O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

piątek, 31 lipca 2015

garnier płyn micelarny skóra normalna i mieszana (zielony)

Jakiś czas temu była promocja w rossmannie na płyny micelarne garniera. Jako fanka różowego wybrałam się więc na zakupy ;) Wersja różowa była jednak rozkupiona, ale za to zostało kilka sztuk zielonej-do cery normalnej i mieszanej.

Opakowanie jest (poza kolorem) identyczne jak w poprzedniej wersji-przezroczysta butelka z zielonym zatrzaskiem.
Szczerze mówiąc do pierwszej aplikacji podeszłam ostrożnie. Napis informujący, że płyn jest także do cery mieszanej wzbudził moje podejrzenia co do delikatności produktu. Jednak przypuszczenia te na szczęście nie okazały się prawdą-cera nie została w żaden sposób podrażniona, nie zareagowała alergicznie, a w samym płynie nie wyczuwam woni alkoholu. Nie ustosunkuję się do "przywracania równowagi", bo jednak i tak zawsze po użyciu myję twarz żelem.
Płyn dobrze radzi sobie z makijażem-zarówno podkładem, jak i cieniami eyelinerem, czy grubszą warstwą tuszu. Nie podrażnia przy tym ani skóry twarzy ani tej delikatnej wokół oczu. Jestem z niego zadowolona w takim samym stopniu jak z wersji różowej i nie mam w zasadzie żadnych zastrzeżeń. Chociaż dalej podtrzymuję tezę, że płyn na 200 użyć nie wystarczy ;) Nie wiem czy tylko u mnie tak jest, ale płyn micelarny schodzi jak woda. Dość szybko muszę kupować kolejny, nie mówiąc nawet o kilku miesiącach używania (jak czasami czytam na blogach).

wtorek, 28 lipca 2015

AA love & kiss błyszczyk do ust

Ostatnio więcej u mnie pomadek, niż błyszczyków. Jednak przypomniałam sobie, że moja mama kiedyś używała tego produktu AA love & kiss w wariancie 01 diamentowy blask. Nie jest drogi, więc postanowiłam kupić go sama, bo taki transparentny błyszczyk zawsze się przyda.

Dostaniemy go w rossmannie, gdzie "wisi" w zaklejonym kartoniku. Samo opakowanie jak i aplikator są typowe dla błyszczyków. 
Według mnie jest to bardzo dobry produkt. Mój ulubieniec jeśli chodzi o błyszczyki. Nie klei się, nawilża, ładnie wygląda na ustach. Nie wylewa się za kontur ust ani nie posiada drobinek. Moim zdaniem warto mu się przyjrzeć.

niedziela, 26 lipca 2015

wyjazdowa kosmetyczka (kolorówka/kosmetyki do makijażu)

Dzisiaj nieco luźniejszy post ;) Ja się co prawda na razie nigdzie nie wybieram, ale ostatnio widziałam parę filmów i postów o wyjazdowej kosmetyczce, więc pomyślałam, że i ja zrobię swoją wersję (jeśli chcecie osobny post z pielęgnacją, to dajcie znać). Jakość zdjęć będzie trochę gorsza, niż zwykle, ale myślę, że to nie przeszkadza w tego typu poście.

W tak małą kosmetyczkę się nie zabiorę, ale i tak nigdy nie zabieram dużo rzeczy.
 Kosmetyki do twarzy: krem bb od garniera, puder rimmel stay matte, róż wibo (chociaż szczerze mówiąc nigdy różu nie zabierałam), korektor loreal true mach i produkty do brwi-żel wibo i kredka catrice (którą biorę tylko dlatego, że ma grzebyk. Używam zawsze albo kredki albo żelu, chociaż żelu częściej-jest to szybsze rozwiązanie).
 Do oczu zwykle zabieram tusz (tutaj maybelline sensational-mój obecny ulubieniec) i jakiś ciekawy eyeliner (tutaj essence z limitki-jeśli znacie jakiś dobry miedziany eyeliner, to dajcie znać). Do zdjęcia dołożyłam jeszcze czwóreczkę cieni z inglota i bazę. W sumie dużo miejsca to nie zajmuje, a może się przydać. Zależy jeszcze na ile jedziecie.
 I produkty do ust: balsam koloryzowany do ust catrice i maybelline baby lips dr rescue (wersja podstawowa mi nie pasowała), masełko z maybelline i coś mocniej nawilżającego-tutaj wazelina czekoladowa z flosleku (pięknie pachnie i dobrze nawilża). Generalnie kieruję się tym, żeby mieć różne odcienie-jeden beżowy, jeden różowy, ewentualnie właśnie kilka takich barwionych pomadek jak baby lips.
To są rzeczy, które zabrałabym ze sobą np na tygodniowy wyjazd nad morze ;) Nie ma tego dużo, chociaż i tak pewnie niektórych kosmetyków bym nawet nie użyła (cienie czy róż). Ale uważam, że lepiej wziąć 2 kosmetyki więcej, niż później żałować. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, nie chciałabym ze sobą wozić np całej torby kosmetyków. Generalnie co kto lubi, dla mnie to byłoby jednak bez sensu. Jadę odpocząć i biorę kosmetyki, żeby "jakoś wyglądać" (i to też tylko gdy mam ochotę się malować), a nie, żeby spędzić pół dnia zanim gdzieś wyjdę.

