O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

czwartek, 30 października 2014

nowe masełka do ust nivea: coconut i blueberry + zakupy

Jak widać bardzo lubię masełka nivea ;) Używałam już wszystkich wersji (najmniej do gustu przypadła mi oczywiście opcja original-nie ma żadnego zapachu, a bez niego nie ma już takiej frajdy używania), więc nowe wersje też musiały być moje ;) Mowa o coconut i blueberry, czyli o wersji kokosowej i borówkowej (nie wiem dlaczego nawet w rossmannie na wieszaczku napisane jest, że to wersja jagodowa).
Nie będę się rozpisywać, bo to nie recenzja (tą napisałam już dawno temu). Powiem tylko, że nowe masełka są tak samo świetne jak i stare ;) Kokosowe moim zdaniem pachnie rafaello (w każdym razie nie sztucznie), a borówkowy ma nieco nieokreślony zapach jak dla mnie (ale również całkiem przyjemny). 

Nowe wersje również dobrze nawilżają usta, są łatwe i przyjemne w aplikacji oraz starczą nam na bardzo długi czas. Ja bardzo lubię nałożyć je grubą warstwą jak wchodzę do łazienki i zetrzeć po prysznicu albo cieńszą na noc. Nie nakładam raczej w ciągu dnia, bo i tak mam dużo zwykłych, kolorowych pomadek do zużycia ;)

Mogę powiedzieć, że te dwie nowe sztuki potwierdziły tylko moją miłość-jeśli pojawią się kolejne, to też na pewno je kupię.



I jeszcze pokażę Wam zakupy ;) Na instagramie mają lepiej, bo widzieli je przed tymi, którzy wchodzą tylko na bloga ;) 

Ziaja, maska kojąca i dotleniająca. Widziałam je tylko na stoiskach ziaji.
Lovely natural lipstick z aloesem i mentolem. Widziałam ostatnio, że dziewczyny chwaliły w jednym z wizażowym wątków, więc wzięłam. Koszt nie duży, bo 3,99 zł.
 Real techniques expert face brush. Te pędzle pojawiły się w rossmannie, więc nie mogłam nie chwycić chociaż jednej sztuki. Myślę, czy nie używać go do bronzera. Cena to 42,99 zł.
 Eveline aqua platinum, pomadka w kolorze 476. Ma odcień bardzo jasnego różu, na pewno nie każdemu będzie pasował. Ale moje usta są jasne, więc powinien być ok. 10,79 zł.
 Nie wiem czy widzicie tego swatcha. Postaram się przy recenzji zrobić lepsze zdjęcia.
  Plastry na nos z biedronki. U mnie się sprawdzają-tym razem wzięłam jeszcze dodatkowo te z węglem.
 Żele pod prysznic z isany
 I te z biedronki ;)


poniedziałek, 27 października 2014

rimmel scandaleyes kredka do oczu



Chciałabym, żeby posty pojawiały się jednak bardziej regularnie, więc dzisiaj czeka nas kolejna recenzja. Będzie o kredkach rimmel scandaleyes w kolorach 005 nude i 003 brown. Żadnej z nich nie dostałam od firmy-jedna to prezent, a druga pochodzi z akcji natury (kup 3 rzeczy, a najtańszą otrzymasz ileś tam % taniej). 

Opakowania nie różnią się niczym od tych, które mają standardowe kredki. 
Obie kredki są miękkie-nie drapią powieki, czy linii wodnej. Mają dobrą pigmentację i są trwałe. Nie zauważyłam podrażnienia oczu, czy zmiany właściwości kredek po kilku miesiącach (jednej może nawet roku) używania.

