O mnie

Moje zdjęcie
Wszystkie zdjęcia i opinie są mojego autorstwa i NIE zgadzam się na ich kopiowanie. Pamiętaj, że kradzież jest karalna. Chochliki kornwalijskie-irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania.Wydające przenikliwe,wysokie,tylko dla nich zrozumiałe odgłosy.Sprytne,magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku".Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów :)

poniedziałek, 31 października 2016

glamshadows || recenzja, swatche

Glamshadows, to cienie, które zaczęłam kupować od razu po premierze ;) Byłam mega podekscytowana i z chęcią kupiłam pierwsze 5 sztuk, potem kolejne 5.. aż w końcu skończyłam z 16 wkładami. Pobawiłam się, poużywałam i myślę, że mogę w końcu dorzucić garść przemyśleń na ich temat.

Kolory, które posiadam, to: marsala, słodkie kakao, zimna czekolada, pralina, złota pistacja, dolarowy zielony, kakaowa cegła, pani generał, różowe złoto, satynowy beż, różowy szampan, perskie oko, rabarbar, elektryczna pomarańcza, wytrawny róż, metalik.
Wykończenia są różne-od matów przez delikatne satyny aż po cienie mocno błyszczące czy też takie, które określiłabym jako foliowe (różowe złoto, pralina). Nie miałam nigdy folii innych firm, ale nawet na swatchach możecie zobaczyć, że glamshadows dają piękny efekt. Mam też kilka odcieni typu duochrome. Tutaj także podtrzymuję swoje wcześniejsze zdanie, że faktycznie dają taki efekt i jest on widoczny nawet bez nakładania na mokro. Nawiasem mówiąc zawsze używam cieni na sucho, a swatche są pokazane na "gołej" dłoni, bez bazy.

Wybrałam kolory, których używam na co dzień. Nie są to tylko brązy, ale raczej bez szaleństw. Ostatnio przerzuciłam się na cieplejsze odcienie, więc słodkie kakao, zimna czekolada czy kakaowa cegła, to cienie, które moim zdaniem pięknie wyglądają w załamaniu. Odstępstwem jest "metalik", ale on został wysłany przez przypadek. Tutaj brawa dla sklepu, bo prawidłowy kolor potem dosłali za darmo (bez żadnego "oddaj ten, to wyślemy dobry", bo i takie zachowania czasami się widzi).
Moim zdaniem jest to bardzo dobry produkt. Pigmentacja jest wystarczająca, cienie ładnie przenoszą się na pędzel (a potem z pędzla na powiekę), dobrze się blendują i utrzymują w ciągu dnia. Raz przetestowałam  nawet cień bez bazy-wytrzymał chyba 6h, co normalnie się nie zdarza. Naprawdę nie mogę zrozumieć skąd te narzekania na brak pigmentacji czy złe przenoszenie się koloru na powieki.
Nigdy nie umiałam porównywać jakości konkretnych marek między sobą, więc i tym razem się powstrzymam. Generalnie jestem zadowolona ze wszystkich cieni, które w tym momencie posiadam i podejrzewam, że na 16 wkładach glamshadows się nie skończy. Poza tym Hania cały czas pracuje nad nowymi produktami-ich również jestem bardzo ciekawa i zapewne wylądują w mojej kosmetycznej kolekcji ;)
Dalej zostawiam Was już tylko ze swatchami ;) Dajcie znać co myślicie zarówno o samych cieniach jak i kolorach przeze mnie wybranych.

