O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

czwartek, 16 stycznia 2014

bielenda balsam do ust troskliwa brzoskwinia

Balsam do ust bielendy trafił do mojego koszyka przypadkiem. Zazwyczaj zwiedzam każdy zakamarek rossmanna, jeśli już tam wejdę, więc kupno tego produktu było typową zachcianką, zakupem pod wpływem chwili i przebłysku "chcę spróbować! już, teraz, natychmiast" ;) Założę się, że wiele z Was ma takie niezaplanowane kosmetyki na koncie ;p

Balsam na szczęście zapakowany jest w kartonik, więc wiemy, że na pewno nikt go nie odkręcał ani nie macał. Sam produkt natomiast został umieszczony w miękkiej tubce zakończonej dzióbkiem, która pomieści 10 g produktu. Niestety nie mam pojęcia jak to się przekłada na ml, ale tubka jest całkiem spora.
 Produkt znajdziemy w 3 wersjach. Ja wybrałam wersję "troskliwa brzoskwinia", ale jest jeszcze wiśniowa i malinowa.
 Wbrew zapewnieniom producenta balsam nie daje efektu nude na ustach. Jest to typowy bezbarwny balsam dający połysk. Domyślam się, że głównym elementem, który różni go od innych wersji tego produktu jest zapach. A ten jest naprawdę ładny, brzoskwiniowy, uprzyjemnia aplikację ;)

Konsystencja produktu jest dla mnie w sam raz-ani zbyt lejąca, ani za gęsta. Produkt bez problemu można wydobyć z tubki i ładnie rozprowadza się na ustach.
Jeśli chodzi o poziom nawilżenia to opisałabym go jako dobry. Jest to raczej jeden z tych lżejszych balsamów-nie lepi się ani nie pozostawia na ustach warstwy typowej dla treściwych maseł. Jeśli ktoś ma duże problemy z ustami-są bardzo wysuszone albo ma dużo skórek to balsam może sobie z tym nie poradzić. Na pewno nie jest to drugi carmex ani odpowiednik masełka nivei w tubce, ale jeśli ktoś ma w miarę zadbane usta i chce np. tak jak ja stosować go na noc jako lekki nawilżacz, to myślę, że będzie zadowolony.

Muszę wspomnieć jeszcze o trwałości. A ta niestety nie jest najlepsza..W ciągu dnia niestety dość szybko znika z ust-trzeba go co jakiś (dość krótki) czas aplikować ponownie.

Moje usta w tym momencie są w całkiem dobrym stanie i mimo, że lubię masełka nivei i inne balsamy, które posiadam, to o tym nie wypowiem się negatywnie. Dobrze mi się go używa ze względu na zapach i brak ciężkiego uczucia, czy lepiącej warstwy na ustach. Nie wiem, czy kupię ponownie, ale na razie to fajny gadżet w mojej kosmetyczce ;)

4 komentarze:

  1. Jestem miłośniczką gęstych, otulających usta konsystencji, więc ten balsam raczej się u mnie nie sprawdzi. Masełko Nivea to jeden z moich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jak na razie ufam tylko i wyłącznie Carmex'owi i pomadkom Sylveco(szczególnie Brzozowej:))

    OdpowiedzUsuń
  3. mój ulubiony:)
    pozdrawiam:) http://berenikatestuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam malinową i jest całkiem fajna. Ale i tak wolę carmexa.

    OdpowiedzUsuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.