O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

sobota, 30 marca 2013

rimmel apocalips

Jakiś czas temu dostałam apocalips od rimmela. Kolor, który posiadałam, a który poszedł w świat i zastąpił go nudziak (600 nude eclipse) to 501 stellar

Opakowanie jest moim zdaniem dość fajnie przemyślane. Niby zwykłe, ale zakrętka przyciąga wzrok.
Tutaj widać swojego rodzaju zabezpieczenie. Dopóki nie użyjemy produktu opakowanie w tej części będzie czyste.
Jeśli chodzi o sam produkt to można go określić jako szminkę w płynie. Dobrze się rozprowadza, ma intensywny kolor, dobrze pokrywa usta i jest trwalsza od błyszczyka (chociaż muszę powiedzieć, że to zależy od koloru-intensywniejsze trzymają się dłużej z tego co zdążyłam zauważyć. Nudziak jest dość przeciętny jeśli chodzi o trwałość).

Produkt nie wysuszył ani nie podkreślał suchych skórek, chociaż muszę przyznać, że staram się dbać o usta i nie dopuszczać do ich przesuszenia, pękania, czy uwidocznienia suchych skórek.

Jedyny minus, jaki widzę to to, że czasami szminka potrafi zejść ładnie z całych ust i zostawić tylko linię w którymś momencie wargi. Myślę, że wiecie o co mi chodzi, chociaż nie mam pojęcia dlaczego tak się czasami dzieje. Jednak mimo tego, w ostatecznym rozrachunku produkt przypadł mi do gustu. Pewnie też dlatego, że ciężko znaleźć kryjący cielisty błyszczyk, ale na pewno nie tylko.

piątek, 29 marca 2013

nowość od rimmela

W kolejnej już paczce od rimmela dostałam ich nowy bb cream. Paczka podobno była dostarczona 15.03, ale listonosz nie zostawił awiza i dopiero wczoraj wrzucił powtórne zawiadomienie do skrzynki -.- W każdym razie jak trochę potestuję to na pewno dam znać co i jak ;)
Swatche odcienia light. Mam nadzieję, że nie będzie za ciemny..

czwartek, 28 marca 2013

loreal true match

Loreal true match to podkład, którego jedni kochają, a inni nienawidzą.. Ja powiedzmy, że jestem pośrodku, chociaż bliżej mi pewnie do tej drugiej grupy. Mam o tyle szczęścia, że na ten produkt skusiłam się w czasie promocji -40% na podkłady w rossmanie. Dzięki temu nie żałuję aż tak bardzo, przynajmniej spróbowałam i zobaczyłam co i jak.

Podkład zamknięty jest w dość fajnym opakowaniu mieszczącym 30 ml podkładu. Posiada pompkę, która działa bez zarzutu.
Konsystencja podkładu jest dość płynna, więc aplikacja nie stanowi problemu. Prawdę mówiąc przypomina mi pod tym względem affinitone, który miałam parę lat temu. Ja klasyfikuję ten podkład jako lekki, z lekkim/średnim kryciem. Wyrówna koloryt cery i być może zakryje naprawdę drobne niedoskonałości, ale żeby te większe i bardziej widoczne jakoś wyglądały potrzebny nam będzie korektor.

Cenię go na pewno za kolor. Ja posiadam N1 ivory. Jest jasny i dobrze dopasowuje się do cery. Poza tym nie zrobił mi krzywdy, a to też jest spory plus.
Za co go zatem nie lubię? Ogólnie mówiąc za wygląd. Po pierwsze lubi podkreślać suche skórki. Poza tym czasami na prawdę potrafi wyglądać okropnie po paru godzinach. Łatwo go po tym czasie zetrzeć, a więc jest dość nietrwały i jakoś dziwnie, nieatrakcyjnie wygląda, widać go w każdym miejscu, załamaniu i wokół każdej suchej skórki. Poza tym o matowej twarzy przez kilka godzin też możemy zapomnieć.
Mogę powiedzieć, że na 99% nie kupię go ponownie. Nie jest to podkład dla mnie. Ten, który mam zużyję na jakieś szybkie wyjścia na miasto, czy na jedne zajęcia na uczelni. W tym czasie powinien jakoś w miarę przyzwoicie wyglądać.

