O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

środa, 30 września 2015

wibo deluxe brightener korektor rozświetlający

Dawno nie miałam żadnego korektora w pędzelku, więc jak tylko usłyszałam o rozświetlającym deluxe brightener, który (wtedy dopiero) planowała wypuścić firma wibo, postanowiłam, że wrzucę go do koszyka jak tylko pojawi się w rossmannach. Cena to ok 13-15 zł.

Opakowanie moim zdaniem na plus. Pokrętło dobrze chodzi, można dozować odpowiednią ilość produktu, który wypływa z pędzelka.
Korektor stosuję na okolice pod oczami. Faktycznie tutaj się sprawdza i lubię go używać. Ładnie rozświetla ten obszar/odbija światło, nie wysusza, nie ściera się w ciągu dnia. Chyba raz czy dwa zdarzyło mi się, że wszedł w zmarszczki, ale ostatecznie można mu to wybaczyć. Nie spodziewajcie się też dużego krycia-to produkt rozświetlający, a nie kamuflujący, więc duże sińce pod oczami nie zostaną zakryte. Obietnice producenta generalnie są spore, ale jednak szczerze wątpię, żeby jakiś korektor zadziałał "anti-age". Na to raczej i tutaj nie ma co liczyć ;)
Nie narzekam na wydajność, bo stosuję kilka korektorów w tym samym czasie, w dodatku nie koniecznie codziennie. Wiem jednak, że wiele osób tutaj jest niezadowolonych, bo korektor ma tylko 1,7g (co w sumie wcale nie czyni go takim tanim) i podobno potrafi się bardzo szybko skończyć.
 Muszę też wspomnieć o kolorze. Jest on bowiem różowy. Nie wszystkim to odpowiada-mi nie przeszkadza i mam wrażenie, że właśnie dlatego daje taki ładny efekt.

Swatche
 Tutaj w porównaniu z innymi korektorami (2 od dołu).


Myślę, że mogę go polecić. Jeśli szukacie czegoś lekkiego i rozświetlającego, to możecie spróbować. Pamiętajcie jednak o różowym kolorze i małej pojemności ;)

środa, 23 września 2015

porównanie kolorów jasnych podkładów (swatche) część 4

Seria porównawcza o jasnych podkładach jest dość popularna na moim blogu. W związku z tym postanowiłam sukcesywnie, co jakiś czas, dodawać nowe posty ;) A, że podkładów uzbierało mi się ostatnio sporo, to i częściej mogę takie porównania dodać. 

Dzisiaj na tapetę biorę 4 podkłady
-maybelline affinimat 02 light porcelain (kolor bardzo ładny, ale podkład ogólnie średni, w dodatku strasznie czuć w nim alkohol), 
-eveline cover sensation 101 ivory (kolor bardzo podobny do bourjois healthy mix 51), 
-bourjois cc cream 31 ivory (chyba najciemniejszy ze wszystkich, dla mnie był dobry w porze letniej)
-krem bb od garniera cera bardzo jasna.

Jak widać wszystkie mają żółtawe tony, więc post może być jeszcze bardziej przydatny ;) Dajcie znać czy w ogóle lubicie takie posty.

wtorek, 22 września 2015

golden rose vision lipstick (ulubione pomadki nude)

Firma golden rose była mi znana od dawna, ale szczerze mówiąc nie była to miłość w rodzaju "muszę mieć wszystkie ich kosmetyki". Jednak co jakiś czas kupuję różne nowości albo starsze ciekawe produkty, które są chwalone w "internetach". Takim kosmetykiem była m.in. pomadka velvet matte, później sięgnęłam po vision lipstick (a w październiku planuję kupić nowe kredki do ust i złoty eyeliner).

Opakowanie mają całkiem ok. Zwykłe, z widocznym kolorem pomadki. Jednak w jednym coś się zepsuło, bo pomadka "lata". W sensie jak ją otworzę i odwrócę, to sztyft sam wyjdzie, bez wykręcania.
Zapach też nie jest najciekawszy. Pachnie trochę taką starą pomadką, ale przyzwyczaiłam się do niego.
Jeśli mnie obserwujecie od dłuższego czasu, to wiecie, że używam głównie kolorów nude. Takie wybrałam też tym razem-126 i 127. Bardzo podobne, delikatne, odpowiednie do każdego makijażu i na każdą okazję. Jedna ma tony cieliste, druga różowe. Jakbym się uparła, to mogłyby to być jedyne szminki w mojej kosmetyczce ;)
W użytkowaniu są bardzo przyjemne. Można łatwo je nałożyć, nie wysuszają, nie podkreślają suchych skórek, trwałość też jest ok. Generalnie mogę zaklasyfikować je jako ulubieńców, na pewno kupię jeszcze jakiś kolor i odkupię te, gdy tylko się skończą.
Macie te pomadki? Lubicie? A może jest jeszcze jakiś kosmetyk tej firmy, który powinnam wypróbować? ;)

niedziela, 20 września 2015

TOP 10 KOSMETYKI NIEZBĘDNE

Dzisiaj kolejny post oparty na współpracy między blogerkami ;) Tym razem tematem jest top 10 niezbędnych kosmetyków. Generalnie stawiamy się w sytuacji, w której z jakichś powodów zostajemy bez ani jednego kosmetyku i pokazujemy, które 10 produktów odkupiłybyśmy najpierw. Poniżej zrobiłam takie właśnie zestawienie-w kolejności od najważniejszego.

