O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

niedziela, 31 lipca 2016

porównanie odcieni jasnych podkładów cz. 6 || revlon, wet n wild, it's skin moisture bb, bourjois

 Jasne podkłady, to coś, co sprawdzam od lat ;) Na blogu mam nawet oddzielną zakładkę, do której wrzucam wszystkie tego typu posty-znajdziecie tam również korektory czy bronzery. Dziś mam do porównania 4 podkłady i jeden krem bb. Niektóre mają już swoje recenzje, większość jednak czeka na swoją kolej, dlatego nie będę pisać na temat właściwości, a jedynie pokażę kolory.

Produkty z dzisiejszego zestawienia, to:
  • Revlon nearly naked 120 vanilla
  • It's skin babyface moisture bb cream
  • Wet n wild coverall fair
  • Bourjois healthy mix i healthy mix serum 51.


czwartek, 28 lipca 2016

Glam shadows || swatche

Jak być może wiecie Hania wypuściła kilka dni temu swoje własne cienie-glamshadows ;) Pędzle i palety mi się sprawdzają, więc szybko kliknęłam także cieniowe nowości. Co prawda nie mam wszystkich, które mi chodziły po głowie (bardzo szybko się wyprzedały), ale nadrobię to przy kolejnym zamówieniu. Do koszyka dorzuciłam też pierwsze w życiu rzęsy, więc zapowiada się dobra zabawa.

Wkłady wchodzą do poczwórnej paletki kobo, więc zapewne są identycznej wielkości jak wkłady tej firmy. Tak samo jak wkłady inglota czy MACa. Wydają się być dobrze napigmentowane i łatwe we współpracy, ale na wydawanie opinii jest zdecydowanie zbyt wcześnie-na razie jednak wrażenia są pozytywne.

Ja swoje na razie trzymam w mini glamboxie ;)

Kolory, które wybrałam, to:
  • złota pistacja
  • satynowy beż
  • różowy szampan
  • słodkie kakao
  • marsala

 I swatche. Od góry pistacja, beż i szampan.
Od góry: słodkie kakao i marsala.
 Zamówiłyście już swoje sztuki? A może dopiero planujecie? ;)

niedziela, 24 lipca 2016

too faced chocolate bon bons || opinia, swatche

Szał na palety too faced trwa ;) Ja posiadam semi sweet i bon bons, która jest bohaterką dzisiejszej notki. Przy brzoskwiniowej niestety zbyt późno zorientowałam się, że to edycja limitowana i nie będzie więcej dostawy do "mojej" sephory.

Opakowanie jest w przypadku tej palety zdecydowanie inne, niż w poprzednich czekoladowych wersjach. Zamiast tabliczki czekolady mamy różowe serduszka-niektórym może to przeszkadzać, ale według mnie na toaletce czy w szufladzie wśród innych palet wygląda nawet uroczo ;) W szafie nie mam ani jednej różowej rzeczy, także paletę można mi wybaczyć.
Kolorystyka jest mieszana. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że paleta jest różowo-chłodna. Jednak po bliższym przyjrzeniu się widać, że są tam np. ciepłe brązy czy miedź, do których szczerze mówiąc ciągnie mnie najbardziej. Niemniej jednak poza jednym ostrym różem nie ma tam chyba koloru, którego bym nie użyła.
Z cieniami pracuje się (moim zdaniem) równie przyjemnie jak z poprzednią wersją. Są dobrze napigmentowane, nie mam problemu z ich roztarciem czy połączeniem ze sobą. Nie zauważyłam też właściwie, żeby się osypywały.

Trwałość także jest mocną stroną tych cieni. Co prawda nigdy nie używam żadnej palety na "gołe" powieki, ale cienie too faced na dobrej bazie trzymają się cały dzień (u mnie inglot eyeshadow keeper).
W zasadzie nie mam się do czego przyczepić ;) Cienie są piękne, a w dodatku ich jakość mi odpowiada. Czego chcieć więcej?
I na koniec przykładowe swatche.

wtorek, 19 lipca 2016

Nowości: my secret bronze'n'blush contouring palette & my secret face strobing (rozświetlacz w kremie) || swatche

Od czwartku do drogerii natura wchodzą nowości marki my secret ;) W niektórych drogeriach jednak towar już leży na półkach, więc mogłam dorwać w swoje łapki dwa produkty. Wybrałam duo do konturowania bronze'n'blush contouring palette (15,99 zł) i rozświetlacz w kremie face strobing (14,99 zł). W tym poście możecie obejrzeć swatche, na recenzję przyjdzie jeszcze czas. Po pierwszym "macaniu" wydają się bardzo ładne i przyjemne w konsystencji.

niedziela, 17 lipca 2016

kryolan anti shine powder || jak się sprawdza na tłustej cerze?

Puder kryolan anti-shine polecany jest chyba na wszystkich możliwych forach, blogach i kanałach. Jako, że mam cerę tłustą, to-po wcześniejszym odżałowaniu dość sporej kwoty-chętnie po niego sięgnęłam ;) Myślę, że po ponad pół roku używania recenzja jest dobrym pomysłem.

