O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

niedziela, 31 sierpnia 2014

ziaja oliwkowy balsam do ust

Oliwkowy balsam do ust ziaji to produkt, który znam od dawna. Pierwszy raz kupiłam go chyba będąc jeszcze w gimnazjum, więc minęło już parę ładnych lat. Nie pamiętam ile razy go jeszcze odkupowałam, ale teraz postanowiłam to zrobić ponownie.

Opakowanie to (wiszący wśród innych produktów do ust w rossmannie) kartonik, w którym schowana jest miękka tubka (10 ml).
W tubce mamy już wbudowany dzióbek, za pomocą którego można bez problemu nałożyć balsam nawet bez lusterka.
Balsam jest bezbarwny, daje jedynie delikatny połysk, więc miłośniczki naturalnego looku powinny być zadowolone. Dodatkowo myślę, że cienka warstwa może nadać się jako nawilżająca baza pod pomadkę.
Działanie natomiast jest dokładnie takie jak w moich wspomnieniach ;) Balsam nie jest tłusty, nie lepi się, a więc nie czuć go na ustach (jak np masełka z nivei) i całkiem dobrze nawilża. Nie uratuje może Waszych ust, jeśli są popękane do krwi czy bardzo zniszczone/wysuszone, ale do podstawowej, codziennej pielęgnacji jak najbardziej się nadaje. Lubię go też stosować na noc jako zamiennik cięższych produktów jak np wcześniej wspomniane masełka albo wrzucić do torebki i aplikować na usta w ciągu dnia (jeśli akurat nie mam na sobie szminki). Bo wiadomo, balsam jak to balsam, szczególnie trwały nie będzie.
Ogólnie moje odczucia sprzed lat się potwierdziły-i wtedy i teraz jestem z balsamu bardzo zadowolona. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, ale całkiem dobrze nawilżającego na co dzień za niewielką cenę to mogę ten produkt polecić ;)

piątek, 29 sierpnia 2014

rimmel 60 second by Rita Ora

Już dość dawno temu dostałam do wypróbowania 5 lakierów z serii rimmel 60 second by Rita Ora. Może trochę wstyd się przyznać, ale szczerze mówiąc wcześniej nie słyszałam o tej pani. Braki nadrobiłam i zabrałam się do testowania ;)

Opakowanie jest typowe dla lakierów-tutaj nie ma się co rozwodzić. 

Pędzelek jest identyczny jak we wszystkich lakierach z tej serii-dość mały i spłaszczony. Mi odpowiada, bo mam małe paznokcie, więc mogę nim dotrzeć wszędzie i nie powyjeżdżać poza paznokieć

Moje uczucia co do samego lakieru są mieszane. Z jednej strony ma odpowiednią konsystencję i łatwo się aplikuje (czytałam, że wiele dziewczyn narzeka na ciągnącą się breję, ale ja u siebie tego nie zauważyłam. Może trafiły im się pootwierane lakiery?), a z drugiej jasne kolory (głównie biały) potrafią smużyć. 

Przy większości lakierów potrzeba dwóch grubszych warstw, a przy różowym i ciemnym fiolecie wystarczyłabym nawet jedna

Wysychanie nie jest jakoś bardzo przyspieszone (chyba, że mówimy o jednej warstwie), powiedziałabym, że tempo jest standardowe.

Jedyne co mi bardziej przeszkadza to trwałość. Na początku byłam zadowolona, ale w miarę używania stwierdziłam, że ta mnie nie zadowala. Nie wiem czy ma to związek z tym, że od miesiąca przerzucam papiery i bawię się w różne biurowe rzeczy, ale lakiery trzymają się ok 3 dni, co nie jest oszałamiającym wynikiem. Dla porównania seria salon pro potrafi wytrzymać tydzień. Muszę jednak przyznać, że kolory mają ciekawe, szczególnie spodobał mi się ten ciemny fiolet oraz dwa pierwsze kolorki.

853 pillow talk
873 breakfast in bed
323 Don't be shy
613 midnight rendezvous
703 white hot love

środa, 27 sierpnia 2014

bebeauty łagodzący płyn micelarny

Od momentu, gdy zobaczyłam duże butle płynów micelarnych bebeauty w biedronce wiedziałam, że kiedyś jedną kupię. Małe nie są drogie, ale duże to bardzo ekonomiczne rozwiązanie ;) Mój wzrok przyciągnęły również nowe wersje tych płynów (chociaż chyba nie widziałam ich w stałym miejscu, gdzie stoją te micele), więc postanowiłam wypróbować wersję łagodzącą.

Opakowanie jest takie samo jak w przypadku mniejszej wersji. To ma 400 ml.
Pierwsze co udało mi się zauważyć, a raczej wyczuć, to zapach. Szczerze mówiąc kojarzy mi się z innymi kosmetykami i chyba są to szampony albo odżywki firmy nivea. Podoba mi się, ale nieco mnie zdziwił ;)
Działanie jest podobne do wersji podstawowej. Płyn dobrze radzi sobie z makijażem oczu i twarzy, nie podrażnia (ale też nie zauważyłam, żeby w jakiś sposób był bardziej łagodzący) i rzeczywiście jest odpowiedni dla osób noszących soczewki.
Nie mam mu nic do zarzucenia, chociaż mam wrażenie, że wersja podstawowa nieco szybciej rozpuszcza makijaż. Nie wiem jeszcze do której wrócę, pewnie będę kupować na zmianę, a może wypróbuję matującą.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

miss sporty so clear anti-spot korektor w sztyfcie

Nie mam wielu produktów z miss sporty. Znalazłyby się może 2 lakiery do paznokci, kiedyś pokład, a teraz korektor so clear. Wzięłam go po zmacaniu testera i stwierdzenia, że nawet jak się nie sprawdzi, to za taką kwotę nie ma co żałować zakupu.

