O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

środa, 21 sierpnia 2013

maybelline color tattoo 24h

Cienie w kremie color tattoo od maybelline są jednymi z bardziej popularnych. Widziałam je chyba na połowie blogów, które przeglądam ;) Ja swoje dwie sztuki kupiłam na promocji -40% w rossmannie-regularna cena jest według mnie jednak za wysoka. Kolory, które posiadam to 40 permanent taupe (matowy szaro-buro-brązowy kolor) oraz 35 on and on bronze (błyszczący brąz). Moim zdaniem oba bardzo ładnie podkreślają niebieskie oczy.

Opakowanie to zakręcany słoiczek, a więc produkt (jak to zwykle bywa przy tego typu produktach) musimy wydobywać palcami. Nie mam pojęcia, ile mamy gram produktu, ale jest on ważny 24 msce od otwarcia.
Oba kolory bardzo przypadły mi do gustu, są takie 'moje'. Oba jednak nieco różnią się od siebie.

Numer 40 permanent taupe jest to kolor matowy. Taki typowo szaro-buro-brązowy. Właściwie wystarczy nałożyć tylko ten jeden cień, żeby oko wyglądało dobrze-dodaję tylko tusz i wychodzę ;) Muszę jednak przyznać, że jego aplikacja na początku nie należała do najprzyjemniejszych. Cień ma dość tępą konsystencję (pewnie przez to, że jest matowy) i ciężko mi było pokryć powiekę równomierną warstwą. Później jednak nieco pomyślałam i teraz nakładam produkt płaskim pędzelkiem do cieni, a dopiero później zacieram granice palcem i nieco rozcieram, co właściwie niweluje powyższe problemy oraz ułatwia nakładanie. Stosuję go zarówno jako cień, jak i w roli eyelinera.

EDIT: Teraz zauważyłam, że ten kolor wcale nie jest taki tępy, jak mi się wydawało. Po zastosowaniu innej bazy problem właściwie zniknął.
35 on and on bronze to-jak nazwa wskazuje-kolor brązowy, tym razem błyszczący. Tutaj aplikacja idzie o wiele lepiej-konsystencja jest bardzo przyjazna, przez co mogę z łatwością rozprowadzić produkt palcem bez pomocy jakiegokolwiek pędzla. Ten kolor również spełnia u mnie funkcję cień/eyeliner.
Jeśli chodzi o trwałość.. to niestety nie u mnie. Mam opadające i tłuste powieki, więc żaden cień, nawet w kremie, jeszcze nie utrzymał się na mojej powiece przez kilka godzin w stanie nienaruszonym, nie mówiąc już o całym dniu, czy 24 godzinach, o których w tym przypadku mówi producent. Więc z bazą-tak, ale bez-nie.

Swatche:
Szukałam odpowiedników tych cieni w swojej kosmetyczce. Oto co udało mi się znaleźć.
Od lewej: essence ballerina backstage 02, kobo 208 bronze, maybelline 35, bell satin matt 147, maybelline 40.
Tutaj numer 35 w roli eyelinera i na całej powiece.
Oraz nr 40 na całej powiece.
Macie te cienie? Co o nich myślicie? ;)

8 komentarzy:

  1. Nie mam ale planuję kupić, tylko czekam na jakąś promocję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja żałuję, że w Polsce nie ma odcieni które są dostępne w Stanach są o wiele ciekawsze i więcej mamy do wyboru ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham te cienie miłością absolutną. Też mam tłuste i lekko opadające powieki mimo tego są nie do zdarcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Taupeka z całych sił, a na ten brązik ostrzę zęby ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że tych odcieni nie ma w Polsce. Wszystkie są śliczne!

    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież ja je kupiłam właśnie w Polsce ;)

      Usuń
  6. tak te cienie kuszą,ładny deliktany kolorek;)

    OdpowiedzUsuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.