O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

wtorek, 29 grudnia 2015

Kosmetyczni i pielęgnacyjni ulubieńcy roku 2015

Dzisiaj postanowiłam zebrać wszystkie swoje ulubione kosmetyki oraz produkty do pielęgnacji i zaprosić Was na przegląd 25 rzeczy, które warto kupić albo chociaż zainteresować się nimi w przyszłości ;). Kolejność jest losowa.

1. Kobo face contour mix. Przez większą część roku moim bronzerem był produkt tej samej firmy w postaci pudrowej. Bardzo go lubiłam, ale konturowanie kremowe jest (według mnie) dużo prostsze i naturalniejsze. Obecnie testuję również MACa harmony, ale on będzie miał swoje 5 minut przy okazji innej notki.
 2. Eveline advance volumiere. Jako odżywka raczej nic nie zrobi, ale jako baza pod tusz sprawdza się świetnie. Jeśli macie do wykorzystania coś strasznie przeciętnego albo wręcz słabego, to na pewno będzie to wyglądało dużo lepiej z tą odżywką pod spodem.
 3. Kocham wszystkie swoje cienie, więc po prostu będą się one przewijały w dalszej części notki ;) Zarówno semi sweet, jak i naturally yours, naked 2 basics czy "składanka" inglota, kobo i hean. Część z nich nie ma jeszcze recenzji, więc nie będę się na razie szerzej rozpisywać.
 4. essence make me brow. Też jeszcze o nim nie pisałam, bo jest to stosunkowo nowe odkrycie, ale już bardzo się polubiliśmy ;)
4. Rimmel stay matte. Baaardzo lubię ten produkt, używam go od lat. Może nie trzyma matu cały dzień, ale jest to dobry produkt na co dzień. W dodatku ma całkiem dobre krycie, więc w kryzysowych sytuacjach można użyć tylko jego.
 5. Paese puder ryżowy. Miałam go tylko raz i recenzja była dość średnia. Doceniłam go jednak, gdy się skończył. Teraz testuję inne, ale jeśli się nie sprawdzą, to na pewno wrócę do tego.
 6. Pędzle hakuro. Służą mi niezmiennie od lat-niedawno dokupiłam drugą sztukę H21 (jeden z moich ulubionych pędzli do różu-na zdj po prawej).
 7. perfecta cukrowy peeling do ciała. Generalnie u mnie każdy cukrowy peeling się nada, ale uwielbiam wszystko co czekoladowe, więc jeśli kiedyś znajdę jeszcze ten produkt w sklepach, to na pewno kupię.
 8. wibo eyebrow stylist-żel do brwi. Służył mi przez większą część roku, naprawdę bardzo dobry produkt.
 9. Bourjois healthy mix. Bardzo dobry codzienny podkład. Zużycie go zajęło mi ponad rok, więc był piekielnie wydajny. Obecnie testuję inne, ale do tego też kiedyś na pewno wrócę.
 10. Garnier płyn miceralny 3w1 (różowy). Mój ulubieniec, przebił nawet płyn micelarny z biedronki :D Dobrze zmywa makijaż i nie podrażnia.
 11. Catrice, kredka do brwi. Kupiłam głównie przez "szczoteczkowe" zakończenie, a okazała się hitem.
12. Real techniques expert face brush. Bardzo dobrze współgrał z healthy mix, nie robi smug i nie zjada dużo podkładu.
 13. Perfecta soft lips. Dobrze nawilża i ma słodki smak. Ciekawe opakowanie również skłania do ponownego zakupu. Miałam wszystkie wersje poza miętową i wszystkie są tak samo dobre. Masełka nivei też oczywiście wciąż bardzo lubię i używam, również są moimi ulubieńcami roku ;)


 14. Pędzle glambrush. Używam niektórych już ponad rok i wciąż dokupuję nowe ;) Bardzo dobre, miękkie i wielofunkcyjne.
 15. Zoeva, matowa baza pod cienie. Utrzymuje cienie na moich problematycznych powiekach cały dzień. Szkoda tylko, że jest dostępna raz na jakiś czas, a później szybko zostaje wykupiona. Z tego względu testuję masę innych tego typu produktów. Zobaczymy, może inglot ją zdetronizuje ;)
 16. Floslek, wazelina do ust czekoladowa. Ma piękny zapach i dobrze nawilża usta, a do tego jest tania oraz łatwo dostępna (nawet w biedronce). Czego chcieć więcej?
 17. Maybelline lash sensational. Mój ulubieniec ;) Rzęsy wyglądały po jego użyciu pięknie. Na razie testuję inne (z czystej ciekawości), ale kolejne opakowanie już czeka w kolejce.
 18. Ziaja kozie mleko krem 2. Teoretycznie nie jest przeznaczony do mojej cery (młodej i tłustej), ale jest to zdecydowanie mój ulubieniec do stosowania na noc ;) Teraz mam krem 1 i mimo, że jest fajny, to tego jednak nie pobił. Na pewno kupię ponownie.
19. Szampony ziaji. Nie oczekuję od szamponu niczego, poza tym, żeby dobrze oczyszczał i żeby włosy następnego dnia nie były przyklapnięte/nie wyglądały jak 7 nieszczęść (myję włosy zawsze wieczorem). Poza tym zawsze zużywam szampony w tempie ekspresowym-dlatego też poszukuję czegoś taniego, a dobrego. I te właśnie takie są.
 20. AA love&kiss bezbarwny błyszczyk. Czasami mam ochotę na odrobinę blasku bez koloru. Jeśli szukacie dobrego błyszczyka, to polecam właśnie ten.
 21. Wibo smooth'n wear blusher. Lubię wszystkie moje róże, ale do tego mam jakiś wyjątkowy sentyment, bo kupiłam go w drodze z konferencji ;) Poza tym jest tani i dobry, kolory również są ciekawe. O innych różach będę pisać na pewno w zbiorczej notce o wszystkich tego typu produktach, które posiadam.
 22. krem ziaji 10% d-panthenolu. Bardzo fajny w sytuacjach kryzysowych ;) Dobrze nawilża i jest delikatny dla skóry, która jest podrażniona czy przesuszona. Jestem przy końcu 2 lub 3go opakowania.
 23. Pomadki golden rose vision lipstick 126 i 127. Idealne nudziaki ;)
 24. Pomadka z peelingiem sylveco.
 25. Garnier, żele do mycia twarzy. Jeśli chcę bardziej oczyścić swoją twarz, to wybieram któryś z produktów tej firmy. Mam do nich ogromny sentyment ;)

