O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

sobota, 30 czerwca 2012

garnier czysta skóra 3w1:maseczka, peeling i żel myjący

Hej;) Dziś parę słów o produkcie garniera 3w1: maseczka + peeling + żel myjący.

Produkt ten miałam już kilka razy, ostatnio kupiłam go w biedronie. Pamiętam, że był tańszy, niż w naturze, dlatego wzięłam.
Opakowanie to stojąca tubka, która zawiera 150 ml żelu/peelingu/maseczki i którą potem można rozciąć-wierzcie mi,zawsze zostaje mnóstwo produktu, którego już nie można 'normalnie' wydobyć.
 Co myślę o nazwaniu produktu 3w1? Szczerze to trochę chwyt marketingowy. Jak dla mnie jest to żel do mycia twarzy połączony z peelingiem, czy drobinkami (jak kto woli). Nie rozumiem tutaj rozgraniczenia, przecież jeśli zamiast ruchami na boki czy z góry na dół zmienię na koliste uznając, że tu już nie działa jako żel tylko peeling to działanie ani forma czy konsystencja produktu się nie zmieni.
Nie mniej jednak w tej roli się sprawdza-dobrze oczyszcza i nie podrażnia skóry. Minusem jest to, że potrafi zostać w linii włosów.

W tym momencie najczęściej stosuję go jako maseczkę (mam inny żel i peeling) i w tej roli także go lubię. Co prawda ilość niespodzianek na mojej twarzy nie zmniejszyła się (ale to już osobna historia, z tym nawet dermatolog sobie nie poradził), ale moim zdaniem dobrze oczyszcza i pozostawia twarz matową. Wolę już kupić ten produkt i mieć 150 ml w cenie ok 15-20 zł, który starczy mi na dłuższy czas, niż kupować i bawić się z saszetkami za 3 zł, które zawierają 5-7 ml i wystarczają na raz.

Z tyłu jak zwykle opis producenta i skład.
 Konsystencją ten produkt przypomina mi kremowy peeling.
Ogólnie lubię do niego wracać i na pewno co jakiś czas będę kupować.

piątek, 29 czerwca 2012

blend a med 3d whitestrips

Notkę chciałam zacznąć radosną (przynajmniej dla mnie) informacją-zdałam maturę ;)Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo stresowałam się wynikami dość mocno.
A teraz przechodzę już do głównego tematu notki, czyli pasków wybielających blend a med 3d whitestrips.
W opakowaniu znajduje się 28 pasków, które starczają na tydzień przy stosowaniu 2x dziennie. Dołączona jest także instrukcja.
Jeśli chodzi o sam sposób użycia to wyjmujemy sobie z kartonika jedną saszetkę, która zawiera 2 paski (na górny łuk i dolny), odklejamy paski od zabezpieczenia i 'przyklejamy' do zębów. Paski te zostawiamy na pół godziny, a następnie zdejmujemy. Przyznam, że podczas aplikacji czuć 'smak' tego żelu wybielającego, ale można się do tego przyzwyczaić.

Ja używałam pasków raz dziennie, gdyż na początku zauważyłam zwiększoną wrażliwość zębów (jednak wszystko dość szybko wróciło do normy). Ważne jest też tutaj, aby nie naklejać pasków bezpośrednio po myciu zębów, bo to też można wywołać nieprzyjemne odczucia związane z nadwrażliwością.
A co jeśli chodzi o moje zdanie na ich temat? Hmm... na pewno plusem jest wygodna forma aplikacji. Szkoda tylko, że te paski są dość krótkie i obejmują tylko widoczne zęby. W każdym razie można czuć się w nich dość dobrze, a nawet rozmawiać nie sepleniąc ;d
Muszę jednak powiedzieć, że produkt mnie rozczarował.. nie oczekiwałam olśniewającej bieli wizira, ale jeśli te paski w ogóle dały jakiś efekt to na prawdę minimalny. Po tylu pozytywnych opiniach miałam nadzieję na dość widoczną zmianę w kolorze zębów.
Poza tym minusem też jest cena-wszystkie produkty do wybielania są niestety drogie,ja za te paski zapłaciłam w promocji 55 zł.
No cóż, chyba trzeba będzie wypróbować białą perłę..

czwartek, 28 czerwca 2012

nowości rimmel i makijaż dnia

Dziś, tak jak w tytule-nowości od rimmela.

