O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

wtorek, 29 stycznia 2013

Mój ci on! czyli essence fix & matte

O pudrze essence fix & matte słyszałam wiele dobrego.. dłuuugo nosiłam się z zamiarem jego kupna, aż w końcu wymiękłam i jakoś w okolicach sierpnia, czy września dostałam go w swoje łapki ;)

Opakowanie pudru jest typowe dla tego rodzaju produktów-zakręcane i z 'sitkiem'. Mieści w sobie 15,5 g białego proszku.
Teraz, po dłuższym czasie używania mogę powiedzieć, że to mój ulubiony puder ;) Nie podrażnia, nie uczula, nie bieli skóry. Ja aplikuję go zwykłym płatkiem kosmetycznym wciskając w skórę. Czasami robię to tylko w strefie T, gdzie najbardziej i najszybciej się błyszczę, czasami kładę go na całą twarz. 

To, co mnie bardzo cieszy to fakt, że bardzo długo trzyma mat na skórze, nie świecę się po nim jak latarnia po 2-3 h jak to zwykle bywało, a mam na pewno kilka godzin przyzwoitego wyglądu, w dodatku wydaje mi się, że moja skóra nie produkuje tyle sebum, co bez niego i makijaż rzeczywiście trzyma się dłużej. Wiadomo, że tylko na początku jest to płaski mat, który swoją drogą bardzo lubię, a z czasem niektóre partie twarzy wyglądają gorzej, ale daje rade nawet z podkładami, które świecą się u mnie zwykle po godzinie i jest to najdłużej matujący puder jaki miałam w swoim życiu. A kilka ich już miałam ;)
Ostrzegłabym jedynie osoby z cerą suchą i normalną, bo jest tak silnie matujący, że podejrzewam, że może Was nieźle wysuszyć. W każdym razie nawet jeśli nie na co dzień to na okazje typu imprezy i wesela szczerze polecam ;)
Miałyście ten puder? Lubicie? A może macie innego faworyta? ;)

12 komentarzy:

  1. Nie próbowałam go jeszcze, ale mam coś podobnego z Biochemii Urody :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba się dziś po niego przejdę. Ciekawi mnie, czy zastąpi mi puder bambusowy, który mi się właśnie skończył.

    OdpowiedzUsuń
  3. a u mnie się nie sprawdził i szybko się po nim świeciłam, lepiej na mnie wypada mąka ziemniaczana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele dobrego o nim słyszałam, ale nie było go ostatnio :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego ja go jeszcze nie mam??? Muszę go dorwać w Naturze, Twoja recenzja mnie przekonała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam go, ale niestety osadzał się w porach i musiałam go oddać koleżance. mi akurat nie dawał jakiegoś super długiego matu, był raczej przeciętny. już wole rimmel stay matte ale ten w kolorze 003 ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciągle się koło niego kręcę, ale jego skrajne recenzje nie pozwalają mi się zdecydować ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie używałam na razie mam puder z Biochemii Urody

    OdpowiedzUsuń
  9. ja chcę go w przyszłości wypróbować, ale na razie mam 2 w użyciu więc raczej szybko to nie nastąpi

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja kupię, gdy wejdzie w formie prasowanego - wolę nie kusić losu, jako że mam dziurawe ręce ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zużyłam już kilka opakowań tego prasowańca, który jest dostępny teraz i też go bardzo lubię, ale ten z notki matowi na dłużej ;)

      Usuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.