niedziela, 20 grudnia 2015

eveline cover sensation długotrwały podkład kryjący + życzenia

Na temat tego podkładu wyrabiałam sobie zdanie strasznie długo. Nie wiedziałam też czy w ogóle pisać na jego temat, bo podobno został wycofany z rossmannów. Ostatecznie (jak widać) postanowiłam skrobnąć kilka słów, bo może akurat można go jeszcze dorwać ;)
Cover sensation chwyciłam głównie ze względu na obietnice producenta. Określa on ten produkt jako "długotrwały podkład kryjący". Kolor, który posiadam, to 101 ivory, czyli najjaśniejszy. Jest on-jak się okazało-żółtkiem. Dodatkowo dość jasnym żółtkiem, co już bardzo przemawia na jego korzyść.
Konsystencja podkładu jest "konkretna". Dość gęsta, w zbyt dużej ilości może powodować efekt szpachli. Jeśli jednak nałożymy go w rozsądnej ilości pędzlem, to możemy uzyskać naprawdę zadowalające krycie. Gdy mam pod spodem jeszcze bazę, to faktycznie mogę określić go mianem długotrwałego. Sam też daje rade, ale wiadomo jak to jest z tłustą cerą. Tak czy inaczej po jakimś czasie zaczyna się błyszczeć. Jeszcze nie spotkałam podkładu, który zmatowiłby moją twarz na cały dzień.

Poniżej możecie zobaczyć porównanie z innymi podkładami ;) Jak widać jest najbardziej żółty z nich wszystkich.
Nie zauważyłam przesuszenia skóry, nie wystąpiła też reakcja alergiczna czy wysyp niespodzianek. Polubiłam się z tym podkładem i jeśli naprawdę został wycofany, to będzie mi przykro z tego powodu (jak ten mi się skończy). Najlepszą rekomendacją jest chyba to, że wzięłam go ze sobą do domu na święta i sylwestra ;)

P.S. 1


P.S. 2 Nie wiem czy coś się jeszcze tutaj pojawi przed Wigilią, więc chciałabym Wam życzyć Wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku ;)

środa, 16 grudnia 2015

nowości ;)

Hej ;) Ostatnio czas jakoś bardzo szybko leci, poza tym zbliżają się zaliczenia na uczelni (i jak co roku zaskakują studentów-głównie ilością materiału), więc dziś lekki, szybki i przyjemny post. Pokażę Wam co w ostatnim czasie do mnie trafiło.
Paletka semi sweet chocolate bar. Jeszcze nie zdążyłam użyć nawet wszystkich cieni, ale chyba się polubimy.
 Zamówienie z ezebry. Hakuro H21, mój ulubieniec maybelline lash sensational, dam też drugą szansę czekoladowemu lorealowi, puder stay matte, gumka invisibobble, cień makeup revolution (dostałam jako gratis do zamówienia). Kryolan jest ze sklepu ladymakeup.
 Glambox, mniejsza wersja. Idealnie pomieścił cienie, które miałam w mniejszych paletkach albo których jeszcze nawet nie rozpakowałam, bo nie miały gdzie mieszkać. Wydaje się być porządną paletą, więcej na pewno powiem po dłuższym czasie użytkowania.
 MAC harmony. Chodził za mną już chyba 2 lata, w końcu musiałam go kupić ;) Nie jest tak chłodny jak się spodziewałam, ale myślę, że nadaje się do konturowania. Zresztą ja i tak typowo twarzy nie konturuję, nakładam i róż i bronzer właściwie w tym samym miejscu.
 Nowy domek dla pędzli ;) Wydaje się tego dużo, bo mam 2 zestawy chińskich puchaczy.
 Żel do brwi essence. Na pewno pojawi się osobna recenzja.
 I zakupy z inglota-konturówka nr 67 (jasno-różowo-beżowy, właściwie kolor moich ust) oraz pomadka nr 52.
 Nivea balsam po goleniu. Tak, jest dla mnie ;) W końcu i ja postanowiłam wypróbować go jako bazę.
 Gąbeczka real techniques. Kupiłam w rossmannie chyba 2 dni temu (na promocji za 25 zł).