UWAGA!! AKTUALIZACJA CAŁEJ KOLEKCJI SWATCHY (OK 40 ODCIENI) DOSTĘPNA JEST PO LINKIEM: http://chochlikkornwalijski.blogspot.com/2017/09/cienie-glamshadows-moja-kolekcja.html.

piątek, 28 października 2016

makeup revolution I heart makeup chocolate vice palette || swatche

Dokładnie wczoraj wieczorem dorwałam w swoje małe łapki (chyba) najnowszą paletę I heart makeup chocolate vice. Mam oryginalną semi sweet too faced, więc nie potrzebowałam wcześniejszych, "inspirowanych", wersji. Ta jednak spodobała mi się na tyle, że postanowiłam w końcu zamówić swój własny egzemplarz. Dzisiaj nie podzielę się jeszcze opinią, ale postanowiłam pokazać paletę z bliska, wrzucić swatche. Dajcie znać co myślicie-może ją macie albo planujecie zakup ;)
 

poniedziałek, 24 października 2016

delia free skin żółty korektor rozświetlający pod oczy

Delia, to stosunkowo tania marka, z którym spotkałam się już kilka razy. Dobrych kilka miesięcy temu zobaczyłam u jednej z youtuberek (za cholerę nie przypomnę sobie u kogo) korektor rozświetlający free skin tej właśnie marki i postanowiłam go wypróbować na swojej skórze.

Opakowanie, to miękka tubka mieszcząca w sobie aż 10 ml produktu. Jest to bardzo duża ilość, więc nie sądzę, żebym go kiedykolwiek zużyła, ale produkt jest tani, więc nie będzie mi go aż tak szkoda.
Korektor jest określany przez producenta jako żółty i rozświetlający. Właściwie mogę się z tym zgodzić-kolor faktycznie jest żółty (i do tego przyjemnie jasny), a efekt jaki daje, to średnie krycie z odrobiną rozświetlenia. Nie posiada żadnych drobinek, więc przeciwniczki mogą być spokojne.
Jestem zadowolona również z samej formuły. Produkt nie waży się w ciągu dnia, nie podkreśla suchych skórek ani zmarszczek, nie uczula i dobrze współpracuje w zasadzie z każdym moim podkładem. Uważam, że to naprawdę dobry korektor za niską cenę (ok 10 zł w drogeriach internetowych)-szczególnie zadowolone powinny być osoby o jasnej karnacji, bo kolor pozytywnie mnie w tej kwestii zaskoczył ;)

poniedziałek, 17 października 2016

glamshadows swatche || part 3

Jakiś czas temu Hania wyszła z kolejnymi kolorami cieni glamshadows. Nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam 5 z nich, więc dzisiaj zdecydowałam się wrzucić swatche ;) Kolory, które wybrałam, to: kakaowa cegła, wytrawny róż, pralina, różowe złoto (jakie to piękne!) i pani generał (przez pomyłkę w produkcji dostałam cień o nazwie metalik, ale dobry kolor już do mnie idzie). 
UWAGA!! AKTUALIZACJA CAŁEJ KOLEKCJI SWATCHY (OK 40 ODCIENI) DOSTĘPNA JEST PO LINKIEM: http://chochlikkornwalijski.blogspot.com/2017/09/cienie-glamshadows-moja-kolekcja.html.

piątek, 14 października 2016

Co kupiłam na promocji w rossmannie -49% || moje zakupy

Z racji tego, że rossmann znów ruszył z promocją -49% (właściwie już ją kończy-trwa ostatni tydzień przecen), postanowiłam pokazać Wam moje zakupy.

Nie ma tego dużo, bo z każdą kolejną promocją coraz bardziej się zniechęcam i coraz mniej rzeczy potrzebuję. Nie podobają mi się praktyki związane z podnoszeniem cen (w internecie możecie nawet zobaczyć zdjęcia "metek" w odstępie kilku tygodni), nie potrzebuję sportu na tyle, żeby uprawiać boks przy szafach z kosmetykami jak również niepotrzebne mi są kolejne 3 podkłady, bo 5 i tak czeka w szufladzie (w tym roku przybyło mi wyjątkowo dużo kosmetyków, ale staram się sukcesywnie zużyć lub oddawać, jeśli się nie sprawdziły). 