Skład i swatch:

wtorek, 26 marca 2013

recenzja mini produktów l'occitane i zakup

Jakiś czas temu dostałam koszyczek z miniaturkami bestsellerów marki l'occitane. Dzisiaj postanowiłam napisać o nich kilka słów ;) Od razu mogę powiedzieć, że jeśli mam wybrać faworytów to stawiam na krem do rąk i żel pod prysznic.
Pierwszy produkt, który dostałam to mydełko w kostce. I co mogę o nim powiedzieć? Hmm..prawdę mówiąc mydło jak mydło. Dobrze myje, nie wysusza rąk, ma dość dziwny, charakterystyczny zapach, który mi w sumie nie przeszkadza. Nie mam pojęcia co mogłabym więcej o nim napisać. Po prostu spełnia swoją rolę nie robiąc mi przy tym krzywdy.
skład:
Drugi produkt to krem do rąk z masłem shea. Produkt jest zdecydowanie przyjemny. Ładnie pachnie, całkiem dobrze nawilża nie pozostawiając tłustej warstwy. Konsystencję ma dość treściwą, więc starczy na dość długi czas biorąc pod uwagę pojemność, jaką mam przyjemność użytkować.
skład:
Trzeci produkt to żel pod prysznic. Zdecydowanym jego atutem jest świeży, cytrusowy zapach. Poza tym dobrze się pieni i ładnie oczyszcza skórę. Nie spowodował pieczenia skóry nawet po depilacji wykonanej kilka chwil wcześniej.
Kolejny produkt to krem na noc. Ma on dość treściwą konsystencję, przez co obawiałam się zapchania i powstania wyprysków, jednak nic takiego się nie stało. Produkt dość dobrze nawilża skórę nie powodując przy tym efektów ubocznych. Jednak jego minusem jak dla mnie jest zapach-chyba najgorszy z całego zestawu kosmetyków, które otrzymałam.
Ostatnią już rzeczą jest woda toaletowa (perfumy?). Nigdy nie umiałam opisywać nut zapachowych,więc to sobie daruję. Mogę jednak powiedzieć, że zapach jest dość ciekawy i nawet przypadł mi do gustu. Jeśli chodzi o jego trwałość to tu szału nie ma-produkt nie wytrzymuje cały dzień, po jakimś czasie już go nie czuję, ale chyba jeszcze nie miałam zapachu, który by się u mnie długo utrzymał :(

I na końcu nowość ;) Właściwie nie nowość, bo ten tusz (day 2 night) dostałam już kiedyś w ramach współpracy z rimmelem. Teraz postanowiłam go odkupić, bo bardzo przypadł mi do gustu. Zapłaciłam 28 zł, a kolor, który mam to 003 extreme black.

piątek, 22 marca 2013

uwaga!

Jakiś czas temu na jednym z blogów przeczytałam, że ma zostać wycofany żelowy podkład rimmela.

Postanowiłam jednak zasięgnąć informacji u źródła i napisać do osoby, która kontaktuje się ze mną w sprawach współpracy z rimmelem. Zapytałam, czy to prawda, że wycofują ten produkt i jeśli tak, to co jest tego powodem. W odpowiedzi otrzymałam maila o treści (mam nadzieję, że mogę zacytować ten fragment): "Niestety to prawda i Match Perfection Gel znika ze sklepowych półek. Dotychczasowym fankom tego produktu polecamy nową wersję Match Perfection (która jednak nie ma żelowej formuły) oraz naszą nowość, czyli BB Cream 9 w 1.
Decyzja o wycofaniu Match Perfection Gel zapadła na poziomie globalnym ze względu na słabe wyniki sprzedaży tego produktu, także w Polsce."

