O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

czwartek, 30 kwietnia 2015

co kupiłam na promocji -49% w rossmannie ;)

Za nami jeden tydzień promocji -49% w rossmannie, teraz jesteśmy w trakcie drugiego ;) W trakcie trzeciego nie planuję nic kupować, więc pokażę Wam co włożyłam do koszyka do tej pory. Pokazywałam to już na insta (klik) i fejsie (klik), ale wiem, że nie wszyscy tam zaglądają.

W pierwszym tygodniu kupiłam dwa róże-jeden z wibo i jeden z loreala.
Dzisiaj w moje ręce wpadła odżywka long 4 lashes (wlicza się w promocję!), tusz z max factora, matowy eyeliner z lovely i cień z loreala ;)
Niby nie ma tego dużo, ale podejrzewam, że wyszło ok 150 zł za wszystko. No cóż, zakupy na promocji rzecz oczywista.. :D

piątek, 24 kwietnia 2015

Co warto kupić na promocji -49% w rossmannie

Dzisiaj pokażę Wam moje propozycje co do produktów, które warto kupić w czasie promocji ;) Część z nich jest i tak dość tania, część jest w standardowej cenie za droga (jak np korektor z loreala czy masełko do ust z revlonu). Pokazuję tutaj wszystko-twarz, oczy, usta ;)
 Tutaj zaznaczam, że lubię tylko tą z zakrzywioną szczoteczką ;) Zwykła wersja jest dosyć.. zwyczajna.
 Lakiery z rimmela lubię praktycznie wszystkie-i te podstawowe i salon pro i edycje "specjalne".
 Tutaj polecam rimmela-catrice nie ma w rossmannie. Zresztą niestety jest dla mnie za ciemny jeśli chciałabym go nakładać na podkład. Chyba poczeka aż się trochę opalę.

czwartek, 23 kwietnia 2015

inglot HD sculpting powder puder do modelowania twarzy 505

O bronzerze z inglota (czy też jak głosi nazwa o pudrze konturującym) zrobiła się głośno na YT i blogach praktycznie od razu jak tylko pojawił się na rynku. Ja tego typu produktów długo nie używałam, a i teraz co prawda głównie aplikuję go prawie że w miejsce różu (chociaż ostatnio zaczęłam się sobie nawet podobać z tego typu produktem w zagłębieniach, które powinnam mieć naturalnie, a które ujawniają się dopiero po zrobieniu "rybki" :D), ale nie przeszkadza mi to kupować takich produktów ;)

Ja swoją sztukę kupiłam w formie wkładu, więc nie mam pojęcia jak wygląda całe opakowanie. Najpierw trzymałam go w paletce magnetycznej z cieniami, ale teraz ma już nowy domek do własnej dyspozycji ;)
Z bronzera jestem ogólnie zadowolona. Jest matowy, chłodny, nie za ciemny do mojej jasnej karnacji. Nie uczulił mnie i stosunkowo łatwo się go nakłada. Ideał? A no nie do końca.. Nie wiem co jest z moją twarzą nie tak, ale bronzery lubią z niej znikać. Tak po prostu. Nawet nie to, że się wycierają czy bledną, ale po prostu znikają. Magia. Temu też się zdarza tak zrobić, więc może to być dla kogoś dość spory minus. Nie mam pojęcia czy kupię go ponownie, zanim go zdenkuję miną pewnie ze 2 lata, jak nie dłużej ;)
Jeśli chodzi o odcień, to posiadam najpopularniejszy-505.
Skład

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

rimmel lasting finish nude 25 hr

O nowym podkładzie rimmela lasting finish nude zrobiło się głośno jakiś czas temu na YT za sprawą bardziej popularnych dziewczyn. Krążyłam koło niego jakiś czas i gdy zobaczyłam, że w naturze mój kolor jest na promocji (dałam za niego chyba 20 zł) wzięłam bez większego wahania ;)

Opakowanie jest dość proste-biała, miękka tubka z napisami. W zasadzie nie mam na co narzekać w tej kwestii. Jak na produkt drogeryjny wygląda całkiem ładnie.
 Podkład sprawdza się u mnie w.. powiedzmy 3/4. Ładnie wygląda na twarzy, nie zapycha, nie podrażnia, nie wywołuje alergii, ma odpowiedni kolor, jest dość lekki i ma zadowalające krycie. Ale! Niestety moja tłusta cera dość szybko się po nim błyszczy, więc obietnice producenta o odporności na pot i 25 godzinnej trwałości są mocno przesadzone. A jednak trochę liczyłam na taki pancerny podkład.

