O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

poniedziałek, 30 maja 2016

cleanjoy makeup eraser towel || ręcznik do zmywania makijażu z aliexpress

Już od około roku zdarza mi się zamawiać różne, mniej lub bardziej dziwne, rzeczy na aliexpress. Dzisiaj przyjrzymy się ręcznikowi do zmywania makijażu clean joy za kilka dolarów-cena oryginalnego jest znacznie wyższa.

Sam ręczniczek przychodzi do nas w zapinanej "kosmetyczce" z dołączoną instrukcją. Wynika z niej, że produkt nie ma w sobie żadnego środka chemicznego, jest przyjazny środowisku, można go prać w pralce (i należy to zrobić również przed pierwszym użyciem) oraz usuwa makijaż tylko za pomocą wody. Podobno zmyje także tusz wodoodporny, ale ja takich nie używam, więc nie jestem w stanie tego sprawdzić.
 Muszę powiedzieć, że pierwsze dotknięcie mnie zaskoczyło. Ręcznik jest niesamowicie miękki, jak najmilsze kocyki ;) Aż szkoda byłoby mi go na początku używać. Aczkolwiek później ciekawość wygrała.
Czy produkt działa? Tak! Jestem w stanie zmyć nim zarówno makijaż twarzy jak i tusz (nawet ten, który się zmywa nieco gorzej). Myślę, że to całkiem niegłupi pomysł na wyjazdy albo i na co dzień, jeśli lubicie takie wynalazki. Jednak po każdym użyciu trzeba go umyć (ja to robię wodą z mydłem w płynie), więc jest to chwila zabawy. Niemniej jednak jestem z niego zadowolona, lubię testować nowe, ciekawe gadżety kosmetyczne. A ten na ali kosztuje w granicach 2.40-5$, więc naprawdę nie jest to ogromna suma.

piątek, 20 maja 2016

rimmel glam eyes quad eye shadow

Poczwórną paletką cieni rimmel bawię się już od grudnia. Od tego czasu przetestowałam ją w różnych warunkach i myślę, że mogę na jej temat co nieco napisać.

Opakowanie, to dość mała plastikowa kasetka. Przezroczyste wieczko ułatwia sprawę, gdy mamy kilka sztuk-od razu widać po jaką wersję kolorystyczną sięgamy. Aplikator-na który tak często blogerki i vlogerki narzekają-moim zdaniem jest przydatny. Jest to moja paleta podróżna, więc lubię mieć jakieś narzędzie w zestawie. Pędzli zazwyczaj do domu nie biorę (chyba, że to jakaś ważniejsza okazja-święta, wesele itd), raczej ratuję się palcami i dołączonymi aplikatorami.
Wersja kolorystyczna, którą posiadam, to 002 smokey brun. W 100% trafia w mój gust, ponieważ teraz maluję się głównie neutralnie. Mam kilka palet i wszystkie są mniej więcej podobne.
Sama formuła cieni również jest moim zdaniem odpowiednia. Wszystkie dobrze się rozprowadzają oraz łatwo rozcierają. Nie zauważyłam również, żeby się osypywały czy podrażniały moje oczy. Dodatkowo nie blakną w ciągu dnia, a na dobrej bazie utrzymają się cały dzień.
Pigmentacja nie jest szalona-to muszę przyznać. Określiłabym ją jako średnią. Niektóre osoby mogą to uznać za duży minus, jednak według mnie do dziennego makijażu jest ok. Jeśli lubicie bardziej dramatyczne oko zawsze można sobie pomóc eyelinerem, czarną kredką albo po prostu ciemniejszym cieniem z innej palety. Zresztą na imprezy czy wesela wybrałabym mimo wszystko coś innego (z nieco mocniejszymi odcieniami).
Jeśli interesuje Was dzienna, mała paletka, którą możecie zabrać ze sobą wszędzie, to możecie się zainteresować właśnie tą. Natomiast jeśli szukacie czegoś o bardzo mocnej pigmentacji i z nieco bardziej zwariowanymi kolorami, to jednak rozejrzałabym się za czymś innym. Ja ze swojej będę dalej korzystać ;)

czwartek, 12 maja 2016

hean sculpting facial palette || paleta do konturowania

Ostatnio firmy zaczęły wychodzić z wielofunkcyjnymi produktami do konturowania. Wcześniej można było co prawda kupić np sleeka, ale z paletami dostępnymi stacjonarnie albo chociaż online w przystępnych cenach był problem. Jako pierwsza produkt tego typu wypuściła firma wibo, jednak szczerze mówiąc rzadko po nią sięgam-na blogu była już recenzja, więc możecie przeczytać dlaczego. Tym razem zabrałam się za testowanie palety do konturowania hean sculpting facial palette. Lubię ich produkty, więc tego też się nie obawiałam. Jak się sprawdził?

