O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

wtorek, 10 marca 2015

urban decay naked basics 2

Zawsze chciałam spróbować czegoś z firmy urban decay ;) Na początku oczywiście myślałam o słynnej bazie.. ale jakoś ta myśl mnie nachodziła i odchodziła. Jakiś czas temu jednak można było znaleźć w internecie kod na 30-sto procentową zniżkę do sklepu internetowego sephory. Uzbrojona w taki rabat wybrałam paletkę urban decay naked basics 2. Standardowe paletki mnie kusiły, ale w sumie miałam podobne kolory, a nawet takie same w innych paletkach, więc nie dublowałam ich. Poza tym "duże" paletki są odpowiednio droższe (199 zł). Ja za swoją zapłaciłam razem z wysyłką coś ok 80-90 zł. Normalnie basics kosztują 120.

 Opakowanie jest bardzo ładnie. Jest to prosta, zgrabna kasetka z lusterkiem. Już przy dotykaniu można stwierdzić, że była droższa.
 W palecie mamy 6 cieni. Większość to dzienne, delikatne (jak nazwa wskazuje) maty w chłodnych odcieniach. Ja przy jednym makijażu używam kilku odcieni-tu coś dam na całą powiekę, tam dołożę w załamanie, czymś przyciemnię itd.
 Cienie są dobrymi współpracownikami. Dobrze się nakładają, łączą ze sobą jak i z innymi cieniami, nie mam problemu z ich rozblendowaniem.
 Na dobrej bazie utrzymają się na powiekach cały dzień, jednak jeśli chodzi o trwałość to mam tu pewien zarzut. Mianowicie same nie utrzymają się zbyt długo. U mnie co prawda żadne cienie tego nie robią, ale przy takiej cenie można by było na to liczyć.
 I w sumie mam dylemat w ocenie tego produktu. Z jednej strony cienie są fajne i na pewno ich nie sprzedam ani nie oddam-są całkiem dobrze napigmentowane (chociaż nie krzyczałam z radości i nie odtańczyłam tańca szczęścia, są po prostu dobre w tej kwestii), lubię ich używać, nadają się do zabrania na wyjazd.

Ale z drugiej strony jeśli patrzyłabym przez pryzmat ceny (120 zł), to nie wiem czy aż tak bardzo różnią się od innych cieni. Po pierwszym użyciu nie miałam ochoty wszystkim oznajmić jakie są cudowne i lepsze od innych moich paletek ani zbudować im ołtarzyka. Sami musicie ocenić czy chcecie zainwestować w takie cienie.

Tutaj przykładowe makijaże. Tak wiem, że są bardzo podobne, ale i kolory w palecie nie są zróżnicowane.


5 komentarzy:

  1. Cały czas się nad nią zastanawiam (na wyjazdy, kilkadziesiąt cieni inglot-mac-kobo nie jest zbyt mobilnych) ale jakoś nie umiem się zdecydować czy chcę, czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne te kolory, takie chłodniejsze... Teraz pewnie zachoruję na tę paletkę, mimo że cieni używam od wielkiego dzwonu :P

    OdpowiedzUsuń
  3. podoba mi się ta, nawet bardziej niż jedynka:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że jedynym plusem tej palety są chłodne odcienie. Poza tym jakoś specjalnie się nie wyróżnia od innych ;) Być może "podobna" w działaniu byłaby Flawless Matte z MUR ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne stonowane odcienie i ładnie na oku się prezentują :-)

    OdpowiedzUsuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.