O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

poniedziałek, 30 września 2013

CUICO diamond eyeshadow

W ramach współpracy dostałam jakiś czas temu pojedynczy cień do powiek marki CUICO (KLIK).

Produkt przychodzi do nas w kartoniku. Dostajemy 4,2g cienia, co jest całkiem sporą ilością (dla porównania cienie w sleekowych paletkach mają 1,1g).
 Z tyłu napisy są chyba po chiński, więc nie mam pojęcia co jest tam napisane..
 Kolor, który wybrałam to 12 chestnut brown,czyli ładny, dzienny brąz. Niektórym zapewne może też posłużyć do podkreślania brwi, ja jednak używam go zgodnie z przeznaczeniem.
 Muszę przyznać, że cień spisuje się całkiem nieźle-dobrze współpracuje z innymi cieniami, nie stwarza problemów przy aplikacji, czy blendowaniu. Co ważne nie uczula ani nie podrażnia oczu. Na dobrej bazie wytrzyma cały dzień.

Jedyne, co mogę mu zarzucić to pigmentacja. Niby nie jest zła, ale powiedziałabym, że dość średnia. Produkt nieco traci na wyrazistości przy rozcieraniu, trzeba go więc stopniowo dokładać.
 Swatche:
I dzienny makijaż z użyciem tego cienia. Mam go głównie w zewnętrznym kąciku.

Ogólnie myślę, że jak za taką cenę jest to całkiem dobry produkt i większość byłaby z niego zadowolona, ale z drugiej strony, jeśli mam być szczera, to nie ściągałabym go specjalnie drogą internetową, bo takich brązów można u nas dostać wiele ;)

piątek, 27 września 2013

rimmel scandaleyes retro glam mascara

Tuszu do rzęs rimmel scandaleyes retro glam zaczęłam używać jakiś czas temu. Nie ukrywam, że byłam ciekawa nowej maskary, a szczególnie szczoteczki. Zaraz Wam powiem jak się sprawdziła ;)

Opakowanie jest całkiem fajne-podobne do wszystkich tuszy z serii scandaleyes, ale tym razem jest czarno-białe ze wzorem. Nie mogę się do niego przyczepić.
Szczoteczka ma kształt ksepsydry i jak zwykle w tych maskarach jest dość duża. Ma to swoje wady i zalety, ale o tym później...
Jeśli chodzi o wygląd na rzęsach to jest on jak najbardziej dobry. Rzęsy są pogrubione i wydłużone bez efektu sklejenia (może delikatnego na początku, co zresztą widać na poniższych zdjęciach. Ale ja mam w ogóle ciężkie rzęsy jeśli o to chodzi-są dość gęste i rosną w 2 rzędach, lubią się krzyżować itp), czy innych nieprzyjemności. Do plusów należy zaliczyć też to, że tusz się nie osypuje, nie podrażnia oraz 'siedzi' w nienaruszonym stanie przez cały dzień. Więc co do działania przyczepić się nie mogę.

A co z minusami? Będzie nim ta nieszczęsna szczoteczka. Z jednej strony ułatwia aplikację i dociera do wszystkich rzęs, ale z drugiej nie zdarzyło mi się jeszcze pomalować rzęs tak, żeby nie ubrudzić górnej powieki :( Jeśli mam czas to sobie mogę to poprawić patyczkiem, ale wiadomo, że czasu rano za dużo nie ma, więc wracam z przyjemnością do swojego ulubieńca od maybelline (volume rocket). Swoją drogą powiedźcie mi, czy też macie z tym problem? Bo może tylko ja jestem taką sierotą i nie umiem się tą szczoteczką posłużyć?

Efekt na rzęsach:

Macie ten tusz? Lubicie? ;>

sobota, 21 września 2013

zakupy i nowości wrzesień 2013

Ostatnio przybyło mi kilka nowości ;) Dzisiaj, jako, że listonosz przyniósł ostatnią paczkę to je Wam pokażę, a za jakiś czas pewnie pojawią się recenzje-przynajmniej niektórych z tych produktów.