Korektor ma postać sztyftu, więc i opakowanie jest typowe dla tej formy kosmetyku. Nic mi się w nim jeszcze nie popsuło ani nie połamało, a sam sztyft ładnie się wykręca i chowa.
Na standzie są tylko 2 odcienie-ciemniejszy i jaśniejszy. Podejrzewam, że ten to 01 lub 1. Wybaczcie, ale nie chce mi się go na razie szukać ;) Tym bardziej, że zaraz pewnie pójdę spać (w weekend miałam wesele).
Odcień jak widać jest dość jasny (na górze sztyft synergen), powinien pasować do większości jasnych karnacji.
Działanie również jest dla mnie bardzo dobre. Korektora używam głównie na niedoskonałości, które dobrze zakrywa i nie schodzi z nich w ciągu dnia. Dodatkowo nie przesuszył mojej cery ani nie spowodował nowych niedoskonałości. Myślę, że na upartego (jeśli ktoś lubi taką konsystencję w tym miejscu) można go użyć pod oczy. Zdarzyło mi się to zrobić parę razy, gdy nie chciało mi się iść po inny korektor i tam też się sprawdził.
Myślę, że za taką cenę (coś w granicach 10 zł) warto wypróbować ;)


P.S.1 Nie wiem czy śledzicie mojego FB, ale tam informowałam, że znalazłam na stronie rossmanna info, że do stałej oferty w październiku wejdą 2 nowe masełka do ust nivei(jagodowe i kokosowe) ;) Wypróbowałam wszystkie 4 warianty i te 2 też będą moje! 
 P.S.2 Zamówiłam sobie jajeczko eos ;) Chodziło za mną już od bardzo dawna i w końcu musiałam je wypróbować. Wiecie może jak sprawdzić czy na pewno jest oryginalne? Przyszło do mnie obklejone folijką, a nie w kartoniku i tak się zastanawiam...


czwartek, 21 sierpnia 2014

Long4Lashes: efekt po ponad miesiącu stosowania

Dzisiaj krótki post informacyjny o tym, co zmieniło się przez ponad miesiąc stosowania odżywki do rzęs long 4 lashes.
 Dla ułatwienia zdjęcia są ułożone na przemian: jedno przed, jedno po miesiącu, jedno przed, jedno po. Dwa ostatnie pokazują stan aktualny. 



Co myślicie? Moim zdaniem rzęsy są gęstsze i dłuższe ;) Mam jednak nadzieję, że z czasem jeszcze bardziej się rozrosną.

wtorek, 19 sierpnia 2014

pierwszy test: rimmel wonderfull + inne nowości

 Dosłownie dzisiaj dotarła do mnie paczka od rimmela z tuszem wonder'full. Wszystko było pięknie zapakowane, a teczka na rzepę na pewno przyda mi się na studiach ;) Niżej zobaczycie pierwszy test tego tuszu oraz inne nowości, które ostatnio wpadły w moje rączki.
Szczoteczka jest silikonowa i dosyć duża.
Efekt jaki uzyskałam, to głównie wydłużenie, pogrubienie jest bardzo średnie.
Musiałam się trochę namachać, żeby uzyskać taki efekt. Tusz jest bardzo delikatny i daje raczej dzienny efekt. A przynajmniej dał za pierwszym razem. Może jak oswoję się z tą szczoteczką, to uda mi się uzyskać coś lepszego.

I teraz nowości ;)

Ostatnio wzięło mnie coś na testowanie produktów do brwi. Niby nie używam codziennie, niby mnie nie obchodzą, ale jednak lubię testować. Dzisiaj kupiłam polecaną catrice eye brow stylist 020 Date with Ash-ton.
Nie ukrywam, że przyciągnęła mnie też ta szczoteczka na drugim końcu. Nawet jak kredka będzie rzadko w użyciu to druga strona na pewno się przyda.
 Garnier czysta skóra active ultrazłuszczający peeling. Zainteresowało mnie złuszczanie w nazwie (myślę, że mógłby być dobrym dopełnieniem toniku z kwesem lirene) i był w promocji, więc wzięłam. Ogólnie lubię czasem poużywać bardziej 'żrących' produktów do twarzy. Pamiętam, że miałam kiedyś żel z tej serii i byłam zadowolona z poziomu oczyszczenia skóry (a może nawet i tonik?).
 Zna się ktoś z Was może na składach i potrafi mi powiedzieć co tu może złuszczać? 
 Loreal perfect match concealer, czyli korektor na niedoskonałości. Chciałam go kupić już od jakiegoś czasu (mimo, że podkład się nie sprawdził), ale podczas promocji -49% nie było już mojego odcienia. Dorwałam go dzisiaj, również w rossmannie, za ok 26 zł. Więc cena nie jest najgorsza. Od razu mówię, że nie jest tak biały jak na 1 zdjęciu, lepiej spojrzeć na drugie.
 Wzięłam najjaśniejszy odcień 1 ivory.
 Ostatnio w biedronce chwyciłam też za dwie odżywki garniera oleo repair i mega objętość 48h (zaciekawiła mnie formuła termoaktywna-i tak w czasie roku akad. suszę włosy, więc pomyślałam, że spróbuję).
I ostatnia rzecz to coś niekosmetycznego ;) Maczugi! Przypomniałam sobie smak dzieciństwa, kiedy to kupowałam te chipsy w podstawówce za 30 czy 50 gr ;) Co prawda miały inne opakowanie, ale smakują tak samo. Kto z Was też je jadł?