1.Rimmel match perfection blush, 001 light. Mieszanka dwóch różowych róży. Pojemność to 15 g. Oczywiście poczta polska znów się nie spisała i jest trochę pokruszony, na szczęście nie jest to duży uszczerbek... czasem się zastanawiam czy oni specjalnie po tych paczkach nie skaczą :/


Swatche:

Tutaj oba odcienie zmieszane na pędzlu:

2. Rimmel match perfection bronzer, 001 light. Pojemność to również 15g. To co mogę o nim powiedzieć to to, że tak samo jak róż jest raczej słabo napigmentowany. Dla mnie to w sumie plus, przynajmniej nie zrobię sobie krzywdy.

Swatche:

Wszystkie 3 części wymieszane na pędzlu:

3. Rimmel stay glossy, błyszczyk w odcieniu 605 orange your life. Na ustach prezentuje się właściwie transparentnie. To, co mnie w nim na początku zaciekawiło to aplikator-jest jakby spłaszczony z obu stron, ale wygodny w obsłudze.

Swatch na ustach:

I na koniec makijaż dnia. Bardzo delikatny, ale ładnie wygląda na co dzień.. przynajmniej moim zdaniem ;)

środa, 27 czerwca 2012

catrice lip colour cream

Kolejna już dziś notka-dzikie szaleństwo ;d Ostatnio pokazywałam Wam, że skusilam się na blyszczyk z limitowanki catrice. Wybrałam najjaśniejszy odcień 03 nymph's glow.W opakowaniu dostajemy 6 ml produktu. Aplikator jest typowo 'błyszczykowy'.
Jeśli chodzi o sam błyszczyk to jest bardzo przyjemny w użytkowaniu.Łatwo się go aplikuje, nie klei się i nadaje trasparentny/pół-transparenty, jasny kolor. Idealny do ciemniejszych makijaży albo po prostu dla osób, które nie lubią mocnych kolorów na ustach.
Trwałością nie wyróżnia się niczym spośród innych produktów, jednak i tak kupiłam go tylko ze względu na kolor.

Więc jeśli macie gdzieś jeszcze do niego dostęp to ja ze swojej strony mogę go polecić, ostatnio właściwie używam tylko jego ;)
Swatche:

lakiery rimmel 60 seconds

Dzisiaj chciałam napisać nieco o lakierach do paznokci rimmel 60 seconds w kolorach 260 funtime fuschia oraz 825 sky high.
Produkt dostajemy w typowym dla lakierów opakowaniu mieszczącym 8ml emalii. Pędzelek jednak odbiega od tych standardowych-wygląda dokładnie tak ja na rysunku, jest płaski. U mnie aplikacja nim przebiega bez problemów,a może nawet jest wygodniejsza niż 'zwykłymi' pędzelkami.

Producent obiecuje szybkie wysychanie lakieru i tutaj muszę się zgodzić, 1 warstwa wysycha rzeczywiście szybko. Ja zawsze nakładam 2, więc muszę poczekać trochę dłużej ;) W każdym razie od razu po skończeniu wszystkich paznokci jednej ręki mogę od razu dokładać kolejną warstwę, więc jest ok.

Dobra jest tutaj trwałość. U mnie to nawet 6 dni (bez base ani top coatu), chociaż zaznaczam, że nie szoruję w domu podłóg ani nie pracuję fizycznie. Poza tym jakoś nigdy nie miałam problemów z trwałością.
Dobre jest też to, że lakier nie odpryskuje, a jedynie ściera się nie końcówkach.

Jeśli chodzi o obietnicę mocniejszych paznokci to póki co nie zauważyłam różnicy w ich stanie, ale może coś się zmieni po dłuższym użytkowaniu.


Tutaj swatche:
Mam niestety tylko takie zdjęcie, te które robiłam musiałam chyba przez pomyłkę usunąć:( Ale kolor na pazurkach wygląda dokładnie jak w buteleczce.
Ogólnie jestem z lakierów bardzo zadowolona i być może sama dokupię sobie jeszcze czerwień albo jakiś inny kolorek w okresie jesiennym.

Swoją drogą ostatnio odkopałam swój pękający lakier z essence.. co prawda musiałam go reanimować, bo był wyschnięty, ale dałam radę jeszcze tą resztką coś zmalować. Mogę powiedzieć tylko, że żałuję, że nie mam podwójnej szady essence i dostępu do pękaczy :(

środa, 20 czerwca 2012

weselnie?