Opakowanie, to wielki "słoik" wciśnięty w kartonik. Dostajemy aż 30 gram produktu, który trzeba (teoretycznie) zużyć w ciągu 24 miesięcy. Cieszę się, że opakowanie jest przezroczyste, bo dzięki temu widać ile pudru nam zostało.
Co do właściwości, to.. powiem tak. Mam bardzo tłustą cerę, której żaden puder nie zmatowi na cały dzień-ten także nie jest w stanie tego zrobić. Ale mimo wszystko jestem z niego zadowolona. Daje ładny efekt matowej skóry, który w zależności od podkładu czy bazy utrzymuje się krócej lub dłużej. Z podkładami, które same w sobie mają jakiekolwiek właściwości matujące/przedłużające trwałość będzie wyglądał naprawdę ładnie przez kilka godzin. Z typami rozświetlającymi jak np bourjois healthy mix mat i nieskazitelny wygląd zniknie szybciej, ale wciąż jest to całkiem dobry wynik. Jeśli chodzi o sposób aplikacji, to powiedziałabym, że najlepsze jest "wciskanie" pudru puszkiem. Omiatanie twarzy pędzlem nie da tak dobrego efektu przy tłustej cerze.
Używam tego pudru codziennie i nie zauważyłam przesuszenia skóry czy wysypu niedoskonałości. Można go nałożyć na każdy podkład, nie zmieni jego koloru oraz nie wybieli twarzy. Dodatkowo jest na pewno wydajnym produktem-swój egzemplarz kupiłam w grudniu, a nie zużyłam jeszcze nawet połowy. Jeśli macie w portfelu wolne 70 zł i szukacie dobrego wykończeniowego pudru, to myślę, że możecie w niego zainwestować. Jeszcze co do ceny, to np puder paese wychodzi tak samo-jest o połowę tańszy, ale jest go o połowę mniej.
 Ja dodatkowo czekam na wrzesień/październik, aby dobrze przetestować półprodukty, które ostatnio kupiłam (krzemionka, czysty puder ryżowy) i wtedy też na pewno dam znać jak one się sprawdzają. Bo jeśli będą fajne, to zrobię deal życia-cena czystego pudru ryżowego na kolorówce kosztuje ok 12-13 zł za 30 gram ;)

czwartek, 14 lipca 2016

ziaja kozie mleko krem pod oczy

Przyznam się, że kremu pod oczy nie używam codziennie. Mam cerę tłustą, więc robię to od czasu do czasu (jeśli czuję, że powinnam go nałożyć albo jeśli mi się zwyczajnie przypomni o aplikacji), więc moim zainteresowaniem cieszą się raczej tańsze marki. Kiedyś używałam żelu flosleku, ale potem chyba zmienili formułę, bo skóra po aplikacji zaczynała mnie piec. Jednym z ostatnich kremów, które wrzuciłam do koszyka był krem ziaji z serii kozie mleko. Teoretycznie jest przeznaczony dla cery suchej i starszej, ale ja nigdy nie patrzę na takie etykiety (kremy do twarzy z tej serii bardzo lubię).

Opakowanie, to miękka tubka zapakowana w kartonik. Mi odpowiada taki wygląd i sposób pakowania.
Po pierwszym użyciu byłam zaskoczona konsystencją kremu. Po serii dla cery dojrzałej można się spodziewać dość gęstej, ciężkiej i bardzo nawilżającej konsystencji, tymczasem tutaj dostajemy coś zupełnie innego. Nie jest to żel ani nic w tym stylu, ale ja ten produkt nazwałabym lekkim kremem pod oczy. Owszem, bardzo dobrze nawilża moją skórę, ale mam ją jeszcze młodą. Panie w okolicach 50tki czy 60tki pewnie oczekują czegoś mocniejszego.
Niemniej jednak ja z kremu jestem bardzo zadowolona. Nic mnie po aplikacji nie piecze, skóra jest dobrze nawilżona, a krem wydajny. Dodatkowo jest to produkt na każdą kieszeń. Na pewno wrócę do niego za jakiś czas.

niedziela, 10 lipca 2016

produkty do brwi hean: eyebrow pencil + eyebrow & eyeshadow 2 in 1 || opinia, zdjęcia, swatche

Produkty do brwi nigdy nie były najważniejszą częścią mojego makijażu, jednak od kilku lat lubię je podkreślać. Nigdy w sposób "instagramowy" ani wyrysowany, ale naturalne przyciemnienie czy podkoloryzowanie żelem zawsze się przydaje. Jako, że hean, to firma, którą lubię, to postanowiłam wypróbować także ich kosmetyki do brwi. Jedną kredkę i cień wygrałam w konkursie, natomiast drugą dokupiłam sama.

