycji essence vampire's love w kolorze 02 into the dark. Zabawne, że zastanawiałam się między nim i fioletowym... Sama wzięłam fioletowy, jednak jak widać ten też do mnie trafił ;)
 Wszyscy wiedzą, że kocham wielką i dozgonną miłością HP, więc dostałam też album Harry Potter i Insygnia Śmierci część I.
 Te wszystkie prezenty dostałam od koleżanek ;)

 A rodzice kupili mi taki zestaw zapachów C-THRU. Z tych wszystkich podoba mi się ten, nowy niebieski, fioletowy oraz zielony ;) Poza tym rodzice zafundowali mi również prawko, a jak wiadomo to niestety nie mały wydatek..
 A na koniec stawiam Wam pierwszego legalnego drinka ;)

niedziela, 18 grudnia 2011

barwa siarkowa moc krem antybakteryjny matujący

Hej kochane;) Muszę przyznać, że nie mogę się doczekać świąt, trochę wolnego czasu ;) Niestety atmosfera nie jest taka jak zwykle, brakuje mi śniegu, który być może dodałby trochę magii albo chociaż zimowego nastroju. Na sylwestra też póki co nie mam planów, a Wy?

No, ale dość gadania, przejdźmy do rzeczy ;) Bohaterem dzisiejszej notki będzie krem antybakteryjny matujący z firmy barwa.
Jest on zamknięty w ładnym i wyróżniającym się, aczkolwiek niepraktycznym opakowaniu (mieszczącym 50 ml produktu). Produkt trzeba wydobyć palcami, co przy dłuższych paznokciach nie jest ani komfortowe, ani higieniczne.
 Chociaż patrząc na konsystencję rozumiem zamysł producenta... bo jak dla mnie to nie jest to krem, a raczej mus.
Na temat jego zapachu widziałam wiele opinii, mi przy pierwszym użyciu skojarzył się z cytrynowym CIFem, czy innym środkiem czyszczącym ;d W sumie mi nie przeszkadza, a nawet go lubię, ale ja lubię nawet zapach benzyny.
Co do działania... Na początku przyznam, że bardzo się na niego napaliłam, bo przeczytałam mnóstwo opinii o wyleczonych buziach i macie absolutnym.
Co do matu to zgadzam się, jest to mat płaski i absolutny, bez ani jednego świecącego pikselka na twarzy ;) Czyli taki jaki lubię najbardziej. Mat utrzymuje się kilka godzin, jednak u mnie jego długość zależy od ilości nałożonego produktu-im więcej, tym buzia dłużej pozostaje matowa... Nie mam pojęcia dlaczego tak jest. Jeśli chodzi o działanie antybakteryjne to go nie zauważyłam, a nawet przy dłuższym stosowaniu (ok. tygodnia) pojawiały mi się czasem pojedyncze niespodzianki.

Myślę, że krem nadaje się też pod makijaż, jednak nie ze wszystkimi moimi podkładami chciał współpracować i chyba jednak wolę go nakładać samego.

Poza tym zauważyłam, że dość dobrze trzyma w miejscu brwi, także jeśli ktoś ma z tym problem to może spróbować ;)

Podsumowując jest to dobry krem matujący, który może jednak wywołać niespodzianki i nie koniecznie lubi być stosowany pod podkład. Produkt mnie też nie podrażnił, nie uczulił ani nie wysuszył mojej cery (chociaż zaznaczam, że używam kremu na noc i mam cerę mieszaną w kierunku tłustej). Jest to moje 2 opakowanie i być może kupię 3, bo od czasu do czasu lubię go nałożyć ;)

czwartek, 15 grudnia 2011

ELF: eyeliner i cienie

Dzisiaj zakończę moje rozmyślania nad kosmetykami ELF. A są to:
-ELF liquid eyeliner w kolorze BLACK.
-ELF duo powder eyeshadow w kolorze BLACK LICORICE.
Zacznijmy od eyelinera. Jest on zamknięty w ładnym, czarnym opakowaniu, chociaż wydaje mi się, że napis minimalnie się starł. Szkoda, że nie ma nigdzie informacji o ilości produktu (jedynie na zdj wyżej jest napisane, że to 5ml, ale wiadomo, że kartoniki się wyrzuca).
 
Podoba mi się też pędzelek-jest w miarę precyzyjny i sztywny, co ułatwia niewprawionej ręce zrobić w miarę ładną kreskę ;)
 Na początku nieco zaniepokoił mnie fakt napis "made in China", chociaż i tak wieeeele kosmetyków ma taki sam.
Co do samego sprawowania się produktu.. Na bazie trzyma się kilka ładnych godzin (bez niej nawet nie ma po co nakładać cieni), jest nim łatwo narysować kreskę (chociaż cienkiej dalej nie umiem), ma ładny, czarny kolor.
Nie uczulił mnie ani nie podrażnił, nic mnie nie piekło, tak jak w przypadku eyelinera z my secret. Jedyna wada to taka, że jeśli macie tendencje do pocierania twarzy to wyciągnięty 'ogonek' sobie zetrzecie...A przynajmniej z mojej mieszanej cery byłam w stanie zetrzeć większość jednym ruchem.
Przykładowe kreski różnej grubości:
 I drugie zdjęcie, po wytarciu chusteczką. Nie starł się do końca, ale to co zostało nie wygląda pięknie:
 Druga rzecz, czyli cienie.... Tutaj opakowanie jest całkiem zwyczajne, ale dość wygodne. Przezroczyste wieczko ułatwia zidentyfikowanie cienia. Nie ma na nim jednak informacji o ilości produktu (4g) i znów w oczy rzuca się napis "made in China".
 Uważam, że pigmentacja cieni jest dobra. Może nie są to najbardziej napigmentowane cienie, jakie wyprodukowano, ale ja jestem zadowolona, nie muszę się namachać przy ich nakładaniu.

Co do kolorów to mamy tutaj zestawienie szarości-jasnej i ciemnej, które dobrze się ze sobą komponują, ale ja czasem używam też np samego jaśniejszego koloru i tak wychodzę z domu. Wydaje mi się, że są to uniwersalne koloru i mogę się nimi pomalować zarówno na dzień, jak i na wieczór. Nie są to jednak cienie matowe, a błyszczące.

Ogólnie rzecz biorąc cienie mi się spodobały ;) Nie muszę wyciągać tysiąca innych, gdy się spieszę, są dobrze napigmentowane i łatwo je nałożyć. Na bazie trzymają się cały dzień, bez niej pewnie tak jak wszystkie inne cienie zniknęłyby po godzinie.. Poza tym nie podrażniły mnie i nie stanowią problemu dla osób noszących soczewki kontaktowe, co dla mnie osobiście jest bardzo ważne.

Swatche:
 Tutaj prezentacja cieni i kreski na oku. Jak widać lepiej wychodzi mi ta grubsza ;)
 Minusem tych kosmetyków jest na pewno dostępność, trzeba zamawiać przez internet (ebay, strona producenta, allegro), co też nie każdemu pasuje... Ja na przykład wolę pójść do drogerii i tam sobie pobuszować ;)

A Wy miałyście któryś z tych produktów? Jesteście zadowolone ? ;>