1. Podkład. To na pewno byłaby pierwsza rzecz, którą bym chwyciła. Nawet bez reszty makijażu (oczu, brwi itd) mając go na twarzy od razu wyglądamy lepiej. Postawiłabym na coś sprawdzonego, pewnie healthy mix.
2. Puder. Oczywisty wybór dla cer tłustych. U mnie jak zwykle rimmel stay matte. Zazwyczaj używam jeszcze jakiegoś mocniejszego sypańca w strefie T, ale to już kupiłabym w dalszej kolejności.
3. Tusz do rzęs. Moim obecnym ulubieńcem jest maybelline lash sensational.
Od biedy mogłabym na tym zakończyć moje niezbędniki, często właśnie tak wychodzę z domu. Jednak jeśli mam do wykorzystania 10 punktów, to wyliczamy dalej ;)

4. Kredka do brwi catrice 020. Ma ładny kolor, można ją łatwo wyczesać w razie popełnienia błędu. Przydatna jest też spiralka na końcu-używam jej nawet, gdy nie używam kredki, a innego produktu.
5. Cielista kredka na linię wodną. U mnie zazwyczaj jest to max factor 090 natural glaze.

 6. Korektor pod oczy i na niedoskonałości. Mój wybór, to loreal true match. Ma żółtawy kolor, przez co dobrze maskuje zaczerwienienia. Nie robi krzywdy, trzyma się cały dzień, generalnie jestem na tak.
6. Pomadki do ust w dwóch neutralnych kolorach-jedna wpadające w cieliste, druga w różowe tony. U mnie to GR vision lipstick 126 i 127. Uwielbiam je, jedne z lepszych nudziaków jakie miałam. Wiem, że to małe oszustwo wciskać dwie pomadki w jeden punkt, ale chyba mi wybaczycie ;)
7. Baza pod cienie-u mnie zoeva matowa. Przetestowałam naprawdę wiele baz (ok 14) i kilka cieni w kremie (w tym paint pota MAC, który poszedł w świat) i tylko ona daje radę utrzymać cienie przez cały dzień na moich tłustych i opadających powiekach. Bez bazy nawet nie mam po co kupować cieni.
8. Paletka cieni. Myślę, że byłaby to zoeva naturally yours. Kwadraty z inglota zrobiły się dość drogie (15 zł), więc już skomponowana paleta wychodzi trochę taniej. Podejrzewam, że nie zbierałabym tak dużej kolekcji cieni jaką mam teraz od nowa (chociaż pewnie parę innych cieni inglota czy kobo wpadłoby znów w moje ręce).
9. Róż wibo smooth'n wear nr 4. Jeden z moich ulubionych-dobrze się rozprowadza, nie robi plam, utrzymuje się aż do zmycia i ma bardzo ładny kolor.
Generalnie różu czy bronzera nie używam codziennie i aż tak bardzo do szczęścia mi nie są potrzebne, ale skoro zostały mi dwa miejsca, to właśnie na te produkty je przeznaczę.
10. Bronzer. Myślę, że odkupiłabym kółeczko kobo face contour mix ;) To nowość i jeszcze nie wiem jak wpływa na moją cerę itd, ale wiem, że spodobało mi się używanie "mokrego" bronzera-bardzo ładnie się go rozciera, więc można nim uzyskać delikatniejszy i naturalniejszy wygląd (przejście bronzer-podkład), niż produktem pudrowym.

Linki do dziewczyn:

wtorek, 15 września 2015

nowosci: kobo face contour mix i my secret natural beauty fairy tale (swatche)

Ostatnio wszędzie pojawiają się nowości-kobo, essence, catrice, my secret. Mnie zainteresowało kółeczko kremów do konturowania kobo oraz paletka my secret natural beauty.

Zestaw do konturowania prezentuje się ciekawie. Jest dość ciepły, ale nie wychodzi pomarańczowo na skórze. Na pewnie nie wyjdzie też brudno, jak to czasami bywa przy zbyt chłodnym odcieniu. Myślę, że 2 najjaśniejsze odcienie mogą się sprawdzić w roli korektora. Raczej nie planowałam pełnego konturowania z rozświetleniem itd-zależało mi na kremowym brązie do podkreślenia kości policzkowych (których akurat u mnie nie widać). Wydaje mi się, że kremowe produkty wyglądają jednak naturalniej, niż pudry. Niżej możecie zobaczyć swatche. 
Paletka od razu wpadła mi w oko ;) Naturalnych kolorów mam aż za dużo, ale co zrobić jak te do mnie wołały.

Za paletkę zapłaciłam 13,99, a za kobo 19,99 zł.

EDIT: DODAJĘ LINKI DO RECENZJI OBU PRODUKTÓW:
1. KOBO (KLIK)
2. MY SECRET (KLIK)