Bardzo żałuję, że tak się stało, ale jak to zwykle u mnie bywa, jak coś mi przypadnie do gustu to zużyję kilka opakowań i zaraz zostaje wycofywane :( No nic, trzeba będzie szukać nowego ideału, bo w kierunku tego przeszukałam już chyba wszystkie pobliskie drogerie i o kolorze 100 można zapomnieć.

wtorek, 19 marca 2013

Nietykalni

Jestem właśnie po filmie Nietykalni. Jeśli ktoś nie widział to naprawdę polecam ;) I dziwię się sobie, że dopiero teraz go zobaczyłam.


sobota, 16 marca 2013

nowości, paczka i coś dobrego

Na początek paczka od l'occitane. Widzieliście ją już na pewno na kilku blogach ;)
Kiedy dziewczyny pisały, że ciężko będzie wypróbować te miniaturki myślałam 'co jest? przecież wyglądają na duże'. Teraz przekonałam się, że tylko wyglądają i są małe, ale za to urocze ;) Poniżej małe porównanie z ipodem, żebyście mieli pojęcie o czym mowa.

A teraz zakupy ;)
1. korektor z bell perfect cover. Kupiłam w biedronce za 6,99 zł. Wydaje mi się, że może to być odnowiona wersja tego z brązową zakrętką, ale nie wiem, czy tak jest naprawdę.
2. puder rimmel stay matte 001 transparent. Kupiłam w promocji w rossmannie za 19,99 zł.
3. AA wrażliwa natura, płyn micelarny do demakijażu. Zupełnie zapomniałam, że miałam kupić ten biedronkowy, więc chwyciłam ten w rossmannie. 14,49 zł.
I zakup niekosmetyczny-kodeks karny. Na pewno się przyda, jak nie teraz to na drugim roku ;)
Na koniec coś dobrego. Mianowicie czekolada belgijska. Mogłabym ją jeść i jeść... 2,59 zł w biedronie.

niedziela, 10 marca 2013

bb cream od garniera

Już dość dawno pokazywałam Wam w zakupach krem bb od garniera do skóry mieszanej i tłustej. Dziś powiem o nim kilka słów ;) Od razu mówię, że te drogeryjne kremy bb traktuję jako kremy tonujące, nawet nie staram się ich porównywać do tych azjatyckich, bo to nawet nie ma większego sensu.

Krem dostaniemy w zwykłym kartoniku, który zawiera wszystkie niezbędne informacje takie jak skład i obietnice producenta oraz kolor.
Producent jak zwykle obiecuje cuda na kiju-skórę nawilżoną, zmatowioną, ze zdrowym blaskiem i bez niedoskonałości. A co ja o tym myślę?
Hmm.. skóra na pewno nie jest nawilżona, powiedziałabym, że krem może ją nawet wysuszyć-ma alkohol w składzie. Jeśli chodzi o mat to jak najbardziej, chociaż nie jest to płaski mat, można osiągnąć jeszcze bardziej matową cerę po przypudrowaniu.
Jeśli chodzi o krycie to jest naprawdę w porządku i temu produktowi raczej bliżej do podkładu, niż kremu tonującego. Zgadzam się też z tym, że nie spowodował niespodzianek, czy innych niedoskonałości, ale ich też nie zmniejszył.
Schody zaczynają się przy kolorze... Mam ten do cery jasnej. I muszę powiedzieć, że nie jest to mocna strona tego produktu.
Generalnie krem najlepiej kryje (i jest to dość mocne krycie) i najlepiej wygląda na mojej twarzy nałożony pędzlem (metodą stemplowania), ale wtedy ujawnia się właśnie zła cecha koloru, a mianowicie jest on... pomarańczowy -.- Przy nakładaniu palcami jest to mniej widoczne i jeszcze do przeżycia, ale krycie też jest odpowiednio niższe.
Poza tym jednym małym, ale znaczącym szczegółem aplikacja przebiega bezproblemowo-bez smug i zacieków. Chociaż musicie uważać, bo konsystencja jest baaardzo lejąca.
Podsumowując: jakoś te 40 ml wymęczę na dni, gdzie nie muszę wyglądać jakoś super, ale raczej na pewno nie kupię ponownie. A szkoda, bo krycie i mat mi odpowiada i gdyby nie kolor produkt pewnie zostałby moim KWC wśród podkładów matujących.