Opakowanie, to plastikowa kasetka. Wszystkie produkty są podpisane na wieczku, a dodatkowo z tyłu załączono instrukcję obsługi. Myślę, że może to wiele ułatwić początkującym ;)
 W zestawie mamy 3 różne kosmetyki-holograficzny róż, rozświetlacz i bronzer. Muszę powiedzieć, że kolorystyka jest bardzo udana. Bronzer jest chłodny i świetnie nadaje się do konturowania, efekt rozświetlenia można stopniować, a róż w końcu jest różem, a nie złotą plamą na policzku. W rozświetlaczu widać co prawda drobinki, ale akurat są dość drobne i mi nie przeszkadzają. Poza tym ja je widzę we wszystkich rozświetlaczach-może zależy to od struktury mojej skóry. Zauważyłam jednak, że po kilku godzinach, gdy cera zaczyna się już świecić, drobinki magicznie znikają. Nie wiem czy to kwestia "tłustości" cery czy czegoś innego. W każdym razie, to w moim przypadku zaleta.
 Pigmentacja zależy od produktu (ale w każdym przypadku jest co najmniej dobra). Róż ma ją chyba najmocniejszą, więc trzeba z nim uważać, rozświetlacz-jak wcześniej pisałam-daje "glow", który można wzmacniać poprzez dokładanie kolejnych warstw, a bronzera trzeba nałożyć nieco więcej. Jednak przy każdym "kółeczku" można z efektem przesadzić-szczególnie na bardzo jasnej cerze. Także nie wywalajmy od razu na siebie pół opakowania ;)
 Trwałość oceniam jako bardzo dobrą. Produkty trzymają się aż do zmycia makijażu.
 Konsystencja jest dość sucha, pudrowa. Jednak mi ten aspekt jest kompletnie obojętny. Ważne, że produkt dobrze się nabiera na pędzel, dobrze rozciera, nie zostawia plam. Dużym jego plusem jest również fakt, że nie uczula. Generalnie jestem z tej palety zadowolona, polecam zdecydowanie bardziej, niż wibo.
 Swatche
Na koniec jeszcze małe porównanie do wcześniej wspominanej palety wibo. Sami zobaczcie jak to wygląda.
 Bronzer hean ma zdecydowanie chłodniejszy i lepszy odcień, rozświetlacz jest bardziej złoty (wibo jest chłodniejszy), a róż, mimo, że się mieni, to wygląda dużo lepiej. Ma trochę mniej złota w sobie, niż wibo, przez co efekt można stopniować i nie wyglądamy od razu jak po nałożeniu rozświetlacza na całe policzki.

środa, 4 maja 2016

co kupiłam na promocji w rossmannie -49% || usta + inne zakupy

Wybrałam się dzisiaj za jednym razem do rossmanna i natury :D Jak szaleć to szaleć, najwyżej nie kupię nic przez resztę miesiąca.. albo 2-3 miesiące. W każdym razie od dzisiaj mamy kolejną turę promocji-ostatnią kategorią są szminki, pomadki ochronne i produkty do paznokci. Kupiłam więc 3 pomadki: maybelline matte 940 rose rush, rimmel 33 oraz loreal causse 03 lovely rose. Nie myślałam, że dwa pierwsze kolory będą mi pasować, ale właściwie podobają mi się na moich ustach ;) Wzięłam też nowe pomadki ochronne-pomarańczowego carmexa oraz koloryzujący sztyft nivei w wersji nude.

 W naturze skusiłam się na najnowszą paletę do konturowania kobo-to nowość, która bardzo mnie zainteresowała. Tak samo jak z kremowym kółeczkiem udało mi się dorwać pierwszą partię :D Muszę przyznać, że kolory są naprawdę bardzo ładne i w końcu widzę matowy rozświetlacz/puder rozjaśniający.
Następnie zapukał do mnie kurier z paczką zamówioną online ;) Skusiłam się na róż wypiekany max factor w odcieniu 10 nude mauve (spodobał mi się u kogoś z rodziny), tester podkładu rimmela i pomadkę nawilżającą burt's bees (jestem jej strasznie ciekawa).
A jak tam Wasze promocyjne zakupy? ;)

niedziela, 1 maja 2016

nivea men after shave balm (balsam po goleniu) jako baza pod makijaż || jak się sprawdza na cerze tłustej?

Balsam po goleniu nivea ostatnio zasłynął z-podobno-doskonałych właściwości. Ma posłużyć jako baza pod makijaż, która przedłuży trwałość warstw nakładanych na twarz. Jako osoba lubiąca nowinki kosmetyczne i nietypowe zastosowania produktów niekosmetycznych postanowiłam sprawdzić na własnej skórze czy to faktycznie działa. A jest na czym testować, bo mam cerę tłustą.

Opakowanie, to dość ciężka butelka schowana w kartonik. Typowy, prosty kosmetyk dla mężczyzn.
Balsam ma dość mocno wyczuwalny, typowo męski zapach. Mi osobiście nie przeszkadza, ale i tak miałam nadzieję, że nie czuje go nikt poza mną. Jednak wolałabym nie być kojarzona z używaniem produktów po goleniu :D Sama formuła jest naprawdę bardzo fajna-nie tłusta, nie pozostawiająca żadnego filmu na twarzy, szybko się wchłaniająca. Mimo, że posiada w składzie glicerynę, to mojej cery nie zapycha ani nie podrażnia.
Jednak czy naprawdę działa dobrze jako baza? U mnie raczej nie. Co prawda jest to produkt, który nadaje się pod makijaż ze względu na formułę, ale ja jednak nie widzę, żeby wpływał pozytywnie na trwałość makijażu. Ot, przyjemny produkt, ale bez rewelacji czy efektu wow. W tym momencie nieco żałuję, że nie wzięłam się najpierw za wersję miniaturową.