O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

wtorek, 10 września 2013

inglot 345 M

Wiem, że nie należy oceniać wszystkich produktów na podstawie jednego, więc dzisiaj ocenię tylko jeden. Mówię oczywiście o cieniu inglota 345 M.

Cieni mam dużo-teraz większość to paletki sleeka, więc moich ulubionych kolorów mam pod dostatkiem. Jednak pewnego razu zachciało mi się miętowego cienia. W mieście, gdzie studiuję mam inglota, więc gdzie indziej miałabym szukać takiego koloru? Tylko tam. Tym bardziej, że mniej więcej orientuję się co mają w drogeriach typu rossmann, czy natura i wiedziałam, że tam nic takiego nie dostanę. Więc poszłam.. Patrzyłam, macałam, wybierałam.. aż padło na matowy cień nr 345. Kolor jest świetny, chociaż szczerze mówiąc używam tego cienia dość okazyjnie, a myślałam, że będę używać bardzo często i sięgnę dna po 2 mscach. No cóż..

Typowego opakowania jak widać nie mam. Po pierwsze dlatego, że wkład kosztuje 10 zł, a po drugie, że miałam wolne miejsce w paletce kobo i wypadało je czymś uzupełnić.
Cień ma sporo plusów. Dobrze się aplikuje, współgra z innymi cieniami i blenduje bez problemu. Nie zauważyłam także, żeby się osypywał, czy jakoś specjalnie pylił przy nakładaniu. A jeśli macie dobrą bazę, która trzyma cienie to ten także nie będzie robił problemów w tej kwestii.

 Jednak ma jeden minus. Chodzi mi w tym momencie o pigmentację. Nie jest najgorsza, ale jednak trzeba się nieco namachać, żeby powstała ładna, kryjąca warstwa bez prześwitów. Ja sobie radzę tak, że najpierw nakładam cienką warstwę pędzlem, a później biorę zwykły patyczek do uszu i nim nakładam cień-wtedy widać wyraźnie lepsze nasycenie koloru w miejscu aplikacji. Myślę, że pacynka zadziałałaby podobnie. Jeśli możecie to dajcie znać, czy wszystkie maty tak mają. Jestem prawie pewna, że nie, ale wolę zapytać ;) Bo w przyszłości pewnie zaopatrzę się jeszcze w jakieś ciekawe kolorki.
Tutaj kilka makijażu. Dość oczywistych, czyli połączenie mięty z brązem i czernią.

To, co mnie później zaskoczyło to to, że mogę znaleźć identyczny cień w paletce snapshots sleeka. Także jeśli planujecie zakup tej paletki, a koniecznie chcecie mieć miętę w swojej kolekcji to już nie musicie iść do inglota ;)
Tutaj użyłam właśnie cienia z paletki sleeka. Jak widać nie ma różnicy pomiędzy nim, a inglotem.
I na koniec mała prośba. Jeśli znacie jakieś ciekawe duochromy tej firmy-i w formie cienia i pigmentu to dajcie znać, chętnie się im przyjrzę ;) Albo jeśli nie znacie żadnych duochromów, ale macie swoje must have z tych cieni to też podsyłajcie numerki ;)

2 komentarze:

  1. Co do douchroma z inglota super jest pigment nr 85 i cień kolor 428.

    OdpowiedzUsuń
  2. uuu miętka :) chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.