O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

piątek, 31 stycznia 2014

nowości: inglot (+makijaż) i pierre rene

Przed wyjazdem do domu kupiłam sobie kilka rzeczy ;) Dzisiaj Wam je pokażę. W przyszłym tyg pewnie wybiorę się też do drogerii w moim mieście, więc możliwe, że pojawią się kolejne nowości.

1. Cienie inglota:
-414 P (piękna zieleń)
-419 P (oliwka)
-423 P (miał to być cień brązowo-fioletowy, póki co widzę brąz). 

Zdaję sobie sprawę, że zielenie lepiej wyglądają na brązowych, niż niebieskich oczach, ale myślę, że i tak nie jest źle. Na pewno cieni będę używać.
 I tutaj próbne makijaże. Pierwszy to brąz połączony z zielenią.
 A drugi to połączone wszystkie 3 kolory + złoto w wewnętrznym kąciku, którego chyba nawet nie widać :( Ale innego złota nie miałam, do domu zabrałam tylko jeden pędzel (fioletową kulkę essence) i paletkę lovely oraz kupione wkłady inglota. Nie wzięłam nawet żadnej kredki, żeby podkreślić linię wodną..
Jak myślicie, który lepszy? I z czym jeszcze mogę połączyć tą piękną zieleń, poza np. złotem? ;)

 2. Zdecydowałam się również na zakup podkładu pierre rene skin balance cover foundation. Podkład zamówiłam sobie na all i wybrałam najjaśniejszy kolor 20 champagne. Nie jest tak jasny, jak myślałam, ale przynajmniej stwierdzam, że produkt ma odcień żółty, a nie różowy.
 Skład:
 Swatche:

niedziela, 26 stycznia 2014

lovely nude make up kit

UWAGA! Zdjęcia są całkiem ładne i dobrej jakości, trzeba oglądać na podglądzie ;)


Lovely nude make up kit. Na tą paletkę polowałam odkąd się o niej dowiedziałam, jednak zawsze była wykupiona. Na szczęście dostałam ją w prezencie urodzinowym, co mnie niesamowicie ucieszyło ;)

Opakowanie jest raczej średniej jakości. Plastikowe, pewnie łatwo byłoby je uszkodzić. Chociaż kilka razy już ją woziłam z domu na stancję i (odpukać) nic się jej nie stało.
W palecie mamy 12 kolorów nude, które bardzo trafiają w mój gust. Są to zarówno maty, jak i cenie metaliczne. Z tego, co widziałam z tyłu, to w palecie jest 15,6g cieni, za które musimy zapłacić ok 12 zł, co jest naprawdę korzystną ceną.
Pigmentacja cieni moim zdaniem nie powala, jest średnia. Co prawda każdy cień jest widoczny na powiece, ale każdy też traci na intensywności przy rozcieraniu. Na pewno nie są to cienie, przy których muszę się obawiać, czy przypadkiem nie wzięłam na pędzel za dużo cienia i czy nie będzie za mocny.
Cienie są dość miękkie. Wystarczy nieco mocniej dotknąć pędzlem cienia i widzimy to, co w brązie na poniższym i powyższym zdjęciu.
Muszę za to przyznać, że wszystkie bardzo ładnie się ze sobą łączą i blendują. Dają bardzo ładny, dzienny efekt. Czytałam w paru miejscach, że cienie się osypują, ja jednak tego u siebie nie zauważyłam.

Jeśli chodzi o trwałość, to z bazą trzymają się na oczach cały dzień. Bez bazy niestety nie sprawdzałam, ale żaden cień bez niej nie przetrwa długo na moich powiekach.
Ogólnie nie żałuję, że ta paletka do mnie trafiła, a wręcz przeciwnie ;) Mamy tutaj bardzo ładne, dzienne, dobrze zestawione kolory, które dobrze współpracują zarówno ze sobą, jak i ze mną.
Swatche:
Wybaczcie tak dużą ilość zdjęć, ale nie mogłam się zdecydować, które wstawić ;)

P.S. zdjęcia niestety musicie oglądać na powiększeniu, bez niego są niewyraźne :( Wiem, że trzeba zmienić format, ale te zdjęcia leżą na dysku, a właściwie już tylko na blogspocie od jakiegoś czasu i średnio mam co z nimi teraz zrobić.

sobota, 25 stycznia 2014

hean boom lashes mascara

Przez jakiś czas jestem w domu, więc mogę spokojnie napisać notkę ;) Tym razem jej bohaterem jest tusz do rzęs hean boom lashes, który dostałam jako gratis do zakupów w ich sklepie internetowym.

Opakowanie jest czarne, całkiem zwyczajne. Można je postawić.
Szczoteczka jest klasyczna, ale dość spora. Przez to niestety prawie zawsze ubrudzę sobie górną powiekę :( Być może ktoś z większymi oczami i nieopadającymi powiekami nie będzie miał tego problemu.
Efekt jaki daje na moich rzęsach naprawdę mi się podoba. Rzęsy są pogrubione i wydłużone, a kolor maskary to bardzo ładna czerń.
Dodatkowo nic się nie osypuje, produkt trzyma się cały dzień i jest odpowiedni dla osób noszących soczewki.

środa, 22 stycznia 2014

hean vitamin cocktail 89 berry shake

Pomadkę vitamin cocktail od hean zamówiłam sobie jakiś czas temu w sklepie internetowym producenta. Szczerze mówiąc bardzo żałuję, że nie mogę zobaczyć i pomacać ich kosmetyków stacjonarnie.

Muszę przyznać, że jak na jedną z tańszych firm opakowanie jest całkiem ładne-czarne, solidne, nie otwiera się samo w torebce.
Kolor, który wybrałam to 89 berry shake. Myślałam, że kolor będzie podobny do rimmela 070, tymczasem na moich ustach jest to rzeczywiście różowo-jagodowy kolor (jak nazwa wskazuje).
Konsystencja produktu jest zadowalająca. Co prawda nie sunie po ustach jak wszystkie masełkowate szminki, ale nie jest tępa i można ją rozprowadzić bez większych problemów.

Sama formuła produktu sprawia, że suche skórki nie pozostają podkreślone (chociaż wielkiego nawilżenia też tutaj nie znajdziemy), a pomadka zostaje na ustach ok. 4h, co moim zdaniem jest całkiem dobrym wynikiem. Pigmentacja też nie jest minusem tej pomadki.
Swatche:
z fleszem:
w świetle dziennym (powiedzmy):
Podsumowując: jest to dobry produkt za niezłą cenę, nie mam mu właściwie nic do zarzucenia. Chociaż nie wiem do końca, czy to mój kolor-cały czas wolę typowe, cieliste nudziaki ;)