Opakowania niczym nie różnią się od przeciętnego cienia czy kredki. Bardzo się cieszę, że do tej drugiej dodali grzebyczek oraz, że końcówka jest w kolorze sztyftu.
Kolory kredek, które posiadam, to 401 blonde oraz 402 smoky brown. Mimo, że jestem blondynką, to zdecydowanie bardziej odpowiada mi odcień 402. Ten pierwszy jest zbyt ciepły i niestety nie mogę go używać. Myślę, że lepszy byłby dla rudych dziewczyn.
Sama formuła jest moim zdaniem bardzo dobra. Kredki są woskowe, więc potrafią dosłownie przylizać i przytrzymać włoski w miejscu. Chociaż ja akurat nie używam ich tak dużo, raczej delikatnie przyciemniam brwi. Dodatkowo stopień napigmentowania również jest zadowalający-tak samo jak trwałość.
Cień do brwi, to tak naprawdę dwa w jednym-cień do brwi oraz do powiek. Ja go używam jako cienia do brwi, ale gdybym pakowała się na wyjazd, to na pewno takie rozwiązanie zaoszczędziłoby mi trochę miejsca w kosmetyczce. Jeśli chodzi o właściwości produktu, to również jestem z niego zadowolona-można nim szybko i sprawnie wypełnić brwi, które nie stracą koloru przez cały dzień. Odcień, który posiadam, to 402 coffee.
Tutaj możecie zobaczyć swatche. 
Na tym zdjęciu dorzuciłam również cień do brwi kobo.

czwartek, 7 lipca 2016

evree magic rose: krem, tonik i olejek

O evree zrobiło się głośno dość dawno temu. Głównie za sprawą paczek, które dostały dziewczyny, ale także ze względu na pozytywne opinie w sieci. Sama jako posiadaczka cery tłustej i ostatnio wrażliwej, postanowiłam sprawdzić serię różaną na sobie. Pełna entuzjazmu wrzuciłam do koszyka od razu krem, tonik oraz olejek. 

Opakowania całej serii są dość proste, ale ładne. Nie szalałam na ich punkcie, ale też nie chowałam po kątach, żeby nikt ich w łazience nie zauważył.
 A co myślę o samych produktach? Przyznam szczerze, że mi się nie spodobały. Krem ma piękny zapach i fajną konsystencję, olejek też nie był do końca zły, ale tych dwóch produktów nie jestem w stanie używać. Mam wrażenie, że zamiast ukoić skórę, to ją jeszcze bardziej wysuszały i może nawet lekko podrażniały. Nie wiem czy to może olejek z róży jest nie dla mnie czy w ogóle nie polubię się nigdy z naturalnymi kosmetykami, a może po prostu produkty tej konkretnej marki nie są odpowiednie dla mojej cery. Wielka szkoda, bo marka nie jest bardzo tania, a po pozytywnych opiniach liczyłam na coś więcej. Jednak jako, że krem wciąż mam, to jeszcze myślę co z nim zrobić. Może chociaż do stóp się nada?
 Tonik zużywam obecnie do spryskiwania ciała w czasie upałów. Tam nie robi mi krzywdy i pewnie w taki sposób go zużyję.
Miałyście tą serię albo inne produkty marki evree? Co o nich sądzicie?

wtorek, 5 lipca 2016

MAC harmony powder blush

MAC harmony, to bronzer (sklasyfikowany przez firmę jako róż), to produkt, który marzył mi się od dawna. Jak tylko mogłam sobie pozwolić na taki wydatek podreptałam grzecznie na ich stronę i kliknęłam "kup". Przesyłka przyszła dość szybko, nieuszkodzona. Dostawa jest darmowa.

Opakowanie bronzera jest standardowe, z przezroczystym wieczkiem. Dostajemy 6g produktu, niestety nie udało mi się znaleźć daty przydatności.
Produkt jest bardzo dobrze napigmentowany, nie potrzeba go dużo, aby podkreślić policzki. Przez dobrą pigmentację jestem pewna, że starczy na wieki, po pół roku użytkowania praktycznie nie widać na nim zużycia (chociaż nie używam go codziennie, sięgam też po inne kosmetyki). Nie mogę się przyczepić właściwie do niczego-jest trwały, nie uczula, dobrze wygląda przez cały dzień.
Odcień harmony jest zazwyczaj polecany jako bronzer do jasnych cer. Jako, że sama taką mam, to chętnie po niego sięgnęłam. I nie żałuję. Nie jest to typowo szaro-bury odcień do konturowania (ma dość ciepłą barwę), ale wciąż nadaje się do tej roli. Może dziewczyny bardzo chłodne nie będą zadowolone, ale dla wszystkich tych, na których szare odcienie wyglądają brudno powinny go polubić.
Tutaj porównanie z kobo 308 i wibo z trójki do konturowania (którą oddałam nawiasem mówiąc). Może tu nieco przerażać, ale na twarzy naprawdę wygląda ładnie-na pewno nie jest pomarańczowy czy zbyt ciepły. Jeśli macie możliwość pomacać w salonie MAC albo u koleżanki, to polecam ;)
Macie jakiś swój ulubiony bronzer nadający się dla jasnej cery? Chętnie poznam Wasze typy ;)