O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

środa, 25 lutego 2015

film 50 twarzy greya moja opinia na gorąco

Dzisiaj byłam na filmie 50 twarzy greya, więc chciałam Wam na szybko przekazać moje spostrzeżenia. Muszę jednak ostrzec, że opis może zawierać SPOILERY! 
źródło: http://1.fwcdn.pl/po/57/61/655761/7592863.3.jpg


Aktorzy
Na początku byłam sceptycznie nastawiona. Żaden z aktorów nie pasował mi wizualnie (nawet Kate, w końcu ona też miała być piękna i olśniewająca), ale po filmie przekonałam się do nich. Nie położyli filmu, nie było "drewnianie". On w sumie ma twarz, która pasuje do "pana apodyktycznego", może dziwnego, zwichrowanego psychicznie. Przynajmniej w tym filmie, w innych go nie widziałam.

Fabuła
Przez powiedzmy pierwszą godzinę oglądamy coś w rodzaju komedii romantycznej. Później akcja się rozwija nieco bardziej, pojawiają się sceny lotu helikopterem, ukończenia studiów, seksu, kolacja u Greyów, wyjazd Anastasii do rodziców. Film kończy się w sumie w dziwnym momencie, bo jeszcze właściwie przed podpisaniem umowy, a w momencie, gdy ona chce "żeby jej pokazał jak może być najgorzej [w pokoju zabaw]". Po czym oczywiście odchodzi-film kończą zasuwające się drzwi windy. Podejrzewam więc, że tak ucięta akcja pozostawia otwarte drzwi do powstania 2 kolejnych filmów.

Sceny seksu
Nie puszczą nam w kinie pornosa, nie bójcie się ;) Jeśli ktoś na to liczył, to faktycznie może być zawiedziony-śmielsze sceny widziałam chyba w wilku z wall street. Co prawda zobaczymy Anastasię w całej okazałości (czego się w sumie nie spodziewałam) i Christiana od tyłu, parę razy ją zwiąże, uderzy, przejedzie kostką lodu po ciele i to by było na tyle.

Ogólnie
Jak dla mnie film jest całkiem fajny, nie nudziłam się przez te 2 godziny. Ludzie narzekają, że "to film o psychopacie". No ok, ale książka jest o tym samym, można było się spodziewać ;p Tutaj po części mamy też coś na kształt komedii romantycznej, więc myślę, że można zobaczyć z czystej ciekawości-jak nie w kinie, to później w necie ;)

*Przy czym muszę zaznaczyć, że nie poszłam tam dla tematyki seksu-temat wiązania, bicia itd nigdy mnie nie jarał i pewnie jarał nie będzie (nie jestem też chichoczącą nastolatką, która tylko po to poszła do kina), bardziej interesuje mnie aspekty psychologiczny całej sytuacji, postaci. Że na to jacy jesteśmy ma wpływ nasz start (a mimo wszystko możemy coś osiągnąć i przezwyciężyć słabości). Może za głęboko wchodzę w szczegóły, bo film nie jest szczególnie filozoficzny, ale chciałam to wyjaśnić.

wtorek, 24 lutego 2015

maybelline color sensational

Pomadkę maybelline color sensational dostałam w prezencie. Przypadła mi do gustu, więc postanowiłam pokazać ją na blogu ;)

Opakowanie jest bardzo podobne do innych pomadek tej firmy. Kwadratowe, z przezroczystym plastikiem (?) i nazwą na dole.
Kolor, który posiadam, to 132 sweet pink. Jest to bardzo jasny róż. Nie wszystkim pasuje, ale do moich jasnych ust i urody pasuje. Od razu uprzedzam też, że posiada drobinki. Nie są chamskie, ale ponownie-nie każdy je lubi.
Pomadka gładko sunie po ustach zostawiają widoczną warstwę pigmentu. Nie podkreśla suchych skórek, nie wysusza ust, całkiem długo się utrzymuje w ciągu dnia. Do plusów należy również przyjemny zapach.
Minusów nie widzę, a na końcu same możecie zobaczyć jak prezentuje się na ustach ;)
Swatche:

sobota, 21 lutego 2015

rimmel magif'eyes mono eyeshadow 009 dollar magnifico i 002 chocolate mania

Jakiś czas temu otrzymałam do testów cienie wypiekane marki rimmel. Posiadam 2 odcienie: 009 dollar magnifico i 002 chocolate mania. Pierwszy z nich to coś w rodzaju koloru morskiego połyskujący na złoto, drugi to matowy brąz.