Dajcie znać co znajduje się w Waszych wyjazdowych kosmetyczkach ;)

czwartek, 23 lipca 2015

wibo smooth'n wear blusher róż do policzków z kolagenem i wit. E

Widziałam w sieci już od dawna, że róże wibo są chwalone. Mi jakoś nigdy nie było po drodze-a to nie używałam aktualnie tego typu produktów, a to miałam ich za dużo. Serii smooth'n wear blusher z kolagenem i wit. E nie widziałam wcześniej na półkach, więc mniemam, że jest to w miarę nowa partia. Swój egzemplarz kupiłam na jednej z dużych promocji w rossmannie, więc zapłaciłam jakąś śmieszną kwotę (4-5 zł).

Opakowanie mi jak najbardziej pasuje. Jest małe, zgrabne, a przez wieczko widać kolor różu. Ułatwia to życie, gdy mamy w kosmetyczce sporo produktów. Mam go już dość długo, a napisy do tej pory się nie starły, więc kolejny plus. Na jego zużycie mamy 12 miesięcy.
Kolor, który wybrałam, to 4. Bardzo trudny moim zdaniem do określenia. Raz wygląda bardziej na różo-brąz, raz na brzoskwinię. Prawdopodobnie jest mieszanką tych wszystkich odcieni, a wszystko zależy od tego co mamy pod spodem. Można jednak powiedzieć, że jest to kolor raczej zgaszony.

Róż szybko stał się moim ulubieńcem ;) Ładny nienachalny odcień, łatwa aplikacja, dobra pigmentacja i trwałość, to zdecydowanie jego plusy. Nie mam pojęcia, czy zużyję go w terminie, bo nie trzeba go dużo nakładać (chociaż jeśli lubicie, to mocny efekt też można uzyskać), a ja różu nie używam codziennie, ale mogę go zdecydowanie polecić. Za niewielką kwotę mamy naprawdę świetny produkt. Na pewno kupię go w przyszłości ponownie.
Swatche:
Obok jest loreal 160, a ten róż na dole, to 115.

sobota, 18 lipca 2015

nowości, swatche i inne

Postanowiłam, że wrzucę dzisiaj taki luźny post-kilka nowości, swatchy i parę innych rzeczy ;) Nie wszyscy mają instagrama (a kto ma, to zapraszam ;) https://instagram.com/chochlikkornwalijski/), więc z opóźnieniem, ale zawsze pokazuję.

To zamówienie jest (o ile się nie mylę) z cocolity. Kupiłam tam bazę pod cienie catrice, balsamy do ust balmi i make up revolution the one foundation w kolorze 1 (biały, będę używała do rozjaśniania za ciemnych podkładów). Na razie używałam tylko jednego balsamu balmi i jest całkiem ok.
 Następnie przyszła do mnie wygrana z instagramowego konkursu ziaji ;) Znalazły się tam: krem do stóp, kremy do twarzy, oliwka myjąca, spray przyspieszający opalanie, peeling cukrowy pomarańczowy, płyn do demakijażu, pasta oczyszczająca i balsam do ust kokosowy.
Kupiłam też kilka rzeczy w rossmannie i naturze ;) Skusiłam się na serum z loreala (21 zł w promocji), gąbeczkę do nakładania podkładu z natury (10 zł) i korektor rozświetlający z wibo (ok 14 zł). 
Róż i pędzel pochodzą z limitki essence the uforgettable kiss. Oba słodziaki, z tym, że z różem jest na początku problem. Nie da się go właściwie nabrać na pędzel i sprawić, że będzie widoczny na policzkach. Trzeba go dosłownie wcześniej czymś zdrapać i dopiero w takiej formie nakładać na pędzel. Inaczej nic nie będzie widać :( Ale końcowy efekt jest naprawdę bardzo ładny-wygląda jak jasny, dziewczęcy róż.
 Na stoisku golden rose skusiłam się na pomadkę velvet matte w odcieniu 26 i cielistą kredkę emily nr 122.
 Tutaj porównanie kredki emily do max factora (090). Jak widać jest od niego jaśniejsza i wpada bardziej w różowe tony.
Paczka z rimmela-tusz scandaleyes extreme i błyszczyk oh my gloss! (raczej półtransparentny, bardzo przyjemny).
 Nowość w rossmannie-pianka oczyszczająca do mycia twarzy z 1% kwasem migdałowym, under 20.
 Biedronkowy EOS. Całkiem przyjemny-nieźle nawilża, ale jest wyczuwalny na ustach.
 Puder maybelline affinimat. Całkiem ok, jeszcze nie mam dobrze wyrobionego zdania.
 I w końcu dorwałam liner do brwi inglota (37 zł/2g). Chodziłam chyba z 4 razy, ale w końcu mam ;) I tak go na razie nie otworzę, bo nie maluję się zbyt często, ale od października zaczynam testowanie. Kolor, który mam, to 11. 12 była jakby "błotna". Nie mam nawet pojęcia, czy ten, który kupiłam będzie mi pasował.
 Kolejna nowość w rossmannie-krem ziaji ogórek mięta kwas PHA, nawilżanie, każdy rodzaj cery.
 Kolejne kremy ziaji :D krem łagodzący z 10% d-panthenolem kupiłam po raz drugi, natomiast kozie mleko krem 1 po raz pierwszy (miałam krem 2).
 Tutaj już całkiem "randomowe" zdjęcia. Porównanie rozświetlaczy wibo diamond illuminator (po lewej) i lovely gold highlighter (bardziej złoty, po prawej)
Porównanie swatchy podkładów bourjois HM 51 i eveline cover sensation 101 ivory. Całkiem podobne moim zdaniem ;)
Mój ulubiony ostatnio tusz ;)
Bardzo ładny cień loreala 206 nude.

