O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

sobota, 27 lutego 2016

Moja kolekcja pędzli (aktualizacja)

Była kolekcja róży, kolekcja cieni, więc czas uaktualnić też kolekcję pędzli ;) Bez zbędnego gadania przechodzę do zdjęć i opisu. Niech Was nie przerazi wielkość "kolekcji"-taki wygląd, to zasługa 3 zestawów chińskich puchaczy.
Jak widać wciąż mam stare pędzle, które kupiłam (a raczej mama mi kupiła) na początku mojej makijażowej przygody ;)
Te kupiłam nieco później, ale również mają kilka lat.
Mój pierwszy pędzel kabuki ;) Mam do niego ogromny sentyment.
Ten, o dziwo, jest z oriflame. Nie mam pojęcia czy są jeszcze dostępne ani czy można dostać tą serię (giordani gold).
Nieśmiertelne pędzle essence-mam jeden skośny do eyelinera/brwi i dwie fioletowe kuleczki. Używam ich do tej pory.
Pędzle z H&M również mają kilka lat. I także dalej są w użyciu.
Mam też kilka różnych, przypadkowych pędzli. Te poniżej są z biedronki, czasami też skusiłam się na jakiś z edycji limitowej essence "bo jest taki słodki". Kobietę łatwo namówić :D
Mam też sporo pędzli hakuro ;) H50, H54, H14, H100 (kabuki, świetny do pudru), H21 (super do różu), H24, H79, H66, H76, H70. Nie wszystkie są na zdjęciu, bo wpis byłby piekielnie długi.

 Real techniques kupiłam stosunkowo niedawno, jednak zdecydowanie zdążyłam się z nimi polubić.


Pędzle glambrush również bardzo polubiłam ;) Mam ich naprawdę dużo-ławkowiec, O13, T14, T16, O3 (x2), O17, SS6, T10, O9 (x2), T8 (x2), O12 (x2), O14, O5, SS7. Ze wszystkich jestem zadowolona ;)
No i przyszedł czas na chińskie pędzle z aliexpress. Mam 3 takie same komplety i jak dla mnie sprawdzają się dobrze. Inaczej przecież nie zamawiałabym kolejnych ;) Może te do oczu nie są precyzyjne i trochę za długie (nadają się bardziej do rozcierania i nakładania cieni na całą powiekę-poza jednym, spiczastym. Ten jest świetny), ale i tak używam z przyjemnością. Są miękkie, nie drażnią oka/twarzy, nie gubią włosia. Na 30 sztuk musiałam ponownie skleić tylko jeden pędzel.
Z tej samej strony mam też kilka dziwaków-jeden do konturowania, jeden mini kabuki z rączką (ale muszę powiedzieć, że bardzo ładnie rozprowadza podkład, jestem z niego zadowolona).

I na koniec zostawiłam sobie pędzel Maxineczki ;) Rzeczywiście bardzo miękki, ładnie nakłada bronzer. Więcej pewnie napiszę w osobnym poście. Poniżej porównałam Wam go jeszcze z pędzlem glambrush T8. Jeśli szukacie czegoś tańszego o podobnym kształcie, to może Was to zainteresować.

czwartek, 25 lutego 2016

Golden rose creamy blush stick 102 i 104 swatches

Do oferty Golden Rose weszły niedawno produkty o nazwie creamy blush stick, czyli po prostu róże w sztyfcie. Kupiłam dwa, więc chciałam Wam od razu pokazać jak wyglądają na ręku-swatche moim zdaniem zawsze są pomocne ;) Nie mogę o nich powiedzieć zbyt wiele, bo tak naprawdę nawet nie miałam czasu, żeby nałożyć je na policzki chociaż raz (jeden kupiłam we wt, jeden dzisiaj). Przy mazaniu się po rękach wydają się przyjemne-łatwe do roztarcia i szybkie w aplikacji. Wybrałam odcienie 102 (jasny, delikatny róż) i 104 (według mnie to coś pomiędzy różem, a brzoskwinią-dość intensywny).
Skład
Swatche
 Nie wiem czemu, ale telefon/tablet zawsze oddają kolory lepiej.
Już dorwałyście w swoje łapki tą nowość? A może planujecie kupić? Na pewno za jakiś czas dam znać jak się u mnie spisują ;) Cena, to 19,90 zł.