W tym roku szykują mi się 2 wesela, pierwsze już w tą sobotę.. dlatego zaczynam już coś kombinować, próbować. Wydaje mi się, że postawię na szary makijaż, niekoniecznie delikatny.

Tutaj na 1 oku wersja nieco delikatniejsza, na 2 mocniejsza, chociaż baaardzo podobna, bo na jednym oku jest po prostu dodany szary eyeliner w żelu essence jako baza.


Tutaj zaczęłam kombinować i dodałam nieco błysku cieniem z paletki essence vampire's love.



Co myślicie? ;)

poniedziałek, 18 czerwca 2012

catrice ultimate nudes

Jakiś czas temu szukałam ładnego, jasnego lakieru od paznokci. Wybrałam ten marki catrice ultimate nudes w kolorze 020 cotton candy at eiffel tower.
Produkt dostajemy w szklanej buteleczce z wszystkimi informacjami na opakowaniu. Pojemność to 10 ml.
Jeśli chodzi o kolor to jest dość ładny, jednak lakier ma sporo minusów.
Przede wszystkim 1 warstwa niewiele daje, potrzebne są 2, a najlepiej 3, a każda z nich koszmarnie długo schnie.
Natomiast pędzelek i aplikacja nim jest bezproblemowa.
Solo mógłby wyglądać lepiej.. to nie do końca to, o co mi chodziło, ale to nie wina lakieru, a moja, że nie wybrałam czegoś troszkę ciemniejszego i bardziej cielistego.
Cieszę się w każdym razie, że nadaje się jako baza pod panterkowe cętki.
Ogólnie lakier nie jest zły, ale trzeba mieć świadomość, że nie jest to szybkoschnący lakier wymagający jedynie jednej warstwy.

niedziela, 17 czerwca 2012

w poszukiwaniu objętości i nie tylko

Może zacznę od tego, że mam włosy długie, kręcone, ale zarazem cienkie i wołające o objętość, bo niestety jest ich też mało. Dlatego też, gdy wycofali moje ulubione produkty musiałam szukać czegoś nowego i równie skutecznego, co niestety nie jest łatwym zadaniem.

Ogólnie jeśli chodzi o te wszystkie produkty do objętości to nie mam się co rozpisywać-po prostu nie spełniają swojego zadania, czyli nie zwiększają objętości..

Pierwszy z produktów, które kupiłam to szampon nadający objętość volume sensation nivei. Faktem jest, że dobrze myje i ładnie pachnie oraz jest w sumie dość wydajny, ale co z tego, skoro nici z objętości?
Drugi produkt to styling spray volume sensation nivei. Lakierów i tego typu rzeczy właściwie nie używam, ale miałam cichą nadzieję, że może zadziała.. niestety pomyliłam się.
Kolejna rzecz to również produkt nivei z serii volume sensation styling mousse,czyli po prostu pianka do włosów.Dobrze się rozprowadza, jest wydajna i poprawia skręt włosów, ale objętości nie daje.
Smutne, że właściwie cała seria przeznaczona do objętości w ogóle nie działa.
Później naiwnie sięgnęłam po loreal elseve volume collagene, czyli spray do włosów. Również obiecuje zwiększoną objętość i również przynosi rozczarowanie.
Marion termoochrona spray dodający włosom objętości. Z tym produktem wiązałam nadzieje po tym jak któraś z Was mi go poleciła...Niestety on także mi nie pomogł.




Teraz nieco inna tematyka.. Jako, że zaczęłam myć włosy codziennie szukałam czegoś,co pomoże mi zachować świeże włosy dłużej.
Wybrałam 2 produkty farmony: radical szampon do włosów tłustych (hamuje przetłuszczanie i wzmocnia włosy)-od razu mówię, że i z jednego i z drugiego nici oraz mgiełkę do włosów tłustych, która również nic mi nie dała...


Ostatni już produkt to ziaja plantica: odżywka do włosów tłustych. Jeśli chodzi o przedłużenie świeżości włosów to tutaj nic mi nie dała, ale ogólne jako odżywka jest całkiem w porządku. Włosy po użyciu są miękkie, a sam produkt wydajny.


Może macie dla mnie jeszcze jakieś propozycje? Bo już szczerze mówiąc nie wiem gdzie mam tej objętości szukać :(