Pierwszą, czyli 005 chciałam mieć w celu używania na linię wodną. I tak też robię. Tutaj sprawdza się bardzo dobrze-ładnie maluje, nie podrażnia, nie wywołuje łzawienia. Nie wiem tylko, czy przypadkiem odcień nie jest dla mnie zbyt ciepły. Myślę, że na zdjęciach poniżej jesteście w stanie zobaczyć tą nutkę koloru, które posiadają też np ciepłe podkłady. Niestety nie ocenię trwałości, bo nie przeglądam się w lustrze w ciągu dnia. Ale na pewno nie jest to kredka, która zniknie po 5 min.
Kredkę brązową chciałam mieć od dłuższego czasu. Nie zachęcała cena i to, że w kosmetyczce mam praktycznie same brązy. Ale w końcu jak promocja, to trzeba brać ;) Kredki używam głównie w formie kreski, ale można ją też aplikować na linię wodną, czy rozetrzeć na całej powiece jako cień/bazę pod inne cienie. Produkt posiada drobinki, ale przy cienkiej kresce są praktycznie niewidoczne. A może ja ich nie widzę. W każdym razie nie dają chamskiego, czy bazarowego efektu.

Trwałość jest bardzo dobra-w większości przypadków kreska zrobiona tą kredką trzyma się od nałożenia do zmycia. I to bez bazy. Raz na jakiś czas delikatnie się odbije (ale pamiętajcie, że mam tłuste i mocno opadające powieki, z którymi żadna baza sobie teraz nie radzi), ale wciąż zostaje na miejscu.

UWAGA! Zdjęcia miały na celu pokazanie koloru kredki i drobinki, zazwyczaj nie zostawiam takich grubych pasów na powiece ;) Chociaż szczerze mówiąc i tak nie byłoby ich widać (opadająca powieka).
Zazwyczaj tak się maluję ;)
Kredki uważam za udane. Są łatwe i przyjemne w obsłudze i noszeniu. Można nimi ładnie i szybko podkreślić spojrzenie-brąz szczególnie pasuje do moich niebieskich oczu. Jestem z nich zadowolona i tak jak raczej nie używam kredek, tak tą brązową pewnie odkupię (cielista nie jest dostępna w PL) albo skuszę się na inny odcień. Może jakoś niedługo znów będzie promocja -40% w rossmannie? Wiecie coś? ;)

P.S. W biedronce pojawiły się znów emu. Moje wyglądają tak: http://instagram.com/p/uqTrq5pF_q/.

sobota, 25 października 2014

crystal essence pomegranate naturalny dezodorant w kulce z granatem

Dzisiaj będzie o mineralnym dezodorancie z kulce z granatem. Szczerze mówiąc kupiła mi go mama. Ja po wcześniejszych przygodach z jakimś kryształem, którego się moczyło i w ten sposób używało (wiecie o czym mówię? nie mam pojęcia jaka to była firma itp) nie byłam przekonana do tego typu wynalazków. No, ale jak już mam, to trzeba zużyć, u mnie nic się nie zmarnuje ;)

Opakowanie nie jakoś bardzo niezwykłe. Cieszy mnie jedynie fakt, że kulka się nie zacina, a opakowanie jest przezroczyste. Lubię widzieć ile kosmetyku mi zostało.
Producent obiecuje, że produkt neutralizuje przykry zapach, nie klei się, nie brudzi ubrań itp. I ja mogę się z tymi obietnicami zgodzić ;) Dezodorant sprawdził się u mnie na tyle, że kupiłam go sobie sama również na stancje-czasami po typowo alkoholowych kulkach jak np garnier używanych powiedzmy tydzień-dwa z rzędu mam ochotę tylko się drapać. A nie tak powinien działać antyperspirant. Ten jest delikatny i nie sprawia problemów nawet po depilacji.

Wydaje mi się tylko, że on nie hamuje pocenia. Ja nie mam z tym ogólnie problemu, ale warto o tym wspomnieć. Jeśli ktoś ma problem tylko z nieprzyjemnym zapachem, to ok-z tym sobie ten produkt poradzi. Ale trzeba liczyć się też z tym, że na ubraniach mogą powstać plamy (jeśli ktoś ma z tym problem). Podejrzewam, że tak właśnie działają te wszystkie 'zdrowe' dezodoranty-niwelują zapach, ale nie zapychają i nie blokują wilgoci.