I przykładowy (wiem, niedokończony) makijaż ;)

wtorek, 14 lipca 2015

essence longlasting lipstick 04 it's nude time!

Kiedy usłyszałam o nowej kolekcji pomadek nude od essence, bardzo się ucieszyłam. Kolor, który wybrałam, to 04 it's nude time!.

Opakowanie jest ładne, w kolorze pomadki. Nie mam mu nic do zarzucenia.
 Kolor, który wybrałam, wydawał się być idealnym nude zważając na mój naturalny kolor ust. Myślałam, że będzie to tańszy zamiennik maybelline color whisper 620 (można ją jeszcze gdzieś dostać? bo chyba zniknęła z rossmannów?), która bardzo ładnie u mnie wygląda.
 Jednak szczerze mówiąc na pomadce się zawiodłam. Nie ma nic z pomadki maybelline-wygląda niekorzystnie, podkreśla suche skórki, wchodzi w załamania. Jasne, jeśli nałożę niewielką ilość i wklepię, to mogę tak wyjść, ale przecież nie po to kupuję pomadkę, żeby w ten sposób ją aplikować.

 Na początek usta bez niczego. Wybaczcie ten chłodny efekt na zdjęciu-w rzeczywistości moje usta nie są "sinawe", a jasnoróżowe.
Tutaj "normalna" ilość pomadki. Jak widać nie wygląda to zbyt korzystnie. Jest zbyt jasna nawet jak na moje usta. Na ciemniejszych (i przy ciemniejszej karnacji) wyglądałaby pewnie jeszcze gorzej. 
 Zdarza jej się też wyjść w załamania..
To nie jest tak, że jasne pomadki nie są dla mnie. Właśnie używam w większości takich (wspomnianą wcześniej maybelline uwielbiam). Ta im po prostu moim zdaniem nie wyszła.

piątek, 10 lipca 2015

chińskie pędzle zdjęcia

Parę tygodni temu zamówiłam sobie chińskie pędzle. Wysłali je 26go czerwca, doszły wczoraj. Dzisiaj chciałam Wam pokazać tylko jak się prezentują na zdjęciach. Nie używałam ich jeszcze, ale recenzja pewnie pojawi się za jakiś czas, jak je dobrze przetestuję ;)
 Pierwsze wrażenie jest raczej pozytywne. Są ładne, całkiem dobrze ścięte (widziałam ze 3 odstające włoski, kształty w większości są dobre) i miękkie, więc myślę, że będzie mi się z nimi dobrze współpracowało. Poza tym kwota o jakiej mówimy, to 3.60 zł za sztukę (!), więc naprawdę nie ma na co narzekać ;)
 Pędzle do twarzy
Tutaj widać, że jeden od lewej i jeden od prawej nie mają idealnego kształtu, ale też możliwe, że zniekształciły się nieco przez podróż.
 I pędzle do oczu
Tutaj poszczególne pędzle z bliska. Jak widać mają dużo włosia i są całkiem zbite.
Ogólnie wydaje się, że pędzle do oczu są niejako odpowiednikami tych do twarzy. Tutaj pozaznaczałam to numerkami.
Zamawiałam na stronie http://www.aliexpress.com/ (ale zaznaczam, że nie jest to współpraca). Ceny są podane w $, po przeliczeniu wyszło mi ok 36 zł, więc 3.60 zł/pędzel. Przesyłka, choć dość długo szła (pędzle lecą z Chin), to jednak była darmowa, więc również plus. Były tak jeszcze tańsze opcje, ja akurat chciałam te z białymi rączkami.