O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

niedziela, 22 grudnia 2013

essence longlasting lipstick + burgund z ostatniej notki + nowe prezenty urodzinowe

Już dość dawno temu kupiłam sobie dwie pomadki essence longlasting lipstick. Dzisiaj mogę powiedzieć o nich parę słów.

Opakowanie jest dość proste, ale całkiem ładne i praktyczne (na środku widzimy kolor odpowiadający kolorowi pomadki, co znacznie ułatwia szukanie przy większej kolekcji). Nie otwiera się samo, nie prognozuję też, aby się kiedykolwiek połamało.
 Kolory, które wybrałam to 05 dare to be nude i 07 natural beauty. Chyba nie do końca mi pasują (wolałabym, żeby 05 była jaśniejsza i mniej brązowa(ruda?), a 07 bardziej zgaszona-na zdjęciach tego nie widać, ale jest dość intensywna), ale odbicie w lustrze nie odrzuca mnie na tyle, żebym je komuś oddała :) W każdym razie kolory, które posiadam nie mają w sobie żadnych drobinek ani nie są perłowe. Dają całkiem ładny efekt, jeśli zgrywają się z danym typem urody.
 Pomadka całkiem dobrze współpracuje z moimi ustami. Aplikuje się bez problemów-gładko sunie po powierzchni ust. Nie wysusza ust ani nie podkreśla suchych skórek, kolor można stopniować. Przy pierwszym zetknięciu z tym produktem miałam wrażenie, że lekko nawilża-teraz wydaje mi się dość neutralny, jeśli o to chodzi.
Jeśli chodzi o trwałość to szału nie ma. Nie znika po pół godzinie, ale nie nazwałabym jej też długotrwałą. Czas utrzymywania się na ustach uważam za przeciętny, nie wyróżnia się w tej kwestii.

Swatche:

Koszt tej pomadki to, o ile się nie mylę, 8,99 zł, na pewno nie więcej niż 10, więc myślę, że jeśli komuś wpadnie w oko któryś z kolorów to może spróbować ;) Bo pomadka sama w sobie jest całkiem niezła.


A teraz czas na drugą część notki. Pokażę Wam jak wygląda cień z inglota 452 P na powiekach. Tak jak przewidywałam ładnie podbija niebieski kolor tęczówki ;)

Poza tym dostałam kolejne 2 prezenty urodzinowe (dziękuję ;*). Pierwszy z nich to paletka lovely nude make up kit, za którą chodziłam kilka dni i której nigdy nigdzie nie było, a drugi to lakier lovely blink blink. Zdjęcia są na razie 'robocze', pod lampką, później postaram się o lepsze ;)
 Z tyłu mamy instrukcję użycia, chociaż ja i tak będę malować się po swojemu.
 Skład:



P.S. Nie wiem, czy przed świętami pojawi się jeszcze jakaś notka, więc chciałam Wam życzyć właśnie wesołych świąt, dużej ilości fajnych prezentów i miło spędzonego czasu z rodziną ;) Od razu może też szczęśliwego nowego roku i spełnienia zaplanowanych celów i marzeń.

7 komentarzy:

  1. Te pomadki mają idealny kolor jak dla mnie muszę się rozejrzeć za nimi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 07 uwielbiam :) u mnie nie ma tych paletek :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomadka 07 jest bardzo ładna. Lakier z Lovely na pewno a piękny efekt na paznokciach.

    OdpowiedzUsuń
  4. ajnie wyglądają te kolorki na twoich ustach, ja jakś nie używam pomadek...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nad 7 się zastanawiam, wygląda świetnie na Twoich ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ta pomadka Nude faktycznie trochę za ruda :P a paletkę dziś dorwałam :)

    OdpowiedzUsuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.