Jedynym minusem może być cena-coś ok 15-16 zł w rossmannie, to nie jest mało. Ale jak za produkt naturalny myślę, że do przeżycia.

P.S. więcej się teraz dzieje na instagramie-wrzucam tam zdjęcia prawie codziennie (zakupy, ale też fotki z życia codzinnego-jak to na insta), także zapraszam ;) instagram.com/chochlikkornwalijski

czwartek, 16 października 2014

garnier płyn micelarny 3w1

Hej hej ;) Jak widać notki nie pojawiają się tak często jak jeszcze 3 tyg temu-to dlatego, że zaczął się znowu rok akademicki i już od początku wiem, że będzie dużo roboty.

Płyn micelarny 3w1 od garniera kupiłam w biedronce. Przyciągnęły mnie dobre opinie i całkiem fajne, duże opakowanie-lubię jak widać ile kosmetyku zostało i lubię jak jest go dużo ;)
Obawiałam się nieco zmieniać płyn micelarny, bo wiadomo jak to jest. Wszyscy go kochają, kupujesz i dostajesz mega podrażnienia. Ale nie tym razem ;) Tutaj produkt sprawdził się tak samo jak u innych. Dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia, jest całkiem wydajny. Chociaż w te 200 zastosowań nie wierzę, szczególnie, że ja wylewam tego płynu na wacik dość sporo. Lubię przyłożyć taki nasiąknięty płatek kosmetyczny do oka i poczekać chwilę. Ważne jest to, że nie trzeba trzeć oczu, a i twarzy też nie podrażnia.

czwartek, 9 października 2014

4 long lashes / long 4 lashes serum przyspieszające wzrost rzęs: efekty po 3 miesiącach stosowania

3 miesiące temu kupiłam sobie odżywkę do rzęs 4 long lashes, czy jak kto woli long 4 lashes. Myślę, że po 3 miesiącach mogę nie tylko pokazać efekty, ale zrecenzować produkt, bo wątpię, żeby coś się zmieniło jeszcze bardziej w wyglądzie moich rzęs.

Serum dostajemy w kartoniku. Sam produkt to malutka buteleczka i szczerze mówiąc bałam się, że 3 ml starczą mi na parę użyć. Ale jednak nie, odżywka dalej jest ;)
 Myślę, że wystarczy spojrzeć na efekt, nie trzeba pisać obszernej recenzji ;) Moje rzęsy są zdecydowanie dłuższe, nieco gęstsze i ciemniejsze. Teraz moim zdaniem rzęsy pokryte tuszem wyglądają jak sztuczne. Pewnie też dzięki temu, że zewnętrzne kąciki też bardzo podrosły. Nie zauważyłam podrażnienia ani innych nieprzyjemnych efektów ubocznych, o których pisały niektóre dziewczyny.

A teraz czas na efekty. Tak było na początku:


A tak wygląda to po 3 miesiącach stosowania. Naprawdę widać dużą różnicę, nawet osoby z mojego otoczenia pytają co zrobiłam z rzęsami, bo wyglądają świetnie ;)
 Zobaczcie co się dzieje, gdy je podkręcę zalotką! Wygląda to świetnie, ale ze względu na opadającą powiekę w takiej pozycji mi przeszkadzają :(

Nigdy nie narzekałam na swoje rzęsy, ale teraz, gdy widzę jak wyglądają, jestem baaardzo zadowolona ;) Osiągnęłam efekt jaki chciałam, więc podejrzewam, że teraz będę stosować serum co 2-3 dni.

P.S. tutaj posty pojawiają się co jakiś czas-średnio 2-3 dni, ale rozkręciłam insta i tam staram się wrzucić jakieś foto codziennie ;) http://instagram.com/chochlikkornwalijski