O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

sobota, 29 września 2012

info, fryzjer i male zakupy

Hej ;) W związku z rozpoczęciem roku akademickiego notki będą pojawiać się pewnie z mniejszą częstotliwością... Nie znaczy to, że nie będzie ich wcale, ale na razie właściwie nic nie ogarniam, wszystko jest skomplikowane.. póki co wiem tylko jak dojechać na uczelnię i na stancję. Reszta mam nadzieję jakoś sama przyjdzie ;)

Pokażę Wam ostatnie zakupy jakie poczyniłam przed wyjazdem.
1. antybakteryjny żel do rąk. Na pewno przyda się na uczelni i po 'wycieczkach' autobusami.
2. ava acne control dermoprogram maska antybakteryjna do cery tłustej i trądzikowej. Byłam ciekawa tej firmy, recenzja na pewno kiedyś się pojawi;)
Zdziwiło mnie, że zarówno ta maska, jak i krem pokazany poniżej jest ważny tylko 2 miesiące od otwarcia.
3.  ava acne control dermoprogram matte & shine cotrol day cream oily & acne skin.
4. delia dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust.
 
Poza tym w dzień wyjazdu byłam u fryzjera ;) Możecie tutaj zobaczyć efekt. Włosy normalnie mam kręcone, ale wiadomo, fryzjerzy zawsze prostują i suszą na szczotkę.

To co zrobiłam to na pewno znacznie skróciłam, bo miałam włosy do pasa i zrobiłam znów grzywkę, która odrosła już dość dawno temu. Jestem ogólnie zadowolona z efektu, nie widziałam fryzjera chyba 2 lata i dobrze było je obciąć, dzięki czemu się podniosły i wyglądają lepiej i zdrowiej... Z tym, że teraz znów są kręcone, może kiedyś wstawię Wam zdjęcie ;)

niedziela, 23 września 2012

Chochlik wcina: słodkości

Jako, że nie znam pojęcia 'za słodkie', zjedzenie całej tabliczki czekolady nie jest dla mnie problemem i kocham wszystko co nazywamy słodyczami to pokażę Wam dzisiaj co ostatnio wcinam ;)
 
1. Tago, rurki waflowe z kremem kakaowym. Cuuudo, mogłabym zjeść pewnie całą paczkę na raz, gdybym się nie powstrzymywała.
2. Michaszki oryginalne. Najlepsze cukierki, jakie jadłam <3 Mogłabym pochłaniać je paczkami.. Niestety nie mam możliwości pokazania Wam opakowania, ale jest zdaje się zielone ;)
3. Michałki i michaszki. Te mają nieco inny smak, nie smakują mi aż tak bardzo jak te oryginalne, ale lubię je.
4. Princessa snack. Mniejsza wersja standardowych batonów. Tutaj akurat kokosowa.
5. Wszelkiego rodzaju ciasta mojej mamy ;)
Do tego dochodzą oczywiście wszelkiego rodzaju czekolady-z orzechami, nadzieniem oraz rzeczy typu toffifee, czy merci. Niestety aktualnie na stanie nie posiadam, więc zdjęć nie ma.


Poza tym dalej zwracam się z pytaniem, czy chciałybyście zobaczyć jakiś pseudo-filmik o tym jak założyć soczewki kontaktowe ;p

czwartek, 20 września 2012

sleek snapshots: swatche i pierwsze makijaże

Dzisiaj w moje łapki trafiła wygrana w rozdaniu u Siulki, czyli paletka sleeka i-divine snapshots oznaczona numerem 732. Ogólnie jest to moja trzecia paletka tej firmy, więc nie przewiduję rozczarowania, bo należę do grona wielbicielek sleekowych paletek.

Pokażę Wam od razu swatche wszystkich kolorów i 2 makijaże ;) Od razu ostrzegam, że zdjęć jest bardo dużo ;) Ale to chyba dobrze ?
Skład:
Dopiero teraz widzę, że na zużycie cieni mamy tylko 12 miesięcy.. U mnie nie ma szans, ale mam tak, że jeśli cienie wyglądają dobrze i nic się z nimi nie dzieje to używam dużo dłużej, niż jest to napisane na opakowaniu ;p
Widzę, że opakowanie, a raczej napis jest nieco inny, niż w paletkach, które mam, czyli OSS i AN.
Jeśli chodzi o kolory to raczej nigdy nie używałam takich żywych i 'dzikich' barw.. Moje makijaże są zwykle nudne i bez szaleństw. Poza tym w większości wykonuję je matami (chociaż odkąd mam paletki sleeka różnie to bywa), a tu mamy je tylko 4. Boję się, że zabraknie mi inspiracji i pomysłów co z takimi kolorami zrobić.. Poza tym nie chcę zrobić sobie krzywdy i wyglądać jak klown ;d Hmm.. coś czuję, że będę musiała się sporo nauczyć ;)

Poza tym bardzo się cieszę, że w końcu wywalili czerń ;) Nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek zużyję te z pozostałych paletek, nie mówiąc już o nowych czarnych cieniach.

Każdy cień ma standardowo własną nazwę i jak już jakiś czas temu można było zauważyć sleek pozbył się tłoczenia w postaci kratki. W paletkach, które widzę tylko w 'płaskiej' formie mi to nie przeszkadza, ale jak widzę w internecie te, które mam, tak sprasowane to dość dziwnie to wygląda i nie mogę się przyzwyczaić ;d

Swatche: Zaczynam od lewej strony, od góry. Idę do prawej ;)

Swoją drogą zauważyłam, że jeden z cieni jest identyczny, jak mięta z inglota (345 M).


No i czas na makijaże ;) Na razie zrobiłam te w dość oczywistych połączeniach... Na miętę z brązem, czy czernią zabrakło mi trzeciego oka ;d A nad innymi makijażami będę myślała potem..

Pierwszy z nich to połączenie dzikiego różu i fioletu.

Potem na dół dodałam cień lotus flower, czyli błyszczący fiolet. Na linii wodnej jest biała kredka essence.


W kolejnym koniecznie chciałam wypróbować pomarańcz, wydaje mi się, że ładnie podkreśla niebieskie oczy ;)

Połączyłam tutaj cienie tequila sunrise i sunset. Na początku dodałam czarną kredkę na linię wodną, ale później zamieniłam na białą, bo czerń jakoś słabo u mnie wygląda...
Nigdy nie pomyślałam, że mogę się dobrze czuć w różu, czy pomarańczy... a jednak efekt mi się spodobał ;)