Opakowania nie są zmyślne, ale przyciągają uwagę-szczególnie, że wieczka są przezroczyste i można zobaczyć przez nie wytłoczone logo firmy. Dobrze, że nie postanowili dodać aplikatora, bo te są z reguły bezużyteczne i tylko zajmują miejsce.
Z cieniami współpraca układa mi się całkiem pomyślnie ;) Oczywiste jest, że brązu używam częściej-taki kolor jak 009 nadaje się jedynie jako akcent (szczególnie do moich niebieskich oczu).
Nie mam problemu z nabraniem cienia na pędzel, aplikacją, osypywaniem czy pyleniem. Cienie nie są też na tyle delikatne, że się kruszą.
Na dobrej bazie wytrzymają cały dzień, nie stracą na intensywności w ciągu dnia i nie rozmarzą się po twarzy (jeśli ktoś maluje dolną powiekę). Łatwo można je rozblendować i połączyć z innymi cieniami, a brąz nawet nałożony solo bardzo ładnie podkreśla oko.
Właściwie nie mam się do czego przyczepić-jakbym nie miała dużej ilości innych cieni, to pewnie skusiłabym się jeszcze na kilka kolorów ;)

czwartek, 19 lutego 2015

ziaja liście zielonej oliwki oliwkowa woda tonizująca z wit. C na co dzień, w podróży, po ćwiczeniach

Seria liście zielonej oliwki zaciekawiła mnie jak tylko zobaczyłam ją w sklepie firmowym ziaji. Wzięłam wtedy maseczki i właśnie tą oliwkową wodę tonizującą z wit C

Jeśli chodzi o opakowanie, to mamy tutaj buteleczkę z atomizerem. Bardzo wygodne rozwiązanie jeśli planujemy spryskiwać całą twarz bezpośrednio z opakowania.
Nie wiedziałam w sumie jak do tego produktu podchodzić-czy jak do zwykłego toniku,czy może czegoś w rodzaju wody termalnej. Nie próbowałam nią jednak spryskiwać twarzy po wykonaniu makijażu w celu "scalenia" wszystkich warstw. Może kiedyś..

Używam jej za to po wykonaniu demakijażu albo w ciągu dnia, gdy zostaję w domu i zwyczajnie makijażu nie mam. I tutaj moim zdaniem dobrze wykonuje swoje zadanie-fajnie orzeźwia i odświeża twarz, może nawet nieco łagodzi. Jeśli ktoś nie używa zwykłego toniku albo właśnie ćwiczy, to powinien być zadowolony z takiego gadżetu (myślę, że można by było ten produkt nawet zabrać na siłownię).
Uczulam jednak osoby, które są wrażliwe na zapachy-ten tonik jest perfumowany, ma dość mocno wyczuwalny zapach. Nie podrażnia ani nie powoduje zaczerwienienia/pieczenia/uczucia ściągnięcia, ale jeśli życzycie sobie, aby takie produkty były bezzapachowe, to ten może Was denerwować.

Ja ogólnie jestem zadowolona, że go kupiłam-fajny gadżet, który może być aplikowany bez większego wysiłku i pozostawiający pozytywne odczucia na skórze ;)

poniedziałek, 16 lutego 2015

inglot baza pod cienie

Bazę pod cienie firmy inglot nabyłam już dość dawno temu ;) Pani zaproponowała mi ją przy okazji jakichś zakupów, dzięki czemu zapłaciłam za nią 20 zł. Podejrzewam, że jej regularna cena jest wyższa.

Opakowanie moim zdaniem jest bardzo ładne i całkiem wygodne. Spory czarny, zakręcany słoiczek opakowany w kartonik jak najbardziej trafia w moje gusta. 
 Po przejrzeniu opinii na KWC nieco się przeraziłam, bo były bardzo słabe. Jednak po części niepotrzebnie..
Konsystencja produktu jest bardzo przyjemna, jakby silikonowa. Baza dobrze się rozprowadza, nie zbryla się, można łatwo ją zaaplikować równomiernie. Ma kolor-w opakowaniu dość ciemny, ale na mojej powiece nie daje pomarańczowego odcienia.
Pierwsze odczucia były całkiem pozytywne. Baza działała lepiej, niż te które miałam ostatnio. Po przypudrowaniu trzymała cienie całkiem przyzwoicie, a jeśli zbierały się w załamaniu to delikatniej, niż po użyciu innych baz.
 Jednak mimo, że była lepsza niż moje ostatnie bazy, to wciąż jest to baza dość humorzasta. Czasami trzymała cienie cały dzień, czasami pół dnia, czasem cienie zebrały się w załamaniu tylko na jednym oku.. Nie mogłam jej rozgryźć i nie postawiłabym na nią jeśli szłabym np na jakieś wesele. Niemniej jednak osoby, które nie mają aż tak bardzo tłustych i opadających powiek jak ja mogą być zadowolone ;)
I oczywiście jeśli tak jak u mnie czasami to co ma najgorsze opinie na wizazu sprawdza się najlepiej ;)

sobota, 14 lutego 2015

nowości: bronzery kobo, catrice, glambrush

Pojawiło się u mnie teraz kilka nowości ;) 2 bronzery kobo: 308 sahara sand i nowy odcień 311 nubian desert, kolejna sztuka balsamu do ust catrice 030 cake pop i pędzle glambrush T14, T16, O3 i O13. Pędzle te bardzo lubię, mam już w sumie 7 sztuk i pewnie na nich się nie skończy ;) Zresztą po jakimś czasie pewnie pojawi się jakaś zbiorcza recenzja. 


piątek, 13 lutego 2015

naked basics 2 z bliska

Dzisiaj pokaże Wam paletę naked basics 2 od urban decay i jakiś przykładowy makijaż ;) Nie będzie opisów, bo jeszcze za wcześnie na recenzję, jedynie dużo zdjęć palety. Zapraszam do oglądania ;)