Czasy wydawania po 300 zł "bo promocja" i chodzenia 3 razy podczas jednego tygodnia, żeby coś dokupić, już w moim przypadku minęły-miałam tak może przy pierwszych dwóch, później dotarło do mnie, że przecież mogę to samo zamówić w każdej chwili z drogerii internetowych, a jako blogerka i osoba zainteresowana kosmetykami na pewno nie dopuszczę do sytuacji, gdzie nie mam np zapasowego podkładu czy tuszu i będę musiała wyjść z domu nieumalowana ;) Chyba nigdy nie miałam takiego elementu zaskoczenia.

Nie mówię, że nie napadnę np na hebe (nigdy tam nie byłam, a teraz otwierają ten sklep w Olsztynie, czekam na to od kilku lat :D), ale to będzie świadoma decyzja i kupno tylko tego, co naprawdę będzie do mnie krzyczało ;) Zdarzają mi się nieprzemyślane zakupy mimo sporych zapasów-jasne, ale wciąż mam prawo do wypowiedzenia swojego zdania na temat promocji w rossmannie. Jeśli ktoś przyczytał całość, to dajcie znać co o tym myślicie i jak wyglądały Wasze zakupy ;)

Co do samych zakupów.. Kupiłam dwa tusze lovely lash extension (bardzo je lubię, a nie można ich dostać online) i najnowszy produkt wibo camouflage w odcieniu 2 light. Wcześniej był tylko jeden, więc skusiłam się dopiero jak wypuścili coś jaśniejszego.
I to by było na tyle. Wydałam może 15 zł i jestem z tego powodu bardzo zadowolona ;)

czwartek, 13 października 2016

Catrice hd liquid coverage 010 light beige

Catrice hd liquid coverage foundation, to kosmetyczny hit ostatnich tygodni. W tym momencie nie można go dostać w praktycznie żadnej drogerii, nawet w tych internetowych jest niedostępny. Po wielu pozytywnych opiniach chwyciłam ostatnią sztukę z szafy i oczywiście niemal natychmiast zaczęłam testować. Co z tego wyszło? Dowiecie się za chwilę ;)

Opakowanie, to szklana buteleczka z pipetką. Wolałabym chyba jednak pompkę, ale trudno.

Konsystencja jest dość płynna i lejąca. Podkład może spłynąć z twarzy, gdy nakładamy go tam prosto z opakowania. Mi to jednak generalnie nie przeszkadza, właściwie wszystko mi jedno czy podkład się leje jak woda czy jest gęsty i kremowy.
 Efekt jaki daje jest.. świetny. I to niezależnie od tego, czy wklepujemy go palcami czy gąbeczką. Właściwie wszystkie obietnice producenta zostały spełnione. Podkład jest lekki i praktycznie niewidoczny na twarzy, a kryje w stopniu zadowalającym. Faktycznie daje efekt drugiej skóry. Nie uczula, nie jest ciężki, nie tworzy efektu "ciasta" po kilku godzinach. Na tłustej cerze wygląda ładnie przez powiedzmy kilka godzin-później dobrze jest odbić sebum przy pomocy bibułek (ale nie spotkałam podkładu, który zmatowiłby mnie na cały dzień). Jednak po tym zabiegu zarówno sam podkład jak i cera wciąż prezentują się dobrze. Nie sprawdzałam jedynie jak wygląda na zdjęciach, ale właściwie na tej obietnicy mi nie zależało.

Muszę przyznać, że jestem zaskoczona jak dobry jest to podkład ;) W fabrykach catrice chyba dokonali cudu i stworzyli podkład, który pasuje właściwościami każdemu. Nie pozostaje mi nic innego jak zrobienie zapasów, gdy znów pojawi się w drogeriach.
 Tutaj wrzucam jeszcze porównanie kolorystyczne z bourjois healthy mix 51. Kolor catrice hd liquid coverage nie jest zły, ale życzyłabym sobie jeszcze jaśniejszego odcienia, bo ten jest czymś pomiędzy healthy mix 51, a revlonem 150.
Dajcie znać czy macie ten podkład i co o nim sądzicie ;)