Szczerze mówiąc ten produkt bardzo przypomina mi jego starszego brata-match perfection. Ma praktycznie taki sam odcień i zapach, konsystencja też chyba była podobna. Być może to po prostu trochę lepiej kryjąca kopia? Nie jestem w stanie tego teraz stwierdzić, bo tamtego już nie mam, ale jak macie oba-dajcie znać ;)
Posiadam najjaśniejszy odcień z gamy 010 light porcelain. Raczej różowy, niż żółty, ale odpowiednio jasny, co dla mnie jest ogromnym plusem. Nie robi ze mnie świnki, a ja dodatkowo pudruję go dość kryjącym i żółtawym rimmelem (stay matte 001 transparent), więc mogę go spokojnie nosić. Zresztą w drogerii nie ma wielu podkładów, które mogę kupić bez obaw o kolor. 

sobota, 18 kwietnia 2015

catrice beautifying lip smoother

Beautifying lip smoother od catrice chodził za mną odkąd zobaczyłam go na którymś blogu w zapowiedziach nowości tej firmy. W tym momencie posiada 2 kolory: 010 sweet caramel (nude) oraz 030 cake pop (róż).
 Opakowania są bardzo podobne do tych z clarins. Zapewne były wzorowane, mi to jednak nie przeszkadza.
Nie mamy żadnego twardego "dzióbka", czy pędzelka. Firma zdecydowała się na umieszczenie aplikatora w formie gąbeczki. Przyjemne rozwiązanie, dobrze rozprowadza produkt, chociaż pewnie mało higieniczne.
 Pod ciekawą nazwą kryje się moim zdaniem koloryzujący balsam do ust. Widać kolor + usta są nawilżone. Jestem z nich bardzo zadowolona, bo poziom nawilżenia jest naprawdę bardzo dobry, a uczucie na ustach po nałożeniu komfortowe. Dodatkowo mają słodkawy smak, więc nic tylko używać ;) Jak mi się skończą na pewno odkupię.
Swatche:
Tutaj kontrast jest podkręcony-na ustach dają delikatniejszy, półtransparentny efekt (jak to balsamy do ust).

czwartek, 16 kwietnia 2015

ziaja liście manuka: żel do mycia twarzy, pasta oczyszczająca i krem na noc

O serii liście manuka zaczęło się robić głośno ok pół roku temu, może wcześniej. Ja postanowiłam opublikować post o tej serii już po wielkim szale, bo wiadomo, że i można się zasugerować wielkim zachwytem i wiele osób po prostu omijało notki patrząc tylko na tytuł.

Ja kupiłam 3 produkty-żel myjący normalizujący, krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc i pastę oczyszczającą. Wszystkie wyglądają całkiem ładnie i mają przyjemne zapachy (gdzieś przeczytałam, że pachną colą i faktycznie to wyczuwam). Oczywiście cena też nie uszkodzi zbytnio naszego budżetu.
Żel moim zdaniem jest ciekawy. Mały, poręczny, dobrze oczyszcza. Kiedyś, gdy moja cera była wręcz pancerna byłabym z niego zadowolona. Teraz jednak, gdy moja skóra zrobiła się bardziej wrażliwa i od czasu do czasu strasznie się przesusza/reaguje alergicznie, to mam wrażenie, że żel działa na nią wysuszająco. Nie jest to zły produkt, bo nie zrobił mi większej krzywdy, ale dla cer skłonnych do przesuszenia raczej nie do codziennego stosowania. Teraz częściowo zużywam go do mycia pędzli.
Krem z kwasem nie zrobił praktycznie nic. Kwas migdałowy chyba nie jest dla mnie, bo nie dość, że nic nie robi, to czasami mam wręcz wrażenie, że w jakiś sposób zapycha/powoduje niespodzianki/jakieś podskórne rzeczy. Tak samo miałam z kremem z pharmaceris i chyba po prostu muszę szukać czegoś mocniejszego albo z innym kwasem.
Pasta moim zdaniem jest najlepsza z całego zestawu. Tak naprawdę jest to po prostu porządny, gęsty, dobrze zdzierający peeling. Chociaż ostatnio ze względu właśnie na stan skóry peelingów nie używam praktycznie wcale (prędzej maseczki), to zużywam go w inny sposób. Mianowicie jest też fajnym peelingiem do stóp. Ewentualnie do całego ciała. To akurat u mnie jest odporne na wszystkie kosmetyki.

Miałyście kosmetyki z tej serii? Co o nich sądzicie? ;)