O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

środa, 24 września 2014

EOS (evolution of smooth) balsam do ust

Jajeczko EOS zyskało sporą popularność zarówno na blogach, jak i na YT. Długo za mną chodziło, bo jak na balsam sporo kosztuje (na all ok 20 zł z wysyłką to najniższa cena) i w końcu zmusiło mnie do zakupu ;)

Opakowanie jest tutaj chyba największą frajdą ;) Jest to odkręcane jajeczko, które skrywa w sobie półokrągły balsam. Jego forma bardzo ułatwia aplikację, można to robić nawet bez lusterka i nie trzeba się namachać, żeby uzyskać odpowiedni efekt.
Warto wspomnieć, że jajeczko jest w 100% naturalne i 95% organiczne. Jest go w opakowaniu 7g. Dziwi mnie tylko długi czas przydatności, bo to aż 36 mscy od otwarcia.

Wersja, którą posiadam to summer fruit. Szczerze mówiąc wzięłam ją tylko dlatego, że była najtańsza.
Zapach moim zdaniem jest średni, nie wiem dlaczego dziewczyny piszą wszędzie,że jest piękny. Dla mnie to jest zapach kosmetyku naturalnego, nic więcej. Smak za to jest słodki, ale nie chemiczny. Bardzo trafiony.
Balsam pozostawia na ustach bardzo przyjemną warstewkę. Nie lepi się ani nie zbiera w załamaniach po czasie, a jedynie chroni i nawilża usta. Zaznaczam jednak, że moje usta są w bardzo dobrym stanie-nie mam żadnych odstających skórek, nie są przesuszone ani spierzchnięte. Produkt moim zdaniem działa dość delikatnie, więc na pewno nie pomoże na większe problemy. Będzie trzeba je leczyć czymś innym. To samo się tyczy ust wymagających, które ratują się np. tylko aptecznymi produktami.
Moim zdaniem jest to bardzo fajny gadżet do torebki ;) Nie połamie się, ma odpowiednią formę, daje przyjemne uczucie nawilżenia i na pewno będzie zwracał uwagę. Szkoda, że nie można go dostać stacjonarnie w Polsce, bo ceny w drogeriach internetowych i na all są jednak trochę za wysokie. Niemniej jednak kusi mnie ta nowa wersja (coconut milk?). Zobaczymy ;)

6 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze żadnego balsamu EOS, ale chyba skuszę się w tym sezonie, zwłaszcza, że znalazłam wersję, która może mi się spodobać. Kiedyś uwielbiałam miętowo-waniliowe landrynki, a EOS ma właśnie balsam o takiej wersji zapachowej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj mnie bardzo kusi! Na pewno w końcu ulegnę,ale jeszcze nie wiem kiedy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To jajeczko chodzi za mną już jakiś czas.. Ale chyba odpuszczę, bo moje usta szczególnie teraz w okresie jesienno-zimowym są dość wymagające.. A w lato nie stosuję takich mazideł ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Obawiam się, że dla moich problematycznych ust mógłby być za słaby :(

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam go ok. 5 lat temu. został kupiony w Norwegii i pamiętał, że fajnie się spisywał.
    może i nie jest to najsilniej działający balsam do ust, ale poprzez swoją formę będziemy częściej się nim smarować, więc na dobre nam to wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam nigdy balsamu Eos, choć bardzo kusi:) Choć nie wiem który mocniej- Eos czy balsam jajeczko z Sephory! :)

    OdpowiedzUsuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.