O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

czwartek, 20 sierpnia 2015

Annabelle Minerals: podkład i róż mineralny

Podkłady mineralne praktycznie od zawsze chodziły mi po głowie. Ale wiadomo jak to jest-tu mam kilka płynnych w zapasie, tam patrzy się na cenę. W dodatku pamiętam, że u mnie minerały nigdy nie były jakoś szczególnie wydajne (wiem, wiem, u innych starczają na baaardzo długo-nie mam pojęcia dlaczego tak było). Ostatnio udało mi się nawiązać współpracę z annabelle minerals (LINK DO SKLEPU). Produkty są raczej chwalone w sieci, więc pomyślałam, że moja tłusta cera z niedoskonałościami będzie dla nich wyzwaniem ;)

Bardzo podobają mi się opakowania, w których produkty do mnie przyszły. Są nie tylko mocne, ale posiadają mechanizm, dzięki któremu nic się nie wysypie (po przekręceniu "zatyka" otwory, z których proszek się wydostaje). Nawet w podróży. Naprawdę fajne rozwiązanie, można tu potem przesypać np puder.
 Jeśli chodzi o podkłady tej firmy, to trzeba podać tutaj kilka informacji. Po pierwsze wykończenia. Firma oferuje 3: matujące, rozświetlające i kryjące. Ja wybrałam podkład matujący ze względu na tłustą cerę.
Ważne są także gamy kolorystyczne, czyli określenie podtonów. Ciepłe są wersje golden i sunny, wersja natural jest neutralna, a beige-różowa. Z każdej grupy podtonów możemy wybrać później kilka poziomów jasności dostosowanych do odcienia cery. Bardzo dobry i ciekawy post na temat tego jak dobrać podkład mineralny napisała Idalia, polecam zajrzeć (KLIK).
 Kolory, które posiadam, to nude (róż, 4g) i sunny cream (podkład, 10g, coś dla prawdziwych bladych twarzy). Oba są ważne 12 miesięcy od otwarcia.
 Jako, że nie byłam "obyta" z tego typu produktami, to pierwsze wrażenia były różne. Różem na dzień dobry zrobiłam sobie krzywdę, a podkład praktycznie nie krył. Później pozmieniałam sposoby nakładania, pędzle i wszystko się zmieniło.
 Podkład ostatecznie postanowiłam nakładać typowym, ściętym flat topem (hakuro H50). Mam wrażenie, że tak sprawdza się najlepiej. I muszę przyznać, że efekt, który mi ten produkt zapewnia bardzo mi się spodobał. Wykończenie nie jest typowym płaskim matem, a czymś bardziej naturalnym. Nie jest też rozświetlający, po prostu daje efekt zdrowej cery. Jeśli jednak to Wam przeszkadza, to można go przypudrować zwykłym pudrem, np w strefie T. Przy bardzo cienkiej warstwie daje delikatne krycie i lekko wyrównuje koloryt (wtedy u mnie utrzymuje się najładniej i najdłużej; do tego nada się też mały pędzel-kulka), przy wklepaniu grubszej warstwy daje już naprawdę dobre krycie. Nie polecam jednak wklepywać palcem grubszej warstwy pod oczy, bo może wejść w załamania/zmarszczki ani w ogóle wklepywać od razu grubej warstwy, bo niestety po jakimś czasie nie będzie wyglądał estetycznie. Jeśli chcecie dokładać, to lepiej to robić stopniowo.
 Na róż, jak już wcześniej wspomniałam, trzeba uważać. Jest bardzo dobrze napigmentowany, a więc można sobie zrobić nim krzywdę. Jednak jeśli już nauczycie się go nakładać lekką ręką, to daje naprawdę bardzo ładny, naturalny efekt. Utrzymuje się cały dzień i nie zmienia koloru w ciągu dnia.
 Swatche

Z obu produktów jestem bardzo zadowolona, nie sądziłam, że produkty mineralne mogą u mnie tak dobrze wyglądać. Raczej nie przerzucę się całkowicie na minerały, bo lubię testować nowości drogeryjne, ale na pewno zimą to będzie najbardziej odpowiedni kolorystycznie podkład dla mnie ;) Aaa, zapomniałabym, bo ostatnio pojawił się dziwny komentarz-to, że coś dostałam, to nie oznacza, że recenzja jest nieszczera. Opinia jest moją prywatną, a firma w żaden sposób nie miała na nią wpływu.

9 komentarzy:

  1. ehh nie wiem skąd się biorą takie komentarze, nie przejmuj się :) też muszę w końcu spróbować czegoś z minerałów bo każdy jej zadowolony :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś kilka ich próbek, są na prawdę ciekawe :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie miałam przyjemności używać produktów tej marki, a szkoda

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam minerały, całe lato mi towarzyszyły :) Róż ma piękny odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podkład Annabelle lubię zimą, używam tego kryjącego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę nie przypuszczałam, że minerały będą mi służyły, a jednak. Odkąd dałam im szansę, nie używam już drogeryjnych fluidów. Na sklepowych półkach zawsze brakowało mi jasnych odcieni. Z Annabelle Minerals mam dwa świetne róże i jeden podkład, który zamówiłam jako bronzer;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo już słyszałam o tych podkładach na youtube. Zastanawiam się nad tą filmą albo Lili Lolo. Opakowania bardzo przypominaja mi Inglota ;). Bardzo jestem ciekawa tych mineralnych produktów. Mam nadzieję, ze w końcu któryś zamówię i wypróbuję na własnej skórze. Postanowiłam jednak że poczekam aż zejdzie mi trochę opalenizna i wykorzystam wszystkie płynne podkłady które mam w kosmetyczce ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo o nich słyszałam i czytałam ale na razie nie zaczynam mojej przygody z kosmetykami mineralnymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam ten podkład. Mam matujący i od ponad miesiąca codziennie mam go na twarzy. Nos, okolice ust i brodę maluję matującym Under20 lub Pharmaceris (dla wygładzenia porów), a policzki, czoło Annabelle Min. Lepszej kombinacji nie miałam u siebie od dawna:) Moja biedna po żelu Effaclar cera dzięki temu połączeniu wychodzi na prostą.

    OdpowiedzUsuń

Hej! ;) Bardzo mi miło, że tu jesteś ;) Cieszę się z każdych odwiedzin, a jeszcze bardziej z komentarzy. Zawsze odpowiadam na pytania i maile. Wszystkie komentarze, które zawierają wulgaryzmy, linki do blogów albo są obraźliwe będą usuwane.