1. Kredka rimmel scandaleyes 005 nude. Kolor niestety niedostępny w Polsce, ale poprosiłam koleżankę z UK, żeby mi przywiozła, więc mam ;) Będę jej używać na linię wodną.
2. Pęseta oriflame.
 3. Krem do rąk, oriflame milk & honey. To jest dokładnie ten sam krem, który miałam wcześniej w opakowaniu z pompką. Tubka pójdzie do torebki.
 4. Kolejne opakowanie żelu do twarzy vichy normaderm. Nie wiem czemu, ale powoli chyba znikają z allegro :( Kiedyś bez problemu można było kupić dwupak w niższej cenie albo wielką butelkę 400 ml.
 5. Garnier czysta skóra active krem oczyszczający z absorbującym węglem. Naprawdę dobrze oczyszcza-przy zmywaniu skóra aż skrzypi. Ma również niespotykany, grafitowy kolor ;)
 6. Rimmel stay matte-również kolejne opakowanie.
 7. Bioderma sebium global, krem na trądzik. Ten krem polecił dermatolog mojej kuzynce, więc zamawiając jej wzięłam też sobie.
 8. Lumene baza pod cienie. Tubka jest naprawdę mała, spodziewałam się czegoś większego ;) Ale całkiem możliwe, że się polubimy, chociaż z paletkami sleeka już chyba żadna baza nie chce współpracować :( A używam głównie nich.

Zobaczcie jakie to maleństwo
 9. Lakier do paznokci miss sporty metal flip 030.
 10. Miss sporty so matte perfect stay 001 ivory. Kolor wydaje się być całkiem jasny i w porządku nawet dla mojej bladej twarzy. Przynajmniej na ręku, bo na twarz jeszcze go nie nakładałam.
swatche:
11. Paletki cieni hean high difinition w kolorach 405 hot chocolate oraz 408 caffee twist.
I tutaj makijaż wykonany tą paletką. Zwykły, prosty, ale właśnie taki zawsze robię ;) Chociaż zazwyczaj omijam nawet dolną powiekę. Na linii wodnej kredka z rimmela, którą widzicie parę zdjęć wyżej.

 Jako gratis do zamówienia dostałam lakier do paznokci w kolorze RED, czyli po prostu czerwonym. Gratis jak najbardziej trafiony ;)
12. Potem, w sklepie internetowym zamówiłam sobie jeszcze wkłady cieni pojedynczych hean. Na początku sobie odpuściłam, ale skoro była darmowa wysyłka przez cały weekend... Żal było nie skorzystać, tym bardziej, że pojedynczy wkład kosztuje 6,99 zł, a to jeszcze mniej niż inglot. Zamówiłam sobie 3 kolory: 502, 811 i 820.

Jednak właściwie tylko 811 jest taki sam jak na stronie :( 502 to jeszcze nie problem, bo zamiast złotego jest szary-i tak na pewno zużyję, ale 820... na zdjęciach jak dla mnie wygląda na błyszczący jasny brąz może złoto, a co przyszło? Biały rozświetlający cień mieniący się na różowo :( Macie pomysł jak mogę go używać i z jakimi kolorami, żeby jakoś wyglądał? Oczywiście poza rozświetleniem kącików.
 Swatche
 Cienie zamieszkały w mojej paletce magnetycznej ;) Trzymają się dobrze i obstawiłam nimi 2 pozostałe cienie, żeby nie 'jeździły'.
13. pharmaceris sebo-almond peel 10%, krem peelingujący II stopień złuszczania. Tak mnie naszło w aptece na zakup, bo coś mi świtało, że kiedyś widziałam o nim dobre opinie. Walczę już z cerą tabletkami, kupiłam, jak wyżej widziałyście krem z biodermy, a teraz to. Jak nic nie da to pewnie zmienię tabletki i wytoczę ciężkie działo próbując effaclar duo.
 14. Lirene youngy 20+ pianka myjąca. Kupiłam z ciekawości. Użyłam raz i nie jest to produkt tak mocno żrący, jak inne pianki. Chociaż miałam właściwie tylko jedną z clean & clear chyba. Ale tamta była naprawdę mocna. W każdym razie na chwilę obecną jestem pozytywnie nastawiona.
 15. Eveline, odżywka do paznokci-twarde i lśniące jak diament. Jedna z nich dużo złego mi zrobiła, więc nie nakładam jej tak jak zaleca producent, ale pod lakier. W ten sposób nie niszczy płytki, nie powoduje krwiaków, ale myślę, że jednak nieco wzmacnia pazurki.
 16. Lirene youngy 20+ kremo-żel z witaminowymi drobinkami do twarzy i pod oczy. Użyłam kilka razy na dzień i na razie jestem zadowolona ;) Co prawda nie zostawia matu na twarzy, ale dobrze się wchłania i rzeczywiście ma drobinki. I oczywiście piękny zapach. Jeśli nie zrobi mi krzywdy to na pewno będę używać-myślę, że na zimę nieco nawilżające kremy są lepsze, niż te dające płaski mat, a przy okazji lekko wysuszają. Tym bardziej, że na noc używam teraz środków antytrądzikowych.
17. Wcierka do włosów Jantar. Tyle o niej słyszałam i czytałam, aż w końcu zamówiłam. Mam nadzieję na dużą ilość baby hair i zagęszczenie włosów. Zobaczymy.