wtorek, 23 lutego 2016

Moja kolekcja cieni: palety cieni ;) || TOO FACED, CATRICE, NAKED, ZOEVA, RIMMEL, INGLOT, HEAN, KOBO (opinia, swatche)

Pisałam już o kolekcji róży, kolekcji cieni pojedynczych (które również załączyłam do tej notki), więc postanowiłam napisać również kilka słów o mojej kolekcji palet cieni ;) Wśród nich znajdują się:
  1. Too faced semi sweet (RECENZJA)
  2. Zoeva naturally yours  (RECENZJA)
  3. Catrice chocolate nudes
  4. My secret natural beauty fairy tale  (RECENZJA)
  5. Urban decay naked basics 2  (RECENZJA)
  6. Rimmel paletka czterech cieni 002 smokey brun
  7. Wkłady inglot, hean, kobo
  8. Sleek v2 darks
  9. Essence happy girls are pretty 02 happiness is ... following your heart

W większości paletki mają już swoje recenzje, więc nie będę się powtarzać. Tak samo jak przy różach ewentualnie dodam kilka słów przy dokładniejszych zdjęciach. Od razu mówię, że są to głównie dzienne, brązowe paletki ;) Wyrosłam już z kolorowych makijaży-szczyt szaleństwa to zieleń, odrobina fioletu, czy mięta. Wiem też, że jest tego dużo, ale cieni i tak się raczej nie zużywa, a używa ;)
Naked basics 2. Po mniej więcej roku używania mogę powiedzieć, że jest to całkiem fajna paletka. Jako jedyna trzyma się długo na cieniach kremowych maybelline, posiada bazowe kolory, które powinna mieć każda kobieta (oczywiście jeśli lubicie chłodne kolory). Cienie dobrze się aplikują oraz rozcierają. Jednak jeśli macie podobne odcienie, to nie wiem czy koniecznie musicie ją kupować.
Natural beauty, to kolejna fajna, bazowa paletka. Najbardziej podoba mi się oczywiście złoto, ale od czasu do czasu używam także pozostałych kolorów. Duże nadzieje pokładałam w drugim odcieniu, ale ten jest niestety dość słabo widoczny.
Zoeva naturally yours. Na tą paletę chorowałam długo. Kupiłam i nie żałuję, bardzo mi się podoba oraz odpowiada moim oczekiwaniom. Często robię nią szybki makijaż używając dwóch cieni-smooth harmony na całą powiekę oraz soft & sexy w załamaniu.
O palecie catrice chocolate nudes powstanie osobna notka, także nie chcę jeszcze się wypowiadać ;)
Too faced semi sweet. Piękny zapach, piękne kolory, bardzo udana współpraca. Kosztuje niemało, ale moim zdaniem warto. Szczególnie upodobałam sobie jasne i średnie, ciepłe odcienie-butter pecan, peanut butter, bon bon, caramel i mousse. Raczej nie używam różu i niebieskiego, ale może i dla nich znajdę kiedyś zastosowanie.
Essence happy girls are pretty 02 happiness is ... following your heart. Na razie ją testuję i w przyszłości również napiszę o niej post. 
Poczwórna paletka rimmela. Również nie ma swojej oddzielnej recenzji. Na razie użyłam jej może 3x, więc również odpuszczę sobie recenzję.
Sleek v2 darks. Kiedyś bardzo chciałam mieć tą paletkę i przez jakiś czas intensywnie jej używałam. Nadal ją lubię, ale wiadomo-kupowałam kolejne, a ta zeszła trochę na dalszy plan. Chyba muszę ją odkopać ;)

Paleta z pierwszego zdjęcia wygląda z bliska tak ;)  Wcześniej można było zobaczyć te cienie w dwóch innych paletach (zdjęcia poniżej)-większość z nich swatchowałam w TEJ notce. Tutaj zmieściłam je wszystkie w dużej palecie glambox.
Tutaj, jak pisałam wyżej, wcześniej